W czwartek, 10 października, rada nadzorcza należącego do Skarbu Państwa Totalizatora Sportowego podjęła decyzję o odwołaniu ze stanowiska prezesa zarządu Rafała Krzemienia.
W opublikowanym po południu oświadczeniu przekazano również, że rada nadzorcza podjęła uchwałę o wszczęciu postępowania kwalifikacyjnego na stanowisko prezesa zarządu Totalizatora. Wiadomo też, kto tymczasowo zastąpi Krzemienia.
„Rada Nadzorcza, do czasu rozstrzygnięcia postępowania kwalifikacyjnego, powierzyła pełnienie obowiązków Prezesa Spółki Panu Mariuszowi Błaszkiewiczowi, Członkowi Zarządu do spraw Finansów i Inwestycji” – czytamy.
Ponadto „Rada Nadzorcza zaleciła Zarządowi Totalizatora Sportowego przeprowadzenie konkursów na stanowiska dyrektorów i zastępców dyrektorów Oddziałów Spółki”.
Rafał Krzemień na stanowisko prezesa zarządu Totalizatora Sportowego został powołany w marcu 2024 roku. Wcześniej pełnił funkcję między innymi szefa spółki Gminna Gospodarka Komunalna Ochota, wiceprezesa Poczty Polskiej oraz prezesa Pałacem Kultury i Nauki.
Rewolucja kadrowa w Totalizatorze Sportowym. Wymiana dyrektorów, odwołanie prezesa
W ubiegłym tygodniu o państwowej spółce zrobiło się głośno po tym, jak Onet ujawnił, w ostatnich miesiącach pozycje dyrektorskie w Totalizatorze otrzymały osoby związane politycznie z obecną władzą. Jak ustalił portal, na stanowiskach dyrektorów regionalnych zostali zatrudnieni lokalni działacze PO, PSL i Lewicy, bliscy współpracownicy czołowych parlamentarzystów koalicji rządzącej czy znajomy premiera i lidera PO Donalda Tuska.
Donosy te skomentował europoseł PO Borys Budka, były minister aktywów państwowych w trzecim rządzie Tuska. Jak stwierdził, o sytuacji w Totalizatorze Sportowym dowiedział się z mediów. – Nawet nie wiem, kiedy byli wymieniani ci dyrektorzy regionalni i czy były jakieś konkursy. Za całą politykę kadrową spółki odpowiedzialność bierze zarząd, a nie minister. Ze mną na ten temat nikt nie rozmawiał – oświadczył w rozmowie z Onetem.
Jak zaznaczył Budka, Ministerstwo Aktywów Państwowych pilnowało, by w spółkach nie było czynnych działaczy politycznych albo osób powołujących się na znajomości. – Myślę, że to jest tylko jeden przykład, wyjątek, gdzie coś poszło „nie tak”. Natomiast proszę zwrócić uwagę, że nie było żadnych innych doniesień, że w innych spółkach dzieje się podobnie – podkreślił Budka.