Reklama

Krocie z fikcyjnego recyklingu

Szara strefa odpowiada nawet za połowę rynku zbiórki i przetwarzania odpadów. Firmy w niej działające oferują stawki dwa razy niższe niż legalna konkurencja. Tracą na tym budżet i środowisko

Aktualizacja: 03.03.2010 09:26 Publikacja: 03.03.2010 02:49

Zbiórka szkła w Polsce generuje rocznie obroty rzędu 50 – 60 mln złotych

Zbiórka szkła w Polsce generuje rocznie obroty rzędu 50 – 60 mln złotych

Foto: Fotorzepa, Seweryn Sołtys

Patologia na śmieciowym rynku ma swoje źródło w przepisach, które nakładają na producentów i importerów obowiązek przekazania do recyklingu części zużytych produktów i ich opakowań. Firmy zajmujące się zbiórką odpadów szybko odkryły, że przedsiębiorcom zależy głównie na dokumencie potwierdzającym spełnienie obowiązku, a nie na faktycznym przetworzeniu śmieci. Dlatego działalność wielu z nich sprowadza się do wystawienia faktury za odbiór odpadów i zainkasowaniu za to należności. Znacznie niższej niż w przypadku firm działających legalnie, bo przecież nie muszą uwzględniać w niej kosztu recyklingu.

[srodtytul]Rynek wart miliony[/srodtytul]

– Rocznie sprzedaje się ponad milion lodówek czy pralek, ale nikt nie wie, ile z nich przestaje być używanych i co się z nimi potem dzieje – mówi Wojciech Konecki, dyrektor generalny CECED Polska, zrzeszającego producentów AGD. Rynek odpadów urządzeń gospodarstwa domowego wart jest ok. 150 mln zł. Na tyle opiewają faktury wystawiane firmom importującym lub produkującym sprzęt. Ale nie przekłada się to na odpowiednią ilość odzyskanych surowców wtórnych, bo firmy zajmujące się zbiórką odpadów zamiast przetworzyć lodówkę, wolą wywieźć ją na wysypisko śmieci. Nic dziwnego – to dużo tańsze. Nowa maszyna do recyklingu lodówki kosztuje ok. 4 mln euro.

Pod Łodzią działa firma, która na posesji, gdzie znajduje się tylko niewielki budynek dla ochrony, przetwarza według dokumentów tony szkła miesięcznie. Inne według danych z KRS wykazują rentowność netto na poziomie ponad 50 proc. – Musiałem się wycofać, ponieważ już dwa lata temu, kiedy sprzedawałem swoją firmę, szara strefa była problemem. Spodziewałem się wzrostu jej znaczenia, ale to, co się dzieje teraz, przerosło nawet oczekiwania – mówi “Rz” chcący zachować anonimowość przedsiębiorca.

Firmy zajmujące się tylko wystawianiem faktur doprowadziły do drastycznego spadku stawek tzw. dopłat (pieniędzy, które przedsiębiorcy płacą im za recykling). Dlatego ich legalna konkurencja ma coraz większy kłopot z utrzymaniem się na rynku. – Dopłata do szkła w 2008 roku wynosiła ok. 115 – 120 zł za tonę. Podobnie było w ubiegłym, a w tym – 60 – 75 zł. Są to stawki firm wiarygodnych. Dopłaty tych z szarej strefy są na poziomie 30 – 60 zł – mówi Jakub Tyczkowski, członek zarządu Rekopol Organizacja Odzysku.

Reklama
Reklama

Jak wyjaśnia, zbiórka szkła w Polsce generuje rocznie obroty rzędu 50 – 60 mln złotych.

– Szara strefa stanowi ok. 30 – 40 proc. rynku, bez niej obroty byłyby pewnie na poziomie 300 – 400 mln zł – dodaje. Spadki widać także na rynku zużytego sprzętu. – Zbiórka i recykling jednej tony sprzętu jeszcze niedawno kosztował 1 tys. zł za tonę, w tym roku spadnie o połowę głównie z powodu szarej strefy – dodaje Wojciech Konecki.

[srodtytul]Auta na szaro[/srodtytul]

Z problemem szarej strefy zmagają się też firmy przerabiające wraki samochodów. – Prowadzący stacje demontażu wydają zaświadczenia o przyjęciu samochodu, który nigdy do nich nie trafił. Potem potwierdzają też jego fikcyjne zdemontowanie, a surowiec trafiający do hut ma dokumenty, że źródłem jest samochód, choć wcale tak nie jest – mówi Adam Małyszko, prezes stowarzyszenia Forum Recyklingu Samochodów. 

