Wczoraj ta trzecia spółka w branży energetycznej w kraju opublikowała swój prospekt emisyjny. Na walory Enei do końca miesiąca mogą się zapisywać inwestorzy indywidualni. W ich przypadku minimalna cena jednej akcji to 17,33 zł. W ofercie mogą uczestniczyć także inwestorzy branżowi, ale muszą zapłacić za akcje więcej, bo minimum 19,25 zł.
Oznacza to, że Enea, emitując akcje na podwyższenie kapitału, chce pomimo fatalnej sytuacji na rynku finansowym i spadków na polskiej giełdzie pozyskać z rynku 2,87 mld zł. To kwota tylko o ponad 100 mln zł niższa od tej, jaką szefowie firmy zaplanowali już na początku przygotowań oferty. Analitycy mają kłopot z prognozowaniem popytu na akcje Enei. Przyznają, że firma może być warta od 6 do nawet 10 mld zł, ale emisję mogą utrudnić obecne zawirowania na rynku kapitałowym. – Większą rolę odgrywa teraz psychologia niż faktyczna ocena wartości firmy – mówi jeden z zarządzających. – Fundusze emerytalne mogą bać się kupować akcje. Jeśli jednak instytucje finansowe potraktują Eneę jako długofalową inwestycję, to złożą zlecenia – dodaje.
Wiceminister skarbu Joanna Schmid przekonywała wczoraj na konferencji prasowej, że oferta akcji poznańskiej firmy jest dobra i atrakcyjna. Zapowiedziała, że resort jest zdeterminowany, by ją przeprowadzić, bo Enea potrzebuje pieniędzy na budowę nowych bloków swojej kozienickiej elektrowni. – Giełda to najtańsze źródło finansowania – stwierdziła.
Czy determinacja Ministerstwa Skarbu wystarczy, okaże się 3 listopada. Wówczas będzie znana cena emisyjna akcji i okaże się, czy inwestorzy branżowi, na których tak liczą Enea i resort, rzeczywiście zainteresują się ofertą. To właśnie udział zagranicznych firm z branży energetycznej jest warunkiem powodzenia oferty poznańskiej grupy. Do tej pory niemal wszystkie działające na polskim rynku koncerny (czeski CEZ, szwedzki Vattenfall, niemiecki RWE, francuski GDF-Suez) wstępnie deklarowały, że chcą kupić akcje Enei.
Skarb Państwa chce, by akcje Enei z nowej emisji objęły przynajmniej dwie z tych firm. Nie wiadomo jeszcze, jak dużo akcji będą mogły otrzymać. To wszystko zależeć będzie od zleceń osób indywidualnych i deklaracji inwestorów instytucjonalnych. Z dotychczasowych nieoficjalnych informacji wynikało, że zagraniczne firmy energetyczne mogą nabyć nawet dwie trzecie akcji nowej emisji. Gdyby tak się stało, to po podwyższeniu kapitału ci inwestorzy mieliby 20-proc. udział w akcjonariacie poznańskiej spółki.