Pył powstający przy produkcji materiałów drewnopochodnych mógłby w wielu zakładach zasilać procesy energetyczne bezpośrednio w miejscu jego powstania. Zamiast tego część przedsiębiorstw musi go wywozić, ponosząc dodatkowe koszty i kupując inne paliwa. Branża zwraca uwagę, że współczesne zakłady dysponują instalacjami pozwalającymi na bezpieczne i kontrolowane wykorzystanie tego rodzaju pozostałości produkcyjnych.

Sednem problemu jest jednak ich prawna kwalifikacja. W zależności od okoliczności pył może być traktowany jako produkt uboczny albo odpad. O ile w pierwszym przypadku możliwości jego wykorzystania są znacznie szersze, o tyle uznanie go za odpad oznacza konieczność spełnienia dodatkowych wymogów i uzyskania odpowiednich decyzji. Tymczasem, jak wskazał Konrad Wojnarowski, podsekretarz stanu w Ministerstwie Energii, wykorzystanie pyłu ma znaczenie zarówno dla energetyki, jak i dla przemysłu.

– Pył może być de facto pewnym uzupełnieniem dla biomasy w systemie energetycznym. Jest też ważny z punktu widzenia rozwoju energetyki rozproszonej, tej lokalnej – mówił wiceminister energii. Jak dodał, kwestia ta wpisuje się w szerszą debatę o dekarbonizacji oraz odpowiedzi na wyzwania przemysłu.

Dwa różne rodzaje pyłu

Uczestnicy debaty zwracali uwagę, że podstawowym problemem jest niewystarczająco precyzyjne rozróżnienie różnych rodzajów pozostałości drzewnych. Hanna Kończal, główny inspektor ochrony środowiska (GIOŚ), podkreślała, że polskie przepisy nie zawierają odrębnej definicji pyłu powstającego podczas mechanicznej obróbki drewna czy płyt drewnopochodnych. W przypadku czystego drewna sytuacja jest stosunkowo prosta. Pył powstający z takiego surowca może być traktowany jako biomasa i wykorzystywany energetycznie. Problem zaczyna się w przypadku pyłu drewnopochodnego powstającego w trakcie przetwarzania materiału drewnopochodnego, np. płyt wiórowych, w których mogą znajdować się m.in. kleje czy inne dodatki.

– Nie mamy żadnych przeszkód prawnych w zagospodarowaniu czystego pyłu – wskazywała Kończal. Jej zdaniem może on być wykorzystywany m.in. jako źródło energii na potrzeby własne zakładu, a także do produkcji pelletu czy brykietu.

W przypadku pyłu drewnopochodnego sytuacja jest już dużo bardziej skomplikowana. Definicja biomasy w ustawie o odpadach jest węższa niż w ustawie o odnawialnych źródłach energii. Jednocześnie przepisy dotyczące produktu ubocznego przewidują szereg warunków, które muszą zostać spełnione, aby materiał powstający w procesie produkcyjnym nie był traktowany jako odpad. Jednym z kluczowych kryteriów jest spełnienie wymagań prawnych, jakościowych oraz dotyczących oddziaływania na środowisko i zdrowie ludzi. Właśnie ten ostatni element powoduje największe problemy interpretacyjne.

Kwestia emisji

GIOŚ wskazuje, że w przypadku materiałów drewnopochodnych, które oprócz drewna zawierają domieszki innych substancji, mogą pojawiać się dodatkowe emisje związków organicznych, które wymagają odpowiedniego monitorowania. Problem polega na tym, że substancje te nie byłyby objęte monitoringiem emisji, gdyby pył drewnopochodny był traktowany jak biomasa.

Dr hab. inż. Wojciech J. Cichy, specjalista ds. chemicznej technologii drewna, zwracał jednak uwagę, że ocena zagrożenia powinna uwzględniać rzeczywiste warunki panujące w nowoczesnych instalacjach przemysłowych. – Nie znalazłem wyników badań, które potwierdzałyby, że w instalacjach przemysłowych, w których temperatura spalania wynosi co najmniej 900 stopni Celsjusza, a najczęściej nie przekracza 1100, dochodziło do problemów, o których tutaj mówimy – argumentował. Wskazywał, że przy takich temperaturach związki organiczne ulegają destrukcji. Ekspert podkreślał również, że współczesne instalacje stosowane w zakładach przemysłu płyt drewnopochodnych pozwalają na precyzyjną regulację procesu spalania. Pył może być spalany w palnikach parowych, umożliwiających regulowanie dostępu powietrza pierwotnego i wtórnego, co pozwala ograniczać emisję tlenków azotu.

Cichy zwracał jednocześnie uwagę na brak jednoznacznych wartości granicznych określających, przy jakim poziomie zanieczyszczenia materiał przestaje być możliwy do wykorzystania jako produkt uboczny. – Nie ma wartości granicznych. Kropelka jakiejś farby, rozpuszczalnika, która spadnie na materiał, może spowodować, że ten materiał zostanie uznany za zanieczyszczony odpad – mówił.

Przemysł oczekuje przewidywalności

Dla przedsiębiorstw nie jest to wyłącznie problem interpretacyjny, ale konkretne wyzwanie operacyjne i finansowe. Waldemar Zawiślak, członek zarządu i dyrektor ds. sprzedaży EGGER Biskupiec, wskazywał, że mimo zastosowania nowoczesnych technologii zakład w Biskupcu nie może wykorzystać powstającego pyłu na miejscu i musi transportować go poza fabrykę. – Pył powstający w procesie produkcji musi być transportowany poza teren fabryki, choć mógłby zostać wykorzystany energetycznie na potrzeby zakładu. Takie ograniczenia wynikają z niejednoznacznych interpretacji obowiązujących przepisów – mówił. Jak podkreślał, fabrykę zbudowano zgodnie z najlepszymi dostępnymi technikami, a jej instalacje zaprojektowano tak, aby możliwie efektywnie wykorzystywać dostępny surowiec.

W ocenie przedstawiciela EGGER problem przekłada się bezpośrednio na konkurencyjność polskiego przemysłu drzewnego i meblarskiego. Firmy muszą pozbywać się materiału, który mogłyby wykorzystać jako źródło energii, a jednocześnie ponoszą koszty zakupu innych paliw.

– Chcemy, żeby ci, którzy faktycznie spełniają wymagania techniczne i środowiskowe, mają odpowiednie instalacje, mogli w pełni z nich korzystać, jak i z zasobów, które nam dostarcza środowisko – przekonywał Zawiślak.

Jego zdaniem rozwiązania funkcjonujące w innych krajach, np. w Austrii lub w Niemczech, pokazują, że możliwe jest stworzenie systemu, który z jednej strony zapewnia bezpieczeństwo środowiskowe, a z drugiej pozwala wykorzystać potencjał wszystkich pozostałości produkcyjnych.

Przeciwne decyzje dla dwóch zakładów

Problemem jest również brak jednolitej praktyki administracyjnej. Zawiślak podał przykład dwóch fabryk działających w różnych województwach. – Przedsiębiorcy funkcjonują obecnie w warunkach niejednolitej praktyki administracyjnej, co prowadzi do rozbieżnych rozstrzygnięć w podobnych sprawach – mówił.

Hanna Kończal przyznała, że ograniczenie uznaniowości organów administracji byłoby korzystne. Jak tłumaczyła, jeżeli przepisy jednoznacznie określałyby zasady wykorzystania poszczególnych materiałów, przedsiębiorcy nie musieliby za każdym razem występować o indywidualne decyzje. – Lepiej byłoby, gdyby kwestie te regulowały precyzyjne przepisy niż uznaniowość organów – mówiła. GIOŚ nie sprzeciwia się samemu wykorzystaniu pyłów drewnopochodnych. Przeciwnie, zdaniem inspektorów wykorzystanie ich w miejscu powstania może ograniczać dodatkowe zagrożenia i koszty związane z transportem oraz magazynowaniem.

Obieg zamknięty zamiast ciężarówek

Uczestnicy debaty wskazywali, że energetyczne wykorzystanie pyłu powinno być rozpatrywane także w kontekście gospodarki o obiegu zamkniętym. Jeżeli pozostałość powstaje w zakładzie dysponującym odpowiednią instalacją i może zostać wykorzystana na miejscu, nie ma potrzeby jej transportowania i angażowania kolejnych zasobów.

Ewa Ziehm z EkoKoncept Biuro Ochrony Środowiska podkreślała, że przepisy powinny z jednej strony chronić środowisko, z drugiej zaś nie blokować działalności przedsiębiorstw dysponujących odpowiednimi technologiami. Jej zdaniem nie należy wrzucać wszystkich rodzajów pyłu do jednego worka. Duże zakłady produkujące płyty drewnopochodne są zazwyczaj objęte pozwoleniami zintegrowanymi i rozbudowanym monitoringiem środowiskowym.

– Chodzi o to, żeby te przepisy były tak skonstruowane, by z jednej strony nie szkodzić środowisku, bo to jest nasz warunek nadrzędny, ale z drugiej pozwolić tym zakładom pracować, produkować i skupiać się na tym, co z jednej strony jest dobre dla gospodarki, ale z drugiej i dla środowiska – mówiła Ziehm.

Potrzebne są jasne kryteria

Wszyscy uczestnicy debaty byli zgodni co do jednego: obecne przepisy wymagają doprecyzowania. Nie chodzi jednak o całkowitą liberalizację zasad, lecz o stworzenie jasnych kryteriów pozwalających rozróżnić materiały bezpieczne od tych, które mogą stanowić zagrożenie.

Wiceminister Wojnarowski zadeklarował, że Ministerstwo Energii jest gotowe przyjąć postulaty branży i wspólnie z Ministerstwem Klimatu i Środowiska wypracować odpowiednie rozwiązania. Wskazał również na potrzebę opracowania wytycznych zwiększających przewidywalność zasad kwalifikacji, najlepiej w formie przepisów.

Wojciech J. Cichy zaapelował o wprowadzenie konkretnych kryteriów oraz wartości granicznych dotyczących zanieczyszczeń. Pozwoliłoby to uniknąć sytuacji, w której niewielka ilość substancji chemicznej automatycznie przesądza o zakwalifikowaniu całej partii materiału jako odpadu. Hanna Kończal wskazywała przy tym, że rozwiązania powinny uwzględniać różnice między dużymi i mniejszymi instalacjami przemysłowymi. W dużych zakładach istnieją bowiem rozbudowane systemy technologiczne zapewniające monitoring emisji.

Stawką konkurencyjność całej branży

Problem pyłu jest tylko jednym z elementów szerszego wyzwania, przed którym stoi polski przemysł drzewny. Rosnące koszty energii i surowca przekładają się na konkurencyjność przedsiębiorstw, w tym producentów mebli.

Waldemar Zawiślak zwracał uwagę, że sektor meblarski i przemysł materiałów drewnopochodnych są ze sobą ściśle powiązane. Jego zdaniem problemy jednej części tego łańcucha szybko przekładają się na drugą. W branży pracują setki tysięcy osób, a znaczną jej część stanowią firmy rodzinne mocno zakorzenione w poszczególnych regionach. Co więcej, jak wskazał Cichy, Polska jest trzecim eksporterem mebli na świecie i potentatem w produkcji płyt drewnopochodnych.

Dlatego też Waldemar Zawiślak przekonywał, że większe wykorzystanie dostępnych w gospodarce zasobów powinno stać się jednym z elementów budowania konkurencyjności polskiego przemysłu. Dotyczy to również recyklingu drewna i ograniczania wykorzystania surowca pierwotnego. Jak wskazywał, w innych krajach europejskich funkcjonują rozwiązania umożliwiające znacznie szersze wykorzystanie drewna pochodzącego z recyklingu. Polska ma natomiast duży potencjał do rozwoju takiego modelu.

Debata zorganizowana przez „Rzeczpospolitą” jasno wykazała, że nie ma sporu co do samego celu, jakim jest wykorzystanie pyłu drewnopochodnego. Zarówno administracja, jak i eksperci oraz przedsiębiorstwa dostrzegają duży potencjał energetycznego wykorzystania pozostałości z produkcji drzewnej. Problemem pozostaje stworzenie takich ram regulacyjnych, które jednocześnie zagwarantują bezpieczeństwo środowiskowe i pozwolą przedsiębiorcom korzystać z nowoczesnych instalacji przemysłowych zainstalowanych na terenie ich zakładów. Najważniejszym postulatem nie jest zatem ograniczanie kontroli, lecz umożliwienie wykorzystania potencjału energetycznego pyłów na podstawie jednoznacznych kryteriów w ramach przepisów. Bez niej o tym, czy pył drewnopochodny stanie się źródłem energii, nadal może decydować nie technologia, lecz interpretacja przepisów.

PARTNER CYKLU

PARTNER CYKLU