Reklama

Coraz więcej firm znika z rynku

Do końca tego roku upadnie ok. 2 tys. firm, o ok. 200 więcej niż w 2009 r. – przewiduje firma Dun & Bradstreet

Publikacja: 01.07.2010 02:38

Coraz więcej firm znika z rynku

Foto: Fotorzepa, Radek Pasterski RP Radek Pasterski

Według danych Dun & Bradstreet Poland od początku roku sądy ogłosiły likwidację 470 firm oraz upadłość 291 kolejnych. To odpowiednio 2,4 oraz niemal 16 proc. więcej niż w tym okresie ubiegłego, kryzysowego roku. W całym 2009 r. upadło lub zostało zlikwidowane niemal 1,8 tys. firm, 40 proc. więcej niż w 2008 r.

– Na koniec tego roku ich liczba kształtować się będzie w granicach 2 tys. Do tej liczby dodać trzeba kilka tysięcy firm, które zawieszą działalność na czas kryzysu – mówi Tomasz Starzyk z Dun & Bradstreet Poland.

Analitycy z tej firmy szacują, że kryzys gospodarczy dotknął połowy polskich firm. W przypadku tych mniejszych i bardzo małych dotyczy to dwóch trzecich wszystkich. W ciągu ostatniego roku większość nie otrzymała w terminie zapłaty za swoje towary i usługi. Ponad 45 proc. przedsiębiorstw deklaruje, że brak zapłaty przez trzy–cztery miesiące może skutkować zwolnieniami pracowników.

– Upadłości i likwidacje teraz ogłaszane przez sądy są też konsekwencją decyzji podejmowanych przez firmy znacznie wcześniej. Ale nawet jeśli sprawdzi się prognoza ich liczby na koniec roku, to i tak dynamika przyrostu liczby firm z takimi problemami jest mniejsza niż w ub.r., co jest pozytywną wiadomością – mówi Monika Kurtek, starszy ekonomista Banku BPH.

Z danych Dun & Bradstreet wynika, że największy odsetek upadłości i likwidacji odnotowuje się wśród firm zatrudniających do pięciu pracowników. Z wcześniejszych badań GUS wynika, że tylko co czwarta mała firma, która powstała w 2002 roku, przetrwała ponad pięć lat. Po roku działalności istnieje ok. 60 – 70 proc. małych firm, a potem ich liczba systematycznie maleje o 5 – 10 proc. w następnych latach.

Reklama
Reklama

– Likwidacje i upadłości są w kapitalizmie naturalnym zjawiskiem. Niepokojące może być dopiero, gdy zostanie zachwiana równowaga pomiędzy firmami dopiero zakładanymi a znikającymi z rynku – mówi Robert Gwiazdowski, prezydent Centrum im. Adama Smitha.W ujęciu wojewódzkim najwięcej upadłości i likwidacji odnotowano w opolskim i jest ich dokładnie tyle samo co w tym okresie ub. r. Kolejne jest mazowieckie (wzrost o 26,2 proc.) oraz wielkopolskie ze wzrostem o 9,7 proc.

Wydawało się, że polskie firmy najgorsze mają już za sobą. Jednak okazuje się, że problem zwłaszcza rosnących zatorów płatniczych nie maleje, ale rośnie. Najbardziej cierpią z tego powodu mniejsze firmy, które nie dysponują takimi rezerwami finansowymi, aby przetrwać ciężki moment. – Wszelkie opłaty ponoszone z tytułu ZUS, wynagrodzeń dla pracowników oraz innych świadczeń muszą być ponoszone przez przedsiębiorcę regularnie. W przypadku opóźnień winą obarcza się przedsiębiorcę, a nie nierzetelnego kontrahenta, który nie wywiązał się ze swoich zobowiązań płatniczych – dodaje Tomasz Starzyk.

masz pytanie, wyślij e-mail do autora[mail=p.mazurkiewicz@rp.pl]p.mazurkiewicz@rp.pl[/mail]

Biznes
Do Rosji wraca czarna Wołga. Będzie „made in China”
Materiał Promocyjny
Jak osiągnąć sukces w sprzedaży online?
Biznes
Rada Pracodawców RP powiększona o nowych przedstawicieli biznesu
Biznes
Lotnisko Chopina czekają zmiany? Wiele zależy od decyzji rządu
Biznes
Jest decyzja prezydenta Nawrockiego w sprawie Lex Huawei
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama