W pierwszym półroczu polscy producenci nabiału wysłali za granicę produkty o wartości 564 mln euro. To wynik o 25 proc. lepszy niż przed rokiem – oblicza Fundacja Programów Pomocy dla Rolnictwa (FAPA).
– Ten rok zapowiada się na poziomie najlepszych wyników, jakie osiągaliśmy w trakcie hossy na rynkach rolnych dwa lata temu. Eksport może wynieść ogółem 1,2 mld euro – ocenia Waldemar Broś, prezes Krajowego Związku Spółdzielni Mleczarskich.
Unia Europejska jest głównym odbiorcą naszego nabiału, przypada na nią 80 proc. wywozu. FAPA zauważa jednak, że inaczej niż w poprzednich latach w tym roku znacznie szybciej rósł eksport do nowych krajów członkowskich, a najbardziej – do Rosji, która stała się w tym roku szóstym odbiorcą naszych produktów.
– Mam nadzieję, że to nie jest chwilowa sytuacja, że wrócimy na rynki Federacji Rosyjskiej z taką ilością produktów, która by nas satysfakcjonowała – mówi prezes Broś.
Rosjanie kilkakrotnie zwiększyli odbiór polskiego masła i serów. Uprawnienia eksportowe wydane przez rosyjską inspekcję ma 30 polskich mleczarni, najlepiej radzi sobie SM Mlekovita. Zamówienia są tak duże, że nie wszystkie zakłady są w stanie im sprostać.
– Mamy bardzo duży popyt na nasze wyroby na polskim rynku, a na rynek rosyjski kierujemy produkty tylko przez jednego dystrybutora – mówi Zbigniew Kalinowski, prezes OSM Piątnica.
Waldemar Broś zauważa, że jeszcze w latach 90. Polska kierowała na rynek rosyjski jedną trzecią eksportu nabiału. W tym i przyszłym roku eksport na pewno znacznie wzrośnie, ponieważ letnie susze i pożary zniszczyły uprawy i utrudniają zakładom spożywczym pozyskanie surowca.