Rok temu kurs 11 bit studios sięgał 500 zł. Dziś wynosi 200 zł. Spółka jest w ważnym momencie, przed premierą „The Alters”. Ale nadal nie milkną echa zaskakującej decyzji o zamknięciu P8. Kilka osób, które miały styczność z tym projektem, opowiedziało, jak sprawa wyglądała od środka.
Krytyczne uwagi
- P8 to smutna historia jakich wiele w gamedevie, która niestety eskalowała do absurdu. Nie było tutaj nigdy intencji, żeby kogoś oszukać czy wykorzystać. Nie uważam też, że firma źle raportowała o postępach prac. Gry to sztuka i jest mniej lub bardziej subiektywna, w przypadku tak wydumanego projektu jak P8 bardziej – opowiada jedna z osób. Dodaje, że P8 wielokrotnie przechodził zmiany koncepcji, a nazywanie go jednym określeniem „P8” jest nadużyciem. Tę opinię w pełni potwierdzają inni rozmówcy.
– Projekt był w złym stanie przez większość produkcji. Był resetowany i robiony od początku przynajmniej trzy razy. W momencie zamknięcia był jeszcze daleki od końca, posiadał jedynie jeden nieskończony poziom, który odstawał od tego, co oferuje rynek AA lub nawet rynek gier indie – mówi jedna z osób.
Czytaj więcej
Przed nami premiera „The Alters” od 11 bit studios i 10. rocznica premiery trzeciej części „Wiedźmina” CD Projektu. Rynek czeka też na wieści o „Wi...
Nasi rozmówcy informują, że pojawiały się ogromne problemy w procesie decyzyjnym. Wskazują m.in. na kłopoty ze współpracą z game dyrektorem projektu, który wcześniej był dyrektorem marketingu i w ich ocenie nie miał odpowiedniego doświadczenia i kompetencji. Twierdzą, że nie ufał swoim specjalistom i bezpośrednio ingerował w ich pracę. – Szkodliwy mentorski układ i brak kompetentnej reżyserskiej wizji doprowadziły do nadmiernie długiego i nieowocnego developmentu, zaś niemożliwość dłuższego ukrywania rzeczywistego stanu gry do finalnego jej skasowania – twierdzą nasi rozmówcy. Narzekają również na powolną reakcję zarządu w ocenianiu efektów pracy.
– Wielokrotnie biliśmy na alarm. Sami, jak i w zorganizowany sposób. Zarząd zaproponował nam serię spotkań, gdzie przedstawiliśmy im stan projektu i nasze obawy. Drugim krokiem miały być spotkania w obecności dyrektorów, w kluczu mediacji. Dyrektorzy się nie stawili. Stracili zaufanie zespołu. Całość sytuacji powodowała napięcia, dochodziło do kłótni, pyskówek i ogromnego wypalenia ale nadal wszystkim zależało. Koniec 2024 r. był szokiem – opowiada nasz rozmówca. Z kolei inny ocenia, że źródło problemów spółki i P8 polega na tym, że zarząd nie potrafił zrozumieć sukcesu flagowej gry, „Frostpunka”.
– Ilustruje to przykład jego kontynuacji. Zarząd nie zidentyfikował odpowiednio grupy docelowej gry oraz tego, jakie elementy „jedynki” sprawiły, że stała się popularna. Ten błąd rozpoznania zdecydował o niedobrym przyjęciu „FP2” przez fanów pierwszej części. Ten sam błąd dotyczył P8 – uważa nasz rozmówca.
Padają też krytyczne uwagi na temat przeprowadzonych zwolnień. Sposobu i doboru osób.
Perspektywa zarządu
O komentarz poprosiliśmy prezesa 11 bit studios Przemysława Marszała. Przyznaje, że z perspektywy czasu P8 okazał się porażką. Dlaczego?
– Powodów było kilka. Nie bez znaczenia było pogorszenie nastrojów na rynku gier po covidowej euforii. Rynek nadal przeżywa trudne chwile, a z USA płyną informacje o planowanych kolejnych zwolnieniach w dużych koncernach. Widzieliśmy też, że zmieniają się oczekiwania graczy i to, co miał oferować P8, mogło nie spełnić oczekiwań. Generalnie byliśmy zbyt ambitni i za bardzo optymistyczni – mówi prezes. Przyznaje, że spółka weszła w nowy gatunek, a zespół, który pracował nad P8, był w dużej mierze nowy, nie miał dużego przetarcia, inaczej niż w przypadku np. „Frostpunka” czy „The Alters”. Ponadto P8 za szybko urósł i trudno było nim zarządzać.
– Wyciągnęliśmy wnioski. Teraz staramy się trzymać projekty w mniejszej skali, co pozwala uniknąć szybko rosnących kosztów i podjąć ewentualne decyzje o zakończeniu projektów, kiedy są jeszcze na wczesnym etapie – mówi prezes. Dodaje, że zamknięcie P8 i zwolnienia to była najtrudniejsza decyzja w historii spółki i dla zarządu. Podkreśla, że ponad połowa zespołu pracującego nad P8 została w firmie.
Firma zwolniła 18 osób. Deklaruje, że wszystko odbyło się z poszanowaniem praw pracowników.