W styczniu i lutym 2008 roku przychody Google’a z kliknięć w reklamę wyświetlaną obok wyników wyszukiwania wzrosła o 3 proc. Analitycy eMarketera podkreślają, że choć ciągle mowa o wzroście, jest mniejszy niż w poprzednich latach. Zastanawiają się, czy to oznacza kres szybkiego rozwoju podstawowej oferty reklamowej wyszukiwarki.Czerpie ona większość przychodów z rynku amerykańskiego (chociaż udział wpływów wygenerowanych w innych krajach rośnie i sięga już prawie połowy globalnej kwoty), tymczasem amerykański rynek reklamy internetowej rozwija się zdecydowanie wolniej niż kiedyś.
W 2006 roku urósł ponad 30 proc., ale w 2007 już tylko o 25 proc. W bieżącym roku przewidywany jest wzrost 23-proc., a w kolejnych latach – niższy niż 20 proc. rocznie. Wszyscy najwięksi gracze na internetowym rynku USA odczuwają coraz silniejszą konkurencję należącego do Microsoftu portalu MSN, którego dynamika przychodów jest coraz większa, podczas gdy Google’a, AOL i Yahoo – spada. Jeżeli dodać do tego obawy o spowolnienie rozwoju amerykańskiej gospodarki, można się obawiać, czy aby nie skończyły się złote czasy dla największego internetowego reklamobiorcy na świecie.