Prezes lidera konsorcjum COVEC Yuanming Fang podpisał w piątek oświadczenie w tej sprawie. Ponadto obiecał przywrócić szybkie tempo prac na budowie - poinformował rzecznik Ministerstwa Infrastruktury Mikołaj Karpiński.

Dodał, że Chińczycy podtrzymują termin wykonania i warunki zamówienia - pozostaje on zgodny z umową podpisaną w 2009 r.

Oświadczenie podpisano w wyniku rozmów z zamawiającym, czyli Generalną Dyrekcją Dróg Krajowych i Autostrad.

- Dla nas jest niezwykle ważne, że Chińczycy zobowiązali się do niezwłocznego przywrócenia właściwego tempa prac, potwierdzili termin wykonania robót. My przyjęliśmy to oświadczenie w dobrej wierze, co nie znaczy, że po ostatnich wypadkach ta inwestycja nie będzie szczególnie monitorowana, raportowana i będziemy na bieżąco sprawdzać, czy oświadczenie strony chińskiej jest realizowane - powiedział w TVN24 wiceminister infrastruktury Radosław Stępień, który reprezentował w spotkaniu stronę rządową.

Wyjaśnił, że strona polska potwierdziła, że ma środki na inwestycję. - Nie są one w żaden sposób zagrożone. Mamy nadzieję, że strona chińska wywiąże się ze wszystkich obowiązków formalnych dotyczących dokumentów, zaświadczeń i faktur. Jeżeli ta strona będzie w porządku, pieniądze mamy i zapłacimy zgodnie z kontraktem - podsumował.

W piątek podwykonawcy, którzy domagają się od Chińczyków spłaty 30 mln zł, mieli kontynuować protest z poprzedniego dnia, gdy chodząc po przejściu dla pieszych na kilkanaście minut zablokowali przed siedzibą COVEC w Łyszkowicach (Łódzkie) drogę nr 704.

Do blokady nie doszło. Polscy przedsiębiorcy powiedzieli PAP, że w ciągu 24 godzin są gotowi wznowić pracę jeśli dostaną pieniądze. - Na razie mamy tylko ustne zapewnienia, że do czerwca na pewno nam zapłacą. Takimi obietnicami nie zapłacimy podatków, nie zapłacimy za paliwo i nie zapłacimy pracownikom. Czekamy więc, aż pieniądze znajdą się na naszych kontach - powiedział Krzysztof Zadrożny z firmy Techno Car.

Dodał, że roboty na firmowanym przez Chińczyków odcinku autostrady zostały przerwane przed tygodniem, a wcześniej były już prowadzone na pół gwizdka. Jego zdaniem, trudno będzie nadrobić takie zaległości, jednak nadal jest szansa, że budowa zakończyła się zgodnie z planem, czyli przed rozpoczęciem mistrzostw Europy w piłce nożnej w 2012 r.

Pewne jest natomiast, że Chińczycy nie dotrzymają terminu zakończenia pierwszego etapu budowy, który upływa 30 maja. - Do tego czasu miały być skończone wiadukty i mosty. To jest nierealne - powiedział Aleksander Czołnik z firmy Madej.

Zdaniem polskich przedsiębiorców Chińczycy od początku zdawali sobie sprawę, że będą budować autostradę poniżej kosztów. A teraz są w trudnej sytuacji, bo jeśli zejdą z budowy, to nie tylko zapłacą kary, ale też zamkną sobie dostęp do rynku europejskiego.

- Na początku Chińczycy wywiązywali się ze zobowiązań. Problemy zaczęły się przed dwoma miesiącami. Nie było przelewów a procedura rozliczeń została tak skomplikowana, że do dzisiaj nie możemy wystawić faktur za prace wykonane w kwietniu - wyjaśniił Czołnik.

Dyrektor budowy odcinka w Łyszkowicach Shin Xi Zengbing nie chciał w piątek rozmawiać z dziennikarzami i wyprosił media z budynku dyrekcji budowy.

W czwartek media informowały, że chiński wykonawca budowy zalega podwykonawcom z opłatami. Według "Gazety Wyborczej", w niektórych przypadkach zaległości sięgają kilkudziesięciu milionów złotych. Gazeta napisała, że GDDKiA może rozwiązać umowę z wykonawcą i szukać nowego, ale wtedy A2 między Łodzią a Warszawą nie byłaby gotowa na Euro 2012.

Minister infrastruktury Cezary Grabarczyk poinformował dziennikarzy w czwartek w Gdańsku, że "nie ma jeszcze powodu, aby mówić o opóźnieniach". "Wiemy, że pojawiły się problemy z płatnością. GDDKiA przygotowuje środki do uregulowania należności. Jeszcze nie musimy przygotowywać wariantu zapasowego" - dodał.

Tego samego dnia pracownicy podwykonawców, którzy współpracują z chińskim konsorcjum COVEC, przez kilkanaście minut blokowali drogę w Łyszkowicach (Łódzkie), chodząc po pasach.

Fragment autostrady A2 od Strykowa (woj. łódzkie) do Konotopy (woj. mazowieckie) ma być gotowy w maju 2012 roku i kosztować ok. 3,2 mld zł. Ten 91-km odcinek podzielono na pięć fragmentów: 29,2 km (Stryków - okolice Bolimowa), 16,9 km (Bolimów - granica woj. łódzkiego), 20 km (od granicy woj. łódzkiego do granic powiatu grodziskiego), 17,6 km (przez gminy Jaktorów i Grodzisk Mazowiecki) i 7,1 km (Pruszków - węzeł Konotopa).