Dramatyczną decyzję o zwolnieniu całego zespołu wywołało zerwanie kontraktu przez głównego odbiorcę produkowanych przez zakład kryształów. Irański kontrahent (kupował 80 proc. produkowanego przez zakład szlachetnego szkła) posunął się do tego, gdy Unia Europejska ogłosiła, że rozważa nałożenie embarga na zakup ropy z Iranu, jeśli ten kraj nie będzie współpracował w zakresie tzw. programu atomowego.
Decyzja w sprawie nałożenia embarga ma zapaść na spotkaniu ministrów spraw zagranicznych państw Wspólnoty 23 stycznia.
Huta Irena od października 2010 r. znajduje się w upadłości likwidacyjnej, w maju tego roku została wykluczona z notowań na GPW, gdzie była obecna przez 19 lat. Obecnie zarządza nią syndyk, który już dwa razy bezskutecznie próbował ją sprzedać. W lutym przymierzy się do tego kolejny raz. Cena ma wynosić 20 mln zł, czyli tyle, co poprzednim razem, gdy na hutę znalazł się nabywca. Nie udało mu się jednak zorganizować finansowania zakupu. Tym razem zainwestowaniem w zakład interesują się trzy podmioty z Polski.
Wszystko wskazuje jednak na to, że nawet znalezienie inwestora nie zatrzyma już procesu zwolnień. Jeszcze w tym miesiącu z huty ma odejść większość pracowników (180 osób). Pozostałych 20 zakończy pracę w lutym.
Niewykluczone, że rozwiązanie problemu znajdzie dla zakładu sam irański odbiorca kryształów, który mimo zerwania kontraktu zapowiedział, że przyjedzie do Polski. Na razie nie wiadomo jednak, czy zamierza zakładowi cokolwiek zaproponować.
Historia współpracy państw UE z Iranem od dawna jest pełna napięć. Planowane embargo nie jest pierwszym, jakie UE zamierza nałożyć na ten kraj. Poprzednimi karała Iran m.in. za łamanie praw człowieka w tym kraju.
Dziennie państwa UE importują z Iranu prawie 500 tys. baryłek ropy, co czyni ze Wspólnoty jednego z najpoważniejszych kontrahentów regionalnego mocarstwa.
Iran już zapowiedział, że się nie ugnie, i gdy dojdzie do nałożenia blokady na irańską ropę, może zająć cieśninę Ormuz, którą transportowane są dostawy ropy. Żeby jak najmniej stracić na embargu, planuje też zwiększyć wtedy dostawy do swojego głównego odbiorcy, czyli do Chin.