Te optymistyczne prognozy wskazują na kolejny rekord, choć dynamika wzrostu eksportu będzie niższa niż w 2011 roku. Producenci szukają nowych rynków zbytu.
– W tym roku wartość eksportu artykułów rolno-spożywczych z Polski może się zwiększyć o 2,4 proc., do niemal 15,5 mld euro – szacuje Wiesław Łopaciuk z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej. – Niższe tempo rozwoju będzie przede wszystkim efektem spadku cen transakcyjnych – uważa Łopaciuk.
W swojej najnowszej prognozie dla eksportu rolno-spożywczego zakłada także spadek wielkości sprzedaży zagranicznej części naszych towarów, m.in. mleka w proszku, cukru i ziemniaków. W ubiegłym roku eksport artykułów rolno-spożywczych z Polski wyniósł niemal 15,1 mld euro i był o prawie 12 proc. wyższy niż rok wcześniej.
– Nie możemy narzekać na nasz eksport w pierwszym kwartale tego roku, ponieważ jego poziom będzie zbliżony do ubiegłorocznego – mówi „Rz" Dariusz Sapiński, prezes Spółdzielni Mleczarskiej Mlekovita, czołowej firmy mleczarskiej w Polsce. – Obawiam się jednak, że – ze względu na spadek cen na światowym rynku oraz niekorzystny kurs walutowy – kolejne kwartały będą znacznie trudniejsze dla zakładów mleczarskich, które eksportują – dodaje.
Zakłady mleczarskie nie są jedynymi, które obawiają się, że obecny rok nie będzie tak udany dla ich sprzedaży zagranicznej, jak 2011 r.
Przełożenia się niższych niż w 2011 r. cen surowców, półproduktów, a co za tym idzie – cen zbytu na wartość eksportu rolno-spożywczego nie wyklucza także Michał Koleśnikow, ekonomista banku BGŻ. Jego zdaniem korekta cen może nie być jednak tak głęboka, jak jeszcze na początku tego roku oczekiwali analitycy. Dlatego jego zdaniem wartość zagranicznej sprzedaży naszej żywności może pójść w tym roku w górę o 2 – 7 proc., a nie – jak oczekiwał jeszcze w styczniu – o 0 – 5 proc.
– Narastające kłopoty gospodarcze naszych partnerów handlowych w UE mogą się jednak przełożyć na spadek popytu na żywność z Polski – uważa Koleśnikow. A rynek wspólnotowy jest dla nas strategiczny. Jego udział w wartości polskiego eksportu rolno-spożywczego sięgnął w 2011 r. niemal 80 proc.
Unia pozostanie z pewnością kluczowym odbiorcą naszej żywności także w tym roku i kolejnych latach. Jednak firmy spożywcze szukają dla siebie nowych rynków zbytu również poza Wspólnotą, m.in. w Azji. Atrakcyjnym rynkiem dla naszych eksporterów jest też Rosja. W 2011 r. sprzedaliśmy tam towary spożywcze za prawie 806 mln euro. To o ponad 7 proc. więcej niż w 2010 r.
Do tej pory Polska konkurowała na unijnym rynku niższymi cenami. Dzięki tej przewadze udawało się nam tam sprzedawać z powodzeniem m.in. coraz więcej drobiu oraz wieprzowiny. Niskie pogłowie trzody chlewnej w naszym kraju, a co za tym idzie – wysokie ceny mięsa wieprzowego, sprawiają, że nie jest ono aż tak atrakcyjne dla naszych odbiorców, jak jeszcze kilka lat temu, choć nadal cieszy się dużym zainteresowaniem.
Michał Koleśnikow zwraca uwagę, że w tym roku motorem napędzającym eksport może nie być już nie tylko wieprzowina, ale także wołowina. W ubiegłym roku do rozwijania eksportu żywności naszych producentów zachęcały nie tylko wysokie ceny na światowym rynku, ale także słaby złoty (po przeliczeniu na naszą walutę eksport spożywczy przekroczył 62 miliardy złotych). Początek tego roku przyniósł umocnienie złotego, a analitycy nie wykluczają, że ta tendencja się utrzyma.
Granicą opłacalności eksportu, którą podają firmy spożywcze sprzedające swoje towary za granicę, jest 4 zł za euro. Wczoraj po południu za euro płacono ponad 4,15 zł.