Komisje Spraw Zagranicznych i Polityki Społecznej zdecydowały o wycofaniu zapisu Europejskiej Karty Społecznej Rady Europy, który wprowadzał zakaz pracy kobiet na przodku w kopalni. Projekt ustawy został przygotowany przez rząd zgodnie z wytycznymi UE. Teraz zajmie się nim Sejm.

W Polsce kobiety nie mogły pracować w kopalniach od 1935 r. Wtedy nasz kraj przyjął wytyczne Międzynarodowej Organizacji Pracy. – W okresie międzywojennym było to światowe osiągnięcie – mówi poseł Karol Karski (PiS), wiceszef Komisji Spraw Zagranicznych. – Z tej konwencji już się wycofaliśmy. Pod naciskiem UE wycofujemy się teraz z innej konwencji.

Zakaz podejmowania tego typu pracy nadal będą miały kobiety w ciąży lub karmiące.

– Argumentem za zakazem pracy w kopalni dla kobiet była ochrona zdolności reprodukcyjnych kobiety. A co, jeśli kobieta nie chce mieć dzieci? I co w takiej sytuacji z ochroną zdolności reprodukcyjnych mężczyzn? – mówi posłanka Izabela Jaruga-Nowacka (SLD). – Nadmiar ochrony także jest dyskryminacją. Kobiety mówiły mi często, że wolałyby pracować w kopalni, niż utrzymywać się z żebractwa lub prostytucji.

– Te rozwiązania tak naprawdę pogarszają sytuację kobiet – uważa jednak Karski.

Posłanka PO Iwona Guzowska ma nadzieję, że nikt kobiety do pracy w kopalni nie zmusi. – Żeby pracować na przodku, trzeba mieć odpowiednie kwalifikacje. Jeśli kobieta nie będzie ich miała, nikt jej nie powinien tam wysyłać – zaznacza.

Szczepan Kasiński ze związku zawodowego Sierpień '80 w kopalni Wujek nie przypomina sobie kobiety, która chciałaby pracować na przodku. – To jakiś wymuszony i niepotrzebny przepis – komentuje zniesienie zakazu.