Pocisk 9M333 jest wykorzystywany w systemie rakiet przeciwlotniczych Strieła-10 i jego modyfikacjach, szeroko stosowanych przez Rosjan do ataków na ukraińskie cele cywilne i wojskowe. Oficjalnie jest przeznaczony do niszczenia samolotów i śmigłowców, bezzałogowych statków powietrznych oraz pocisków manewrujących.
W podczerwieni i przy zakłóceniach
Według rosyjskich danych, średnia prędkość pocisku wynosi 550 m/s, a może on razić cele na wysokości od 10 m do 3500 m. Zasięg pocisku ma wynosić do 5 km. Amunicja działa na zasadzie „wystrzel i zapomnij”.
Czytaj więcej
W największym producencie broni w Rosji działała zorganizowana grupa przestępcza. Tworzyli ją wysocy menadżerowie koncernu i firmy z zewnątrz. Wedł...
Głowica samonaprowadzająca pocisku ma trzy tryby pracy: fotokontrastowy, w podczerwieni i zakłócający. Oznacza to, że może razić w każdych warunkach i w ciągu całej doby. Rosjanie uważają to za jedną z kluczowych zalet 9M333 w porównaniu z innymi pociskami tej klasy.
Tymczasem ukraińscy specjaliści, którzy mieli okazję obserwować produkt Kałasznikowa na froncie, wielokrotnie podkreślali wady pocisku 9M333. Pomimo wprowadzenia do produkcji w latach 20. XXI wieku, pocisk ten bazuje na konstrukcjach sprzed 40 lat. Działa wyłącznie na bliskim zasięgu, co sprawia, że system przeciwlotniczy, który go używa, jest bardzo podatny na ataki.
Czytaj więcej
Rosyjski automat AK-15 dostał drugie życie. Dwie nowe modyfikacje mają odpowiadać „wymogom nowoczesnej walki”. Objęty sankcjami koncern Kałasznikow...
Koncern Kałasznikow pierwsze rakiety 9M333 zaczął produkować tuż przed agresją Putina na Ukrainę. Od tego czasu zapewnia, że cały czas modyfikuje tę broń i nowe modyfikacje dostarcza na front. O dostawie jednej z dużych partii poinformowano w maju. Sami Rosjanie informują o „wzroście zamówień rządowych” na pociski 9M333 w tym roku. Rekordowa partia (dokładna liczba rakiet nie została ujawniona) miała być wykonana w lipcu.
Przestarzała Sosna na KamAZ-ie
Agencja UNIAN poinformowała wcześniej, że koncern Kałasznikow rozpoczął wstępne testy wysoce zautomatyzowanego systemu przeciwlotniczego krótkiego zasięgu Krona, przeznaczonego do obrony powietrznej rosyjskiego terytorium. Krona ma chronić przed atakami dronów obiekty rządowe, infrastrukturę miejską, paliwa i broń w magazynach oraz konstrukcje wzdłuż strategicznych szlaków komunikacyjnych.
Czytaj więcej
W rosyjskiej zbrojeniówce nie ma komu pracować. Brakuje wykwalifikowanej kadry. Mężczyźni trafili na rozpętaną przez Putina wojnę lub uciekli za gr...
Eksperci uważają, że jest to pojazd testowy oparty na ciężarówce KamAZ-6560 i systemie rakiet przeciwlotniczych Sosna zamontowanym na podwoziu BTR-82A. To także stara konstrukcja. Moduł bojowy Sosna o tej samej nazwie został po raz pierwszy zaprezentowany w 2013 r., ale do 2025 r. nie wszedł jeszcze do produkcji seryjnej. Brakuje standardowego radaru detekcyjnego, więc operator polega wyłącznie na systemach optyczno-elektronicznych do wykrywania i śledzenia celów.
Według Rosjan system ten składa się z „mobilnych pojazdów bojowych lub stacjonarnych modułów bojowych wyposażonych w broń, zintegrowanych w jedno, wyposażonych w systemy wykrywania, sterowania i automatyzacji”. Broń używana w systemie to pociski przeciwlotnicze, produkowane masowo przez koncern Kałasznikow.
Wstępne testy systemu obrony powietrznej Krona są prowadzone „w warunkach zbliżonych do jego przeznaczenia” (tj. na ukraińskim froncie). Rosjanie zauważają, że od etapu badań i rozwoju do stworzenia nowego systemu bojowego minęły zaledwie niecałe dwa lata. Ich zdaniem było to możliwe m.in. dzięki „bogatemu doświadczeniu w zwalczaniu ukraińskich bezzałogowych statków powietrznych”.
„Bogate doświadczenie” nie pomaga jednak skutecznie chronić rosyjskiej infrastruktury paliwowej, zbożowej, przemysłowej, lotniskowej i energetycznej.