„Jeśli jest coś, czego nie potrafimy zrobić wydajniej, taniej i lepiej niż nasi konkurenci, nie ma sensu, żebyśmy to robili; powinniśmy zatrudnić do wykonania tej pracy kogoś, kto zrobi to lepiej” – ten cytat Henry’ego Forda z lat 20. minionego wieku jest do dziś jednym z najczęściej powtarzanych w publikacjach dotyczących outsourcingu. I, jak podkreślają przedstawiciele tej branży, świetnie oddaje jego sedno; lepiej skupić się na kluczowych działaniach, które zapewnią firmie trwały wzrost, a te mniej ważne dla biznesu oddać do realizacji specjalistom, bo ci zrobią to lepiej i taniej.

[srodtytul]Na początek transport i ochrona[/srodtytul]

W Polsce outsourcing zaczął robić medialną karierę w ostatnich latach, gdy w szybkim tempie, po kilkadziesiąt rocznie zaczęło u nas przybywać centrów usług biznesowych, tzw. BPO i SSC otwieranych przez globalne korporacje. Centra SSC nastawione są na obsługę spółek grupy, a BPO świadczą usługi zewnętrznym (też zwykle globalnym) klientom. Dziś jest to już branża zatrudniająca ponad 50 tys. pracowników, której roczne przychody z eksportu usług sięgają 5 mld zł (2 mld dolarów).

[wyimek]17 mld dolarów sięgnie w 2012 roku wartość globalnego rynku zaawansowanych usług[/wyimek]

Jak jednak zaznacza dr. Monika Kłos, autorka książki „Outsourcing w polskich przedsiębiorstwach”, choć samo pojęcie dla wielu osób wciąż brzmi obco, to outsourcing jest u nas stosowany od lat.

Zyskał na znaczeniu w latach 90. wraz z restrukturyzacją państwowych, niewydolnych molochów, które zaczęły wyprowadzać poza firmę swoje działy transportu, ochronę i usługi porządkowe czy zakładową opiekę medyczną. Andrzej Woźniakowski z Instytutu Pracy i Polityki Socjalnej wspomina, że to także nadmierne obciążenie polskich firm pobocznymi dla biznesu funkcjami (które specjaliści mogą wykonać sprawniej i taniej) powodowało, że wydajność przeliczana na ogół pracowników była w Polsce tak niska w latach 90.

Dziś jest już dużo lepiej. Monika Kłos, która zbadała 300 dużych firm z Listy 2000 „Rzeczpospolitej”, podkreśla, że ponad 90 proc. z nich korzysta z jakiejś formy outsourcingu. Co prawda najczęściej są to usługi ochroniarskie i porządkowe oraz transport, ale coraz częściej firmy szukają na zewnątrz także dostawców usług IT, windykacji, funkcji kadrowo-płacowych, obsługi klientów (CRM) czy BHP.

– Outsourcing daje możliwość podzielenia odpowiedzialności, głównie materialnej, z podmiotami zewnętrznymi, dostęp do nowych technologii w przypadku IT oraz pozwala ograniczyć koszty związane z zatrudnieniem, szkoleniem i utrzymaniem pracowników – podkreśla Wojciech Jabczyński, rzecznik grupy TP, która w 2000 r. rozpoczęła proces restrukturyzacji zatrudnienia wydzielając poza firmę m.in. zadania związane z utrzymaniem sieci, obsługą IT oraz ochroną

i sprzątaniem. Giełdowa PGF, od lat 90. współpracuje z zewnętrznymi firmami transportowymi, powierza zewnętrznym partnerom windykację swych długów, nie wspominając o ochronie i sprzątaniu.

– Ten prawdziwy outsourcing, który dotyczy całych, bardziej zaawansowanych funkcji, np. obsługi rynku, kompleksowych procesów biznesowych, dopiero się u nas rozwija – twierdzi prof. Stanisław Szukalski, kierownik pierwszych w Polsce podyplomowych studiów dla praktyków outsourcingu na Uniwersytecie Łódzkim.

[srodtytul]Dobrze płatna wiedza[/srodtytul]

Choć zagraniczni inwestorzy już w latach 90. zaczęli w Polsce otwierać pierwsze centra usług biznesowych (początkowo głównie na potrzeby swych globalnych grup), to przyspieszenie zagranicznych inwestycji w tej branży nastąpiło rok przed wejściem Polski do Unii. Rekord padł w 2006 r., gdy liczba nowych otwarć sięgnęła 37. Kolejny rekord może paść w najbliższych latach, jeśli dojdą do skutku planowane projekty. – Zainteresowanie inwestycjami BPO w Polsce od lat jest duże i wciąż rośnie – twierdzi Marcin Kaszuba z firmy doradczej Ernst &Young.

Potwierdzają to dane PAIiIZ, która aktywnie obsługuje 30 projektów inwestycyjnych w tej branży. Zapewnią one ponad 11 tys. miejsc pracy dla absolwentów wyższych uczelni. W dodatku jedna trzecia z nowych projektów jest związana z nowoczesnymi, zaawansowanymi usługami analityczno-doradczymi. Ten Knowledge Process Outsourcing jest nie tylko najbardziej rentownym (stawki są średnio 3-krotnie wyższe niż przy prostych funkcjach BPO), ale i najszybciej rosnącym segmentem usług biznesowych w świecie. Jego wartość zwiększa się o 30 – 40 proc. rocznie i za dwa lata ma sięgnąć prawie 17 mld dolarów. Na razie w Polsce mamy dwa centra KPO – pierwsze to centrum zaawansowanych usług finansowych Irevna we Wrocławiu, a drugie (też we Wrocławiu) centrum wiedzy firmy McKinsey.

Jak jednak podkreślają szefowie centrów BPO i SSC, zaawansowane procesy KPO mają coraz większy udział w ich biznesie. – Rozwijamy je od czterech lat i stanowią już 20 proc. naszych usług – ocenia Marek Grodziński, dyrektor centrum BPO Capgemini w Polsce. W łódzkim Infosys BPO już 30 proc. działalności firmy stanowią zaawansowane usługi konsultingowe.

[i]Masz pytanie, wyślij e-mail do autorki[mail=a.blaszczak@rp.pl]a.blaszczak@rp.pl[/mail][/i]