Coraz więcej towarów przewożonych jest po polskich drogach, a nie po torach. Jak szacują analitycy, w 2007 roku transport drogowy wzrósł, rok do roku, aż o ok. 17 proc. Tymczasem rozwój rynku kolejowego, tak do niedawna obiecującego, praktycznie się zatrzymał. W 2005 roku przewoźnicy kolejowi przewieźli o 4,7 proc. ton towarów więcej niż w 2004 r. Rok 2006 przyniósł podobne wyniki. Jednak już w zeszłym roku masa towarów transportowana koleją wzrosła zaledwie o 1 proc., a tzw. praca przewozowa wszystkich przewoźników (mierzona liczbą tzw. tonokilometrów) zaledwie o 0,2 proc.
W ubiegłym roku najbardziej straciło PKP Cargo. Państwowy przewoźnik przewiózł o 2,1 proc. towarów mniej niż w roku 2006. Jego udział w polskim rynku przewozów towarowych spadł, biorąc pod uwagę wykonaną pracę przewozową, z 78,3 proc. do 75,8 proc. Swoją pozycję na rynku udało się obronić przewoźnikom prywatnym oraz spółce PKP LHS. CTL Rail przewiozła w 2007 roku ponad 15 mln ton towarów, poprawiła swoje wyniki z 2006 roku o 0,6 pkt proc., PCC Rail o 0,4 proc., PKP PLHS zaś o 0,6 proc. Największym prywatnym przewoźnikiem w Polsce jest wciąż CTL Rail. Spółka obsługuje 6,2 proc. zleceń na przewóz towarów po polskich torach.
Jak zgodnie podkreślają wszyscy przewoźnicy, to, że transport kolejowy przestaje się rozwijać, a drogowy przeżywa rozkwit, to konsekwencja zbyt wysokich stawek dostępu do torów. To zaś uniemożliwia konkurencję cenową między obiema gałęziami transportu. – Ceny dostępu do infrastruktury kolejowej stanowią istotną pozycję w kosztach przewoźników – mówi Krzysztof Niemiec z CTL Logistics. Jak dodaje, w przypadku przewozu towarów opłata dostępowa to 25 – 32 proc. całkowitych kosztów przewozu. – Wyniki za ostatni rok pokazują, że brak równowagi między transportem kolejowym a drogowym wynikający głównie z kosztów dostępu do infrastruktury powoduje stagnację na rynku przewozów kolejowych – wtóruje Wojciech Balczun, prezes PKP Cargo.
Branża kolejowa się obawia, że ta sytuacja doprowadzi do zaostrzenia walki między nimi o ładunki. – Najgorzej na tym wyjdzie państwowe PKP Cargo, bo dopiero teraz zabiera się do restrukturyzacji i zmniejszania kosztów – prognozuje Adrian Furgalski, dyrektor Zespołu Doradców Gospodarczych TOR.
– W sytuacji, w której rynek praktycznie się nie rozwija, walka o klienta sprowadza się do wyniszczającej wojny cenowej. Przy aktualnej strukturze, jeśli chodzi o udziały w rynku, odbija się to przede wszystkim na PKP Cargo – przyznaje Wojciech Balczun. – PKP Cargo jako lider rynku ten trudny moment przetrwa. Wiąże się to jednak z koniecznością znaczącego ograniczenia kosztów i poprawy efektywności.