Reklama

Biedniejsi, ale bardziej wiarygodni

Jose Luis Carreras prezes hiszpańskiej rodzinnej firmy transportowo-logistycznej Grupo Carreras

Aktualizacja: 09.06.2008 02:55 Publikacja: 09.06.2008 02:54

RZ: Czy myśleliście kiedykolwiek, by szukać kapitału na giełdzie?

Jose Luis Carreras:

Boże broń! Jesteśmy firmą średniej wielkości, zatrudniamy około tysiąca osób, mamy zysk ok. 40 mln euro. To nam wystarcza do rozwoju.

Rynek transportu i logistyki jest w Europie bardzo konkurencyjny. Czy nigdy nie było tak, że ktoś silniejszy próbował was przejąć?

Na razie nie. To jedna z zalet firmy rodzinnej, że nie jest łatwa do przejęcia. Ma jeszcze inne zalety. Zawsze musimy mieć strategię bardzo długoterminową, bo to jest strategia nie tylko firmy, ale i całej naszej rodziny.

Reklama
Reklama

Ta forma się nie przeżyła wystarczy spojrzeć na Microsoft, nawet na niektóre amerykańskie koncerny naftowe. Nadal pozostają firmami rodzinnymi i trzymają się wartości rodzin, które je założyły. Inna sprawa, że kiedy patrzę na dzisiejsze protesty przeciwko wysokim cenom paliw i pojazdy podpalane na ulicach, dziękuję Bogu, że nie należą do nas. Zbankrutowałaby wtedy nie tylko firma, ale i rodzina. Bo w porównaniu z dużymi firmami międzynarodowymi pewnie jesteśmy biedniejsi, ale dla klienta znacznie bardziej wiarygodni.

Tyle że nawet spotkania rodzinne zmieniają się w posiedzenia zarządu firmy; czy to nie jest uciążliwe?

To prawda. Ale komfort daje świadomość, że doskonale zdajemy sobie sprawę ze wszystkich ograniczeń i przewag. Właściciel rzeczywiście znacznie więcej czasu poświęca firmie niż wówczas, gdy prezes jest wynajęty i musi tylko wykazać się dobrymi wynikami na koniec roku. Nie może powiedzieć: ten rok poszedł marnie, ale za trzy lata będzie lepiej. W firmach rodzinnych, którym także zdarzają się bankructwa, na to, co udało się dokonać, patrzy się jak na srebra rodowe.

Taka firma jak wasza z pewnością odczuje skutki spowolnienia gospodarki w Hiszpanii?

Już to odczuwamy. Ale i tu jest zaleta firmy rodzinnej. Bo jesteśmy jak mrówki, które latem zbierają ziarno, znoszą je do gniazd i przechowują na zimę. Jeśli ktoś zjadł całe ziarno, kiedy jest ciepło, nie będzie go miał w trudnych czasach.

A Grupo Carreras zebrało ziarno na zimę?

Reklama
Reklama

Robimy to zawsze, bo jesteśmy rodziną.Pięć lat temu weszliście do Polski i ponieśliście porażkę. Dlaczego?Właśnie z powodu naszej „rodzinności”. Chcieliśmy działać według naszego modelu. To był błąd. Nasze koszty były wyższe od istniejących na polskim rynku. Ale to nie był problem Polski czy polskiego rynku. To był nasz problem. Trzeba było w Polsce kupić ciężarówki, wynająć pracowników i działać według kosztów polskich. Pojawiły się też problemy z językiem, przepisami, mentalnością. Wszystko poszło źle. Mimo że działało w Hiszpanii, we Włoszech czy Francji.

Czy rozważa pan możliwość powrotu do naszego kraju?

Nie potrafię tego powiedzieć. Bierzemy pod uwagę Rumunię i Słowację. Jeśli wrócimy do Polski, to ze słowackimi kosztami. Korzystamy z polskich kierowców. Są doskonali i płacimy im tak jak Hiszpanom. