Na koniec 2025 r. firmy z sektora zarządzania wierzytelnościami obsługiwały 20 mln zobowiązań o łącznej wartości 202,4 mld zł. Oznacza to wzrost o 2,1 proc. w ujęciu kwartalnym i o 3,2 proc. rok do roku pod względem liczby obsługiwanych wierzytelności oraz odpowiednio o 4,5 proc. i 8,7 proc. w ujęciu wartościowym – wynika z najnowszego raportu Związku Przedsiębiorstw Finansowych (ZPF) w Polsce.

Czy firmy będą bankrutować?

Zdaniem ekspertów z ZPF wzrost wartości i liczby obsługiwanych wierzytelności pokazuje, że branża skutecznie odpowiada na potrzeby rynku, a jednocześnie rozwija zdolność do działania w coraz bardziej konkurencyjnym i wymagającym kosztowo otoczeniu. Z makroekonomicznego punktu widzenia dojrzały sektor zarządzania wierzytelnościami pełni ważną funkcję gwarancyjną w zakresie odzyskiwania należności, wspierając płynność obrotu. Szczególnie w obecnych czasach, kiedy w warunkach rosnącej niepewności coraz więcej osób i podmiotów gospodarczych skarży się na nieprzewidywalność i dużą zmienność.

Według najnowszego raportu Allianz Trade w 2026 r. liczba niewypłacalności przedsiębiorstw na świecie wzrośnie o 6 proc., czyli analogicznie jak w 2025 r. Będzie to piąty rok z rzędu wzrostu liczby upadłości, po czym w 2027 r. liczba ta powinna ustabilizować się na wysokim poziomie.

Jednak przedłużający się konflikt na Bliskim Wschodzie zwiększa ryzyko dalszego narastania zjawiska niewypłacalności. Chodzi nie tylko o bezpośrednie zakłócenia, jak wzrost cen paliw czy zerwanie łańcuchów dostaw, ale również o skutki bardziej długofalowe, takie jak wzrost inflacji, zaostrzenie warunków finansowych i pogorszenie płynności wśród przedsiębiorców – szczególnie w tych sektorach, które działają na niskiej marży i nie są w stanie przerzucić wyższych kosztów na odbiorców czy klientów. Przy zakładanej 6-proc. dynamice upadłości przedsiębiorstw na świecie Allianz Trade szacuje, że bezpośrednio zagrożonych będzie 2,2 mln miejsc pracy. Głównymi sektorami zagrożonymi wzrostem bezrobocia na skutek niewypłacalności będą: budownictwo, handel detaliczny i usługi. Europa, gdzie potencjalnie dotkniętych problemem będzie 1,3 mln osób, jest na czele światowych statystyk likwidowanych miejsc pracy.

Jak radzi sobie gospodarka?

Najnowsze globalne dane makroekonomiczne nie napawają optymizmem. Już teraz pokazują rosnącą inflację oraz narastającą stagnację gospodarek. Ekonomiści Credit Agricole wskazują, że w strefie euro zagregowany indeks PMI Composite obniżył się w maju do 47,5 pkt z 48,8 pkt w kwietniu, osiągając najniższy poziom od 31 miesięcy, przy dalszym pogłębieniu spadku aktywności w usługach i spowolnieniu wzrostu produkcji w przetwórstwie.

I choć dla Polski prognozowana dynamika PKB na 2026 r. nadal jest wysoka, to eksperci studzą entuzjazm. Również na stosunkowo dobre dane za I kwartał patrzą sceptycznie. Wynika z nich, że po raz pierwszy od czasów przedpandemicznych zanotowano spadek liczby niewypłacalnych firm w Polsce rok do roku. Jak w podaje firma Coface, w tym czasie niewypłacalność ogłosiło 1288 przedsiębiorstw. To o jedną dziesiątą mniej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. Eksperci ostrzegają jednak, że może być to jedynie rezultat chwilowej stabilizacji, a w nadchodzących miesiącach czeka nas powrót presji finansowej spowodowanej wpływem czynników makroekonomicznych i geopolitycznych. Mateusz Dadej, główny ekonomista Coface w Polsce i regionie Europy Środkowo-Wschodniej, podkreśla, że choć nie wiadomo, jak długo potrwa blokada cieśniny Ormuz, jedno jest pewne – każdy kolejny dzień zwiększa skalę negatywnych konsekwencji gospodarczych. Surowce, do których dostęp został ograniczony, są kluczowe dla funkcjonowania wielu sektorów gospodarki. Energia, produkty ropopochodne, nawozy oraz aluminium stanowią fundament działalności licznych branż, dlatego wzrost ich cen nieuchronnie przełoży się na strukturę kosztów przedsiębiorstw, stopniowo podnosząc presję kosztową w całej gospodarce. Z perspektywy gospodarstw domowych rosnące ceny paliw oznaczają konieczność ograniczenia wydatków na inne dobra i usługi, w dużej mierze wytwarzane przez krajową gospodarkę. To może uderzyć w konsumpcję, która w zeszłym roku była motorem dynamiki PKB. Z tych względów Coface oczekuje w 2026 r. wolniejszego wzrostu gospodarczego niż w 2025 r.

Obrona przed zatorami

Dużą bolączką dla przedsiębiorstw są zatory płatnicze. Eksperci podkreślają, że jeśli termin płatności minął, a pieniędzy nadal brak, to nie warto zwlekać. BIK wskazuje kilka konkretnych rad, które mogą pomóc odzyskać środki. Od czego zacząć? Wbrew pozorom brak płatności nie zawsze oznacza złą wolę. Może się zdarzyć, że faktura została przeoczona albo utknęła w księgowości. Dlatego pierwszym krokiem powinno być przypomnienie o zbliżającym się lub przekroczonym terminie płatności. Jeśli mimo przypomnienia środki nie wpłyną, nadchodzi czas na wezwanie do zapłaty. Jeśli i ono nie przyniosło efektu, można sięgnąć po mocniejsze narzędzia. Możliwości jest kilka. To m.in. wpis do rejestru dłużników, zlecenie ściągnięcia należności firmie windykacyjnej, faktoring, droga sądowa i egzekucja komornicza.

Nie wszystkich problemów z płatnościami da się uniknąć, ale zdecydowanie można zredukować ryzyko. Eksperci z Biura Informacji Kredytowej (BIK) wskazują, że przede wszystkim przed podpisaniem umowy warto sprawdzić kontrahenta. Jeżeli firma aktualnie ma długi lub jej dane wskazują na problemy, może to zwiastować trudności z uregulowaniem płatności. Warto też ustalić procedury zarządzania płatnościami. W tym wszystkim przedsiębiorcom pomóc mogą nowe technologie, które – podobnie jak w całym systemie finansowym – w obszarze sprzedaży wierzytelności również dynamicznie się rozwijają. Powstają też platformy, które organizują obrót wierzytelnościami w jednym, spójnym środowisku technologicznym.