Jak wynika z szacunków organizacji, branża liczy 800 firm, z których ponad połowa trudni się nielegalnym procederem. – Firmy działające zgodnie z przepisami wycofują się z rynku, coraz trudniej bowiem jest uzyskać zwrot kosztów – dodaje. Forum Recyklingu Samochodów z determinacją walczyło z kilkoma firmami, ale procedura jest bardzo uciążliwa. Dodatkowo, według organizacji, prokuratura ciągle odsyłała dokumenty i odmawia wszczęcia postępowania. Jak dotąd udało się doprowadzić do postawienia tylko jednego aktu oskarżenia.

– Ustawa o obowiązkach przedsiębiorców w zakresie zbierania odpadów obowiązuje od ośmiu lat. Przez ten czas była nowelizowana dziesięć razy, a ciągle trafiają do nas do zaopiniowania kolejne propozycje. Nie dziwne, że szara strefa rośnie, skoro system przypomina sito o dużych oczkach – dodaje Agnieszka Jaworska ze stowarzyszenia Eko-Pak.

Reklama
Reklama

[srodtytul]Słaby nadzór[/srodtytul]

Przedsiębiorcy skarżą się też na nieefektywną kontrolę, która nie jest w stanie wychwycić oszustów. Trudno się dziwić, skoro na województwo przypada jeden – dwóch inspektorów oddelegowanych do kontrolowania recyklingu. W dodatku są oni słabo opłacani, co powoduje dużą rotację na stanowiskach.

Wszystkie branże wiążą duże nadzieje z nowym ministrem środowiska Andrzejem Kraszewskim. – Jako pierwszy zaczął mówić publicznie o tym problemie. Potrzebna jest debata publiczna – mówi Agnieszka Jaworska. Ministerstwo Środowiska nie odpowiedziało na nasze pytania, jakie zmiany w systemie chce wprowadzić minister. W lutowym wywiadzie dla “Rz” szef resortu zapowiadał, że chce, by kontrolom inspekcji środowiskowej towarzyszyli przedstawiciele skarbówki.

[ramka][srodtytul]Opinia: Bohdan Wyżnikiewicz, IBnGR [/srodtytul]

To, co się dzieje na rynku, to prawdziwa patologia. Kwitnie handel kwitami, wiele firm zajmuje się przetwarzaniem i recyklingiem teoretycznie, ponieważ nie jest w stanie prowadzić działalności zgodnie z polskimi przepisami i europejskimi normami. Uderza to w uczciwie działających konkurentów, traci też budżet. Jeśli w przypadku uczciwie działających firm stawka za przetworzenie 1 kg sprzętu elektronicznego wynosi na przykład 1 zł, to w przypadku naginających prawo jest to 20 – 30 groszy, przez co niższe są wpływy z VAT.

[i]—pm[/i][/ramka]

Reklama
Reklama

[ramka][srodtytul]Trzydzieści miliardów na kanalizację[/srodtytul]

Rząd przyjął aktualizację krajowego programu oczyszczania ścieków komunalnych. Na 1313 priorytetowych inwestycji w gospodarkę wodno-ściekową do 2015 r. zostanie przeznaczone ok. 30 mld zł. Jedynie w przypadku tych przedsięwzięć gminy będą mogły otrzymać unijną dotację w wysokości 50 – 60 proc. Dlatego samorządy zgłosiły do aktualizacji programu inwestycje za niemal 73 mld zł. Rząd obciął ich plany o połowę.

Pieniądze zostaną przeznaczone na budowę 30,6 tys. km sieci kanalizacyjnej, modernizację 569 oczyszczalni ścieków i budowę 177 nowych. Po zakończeniu tych inwestycji oczyszczalnie ścieków będą obsługiwać prawie całą ludność miejską i ok. 60 proc. wiejskiej.

Krajowy program oczyszczania ścieków komunalnych został zatwierdzony przez rząd w 2003 r. i jest aktualizowany co cztery lata. Zawiera plan inwestycji wodno-ściekowych, jakie Polska musi zrealizować dla osiągnięcia wymaganych przez Komisję Europejską efektów ekologicznych. Zgodnie z tymi wymogami wszystkie aglomeracje powyżej 2 tys. mieszkańców powinny posiadać do 2015 r. oczyszczalnie. Polska zobowiązała się do tego w traktacie akcesyjnym. Za niewypełnienie zobowiązań KE nakłada kary finansowe.

[i]—mak[/i][/ramka]

Biznes
Do Rosji wraca czarna Wołga. Będzie „made in China”
Materiał Promocyjny
Jak osiągnąć sukces w sprzedaży online?
Biznes
Rada Pracodawców RP powiększona o nowych przedstawicieli biznesu
Biznes
Lotnisko Chopina czekają zmiany? Wiele zależy od decyzji rządu
Biznes
Jest decyzja prezydenta Nawrockiego w sprawie Lex Huawei
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama