Ministerstwo Klimatu i Środowiska prowadzi konsultacje publiczne dotyczące nowych przepisów dla norm jakości paliw stałych. Wedle założeń projektu rozporządzenia nie będzie już można stosować nazwy ekogroszek i ekomiał. Te kategorie węgla uzyskają nazwy groszek III i paliwo drobne. Co więcej, projekt zakłada podwyższenie norm jakości dla spalanego węgla w domowych kotłach. Węgiel, który obecnie nazywa się ekogroszek, będzie paliwem nadającym się do spalania w kotłach zgodnych z unijną dyrektywą ekoprojektu. Chodzi o piece najwyższej jakości dopuszczone do sprzedaży. MKiŚ zaznacza, że obecnie polskie normy jakości węgla nie gwarantują uzyskania poziomów emisji określonych w unijnym rozporządzeniu o ekoprojekcie. Dawny ekogroszek ma mieć zawartość popiołu na poziomie nie większym niż 7 proc. zamiast obecnych 12 proc. Zawartość siarki spadnie z 1,2 proc. do 1 proc. Wartość opałowa ma wynieść co najmniej 28 MJ/kg zamiast 24 MJ/kg, a poziom wilgotności ma spaść z 15 proc. do 11 proc.

Zdaniem Andrzeja Guły z Polskiego Alarmu Smogowego, jeśli chcemy poprawy jakości powietrza, normy jakości węgla muszą zostać podwyższone. – Szczególnie niezrozumiały jest brak określenia parametrów dla kotłów zgodnych z ekoprojektem, które spalają ekogroszek – podkreśla.

Komisja Europejska ma się przyglądać temu rozporządzeniu w kontekście wypłat środków z Krajowego Planu Odbudowy.

Jak mówi pełnomocnik rządu ds. programu „Czyste powietrze" Bartłomiej Orzeł, kwestie dotyczące jakości norm są wymagane przez KE również w zakresie środków unijnych. – Z opinii zleconej przez MZ na moją prośbę wynika, że bez zaostrzenia norm nie da się osiągnąć oczekiwanej jakości powietrza – podkreśla pełnomocnik Orzeł.

Polska Grupa Górnicza mówi o stracie wynikającej z zaostrzenia norm węgla sięgającej nawet 500 mln zł, jeśli nowe rozporządzenie wejdzie w życie. Negatywne stanowisko wobec nowych przepisów przedstawiają Tauron Wydobycie oraz lubelska Bogdanka. Po stronie spółek stoi Ministerstwo Aktywów Państwowych. Resort ten nie chce otwierać nowego pola konfliktu ze związkami zawodowymi, które już i tak zgodziły się na likwidację sektora górniczego do 2049 r. Związki podkreślają, że owe normy byłyby złamaniem umowy społecznej z maja tego roku. Resort klimatu broni się. – Zaproponowane normy nie są ostateczne. Są propozycją, która jest dyskutowana w drodze konsultacji – podkreśla ministerstwo.

W trakcie tych konsultacji głos zabrały spółki górnicze. Tauron Wydobycie uważa, że to rozporządzenie nie jest zasadne ze względu na i tak już wyśrubowane normy jakości węgla. Bogdanka podkreśla, że już teraz obecne normy jakości paliw stałych zmusiły ją do wycofania ze sprzedaży miałów węglowych i węgla o kategorii „orzech". – Dalsze zaostrzanie wymagań może doprowadzić do zaprzestania sprzedaży także sortymentów średnich.

Obecna nowelizacja przepisów określających normy węgla jest kolejną na przestrzeni ostatnich lat. W czerwcu 2020 r. pod naporem organizacji ekologicznych zakazano sprzedaży odpadów górniczych, czyli flotokoncentratów i mułów. – Mimo że przepisy uchwalono kilka lat wcześniej, to dano bardzo długie vacatio legis, by udobruchać branżę węglową – dodaje Andrzej Guła z PAS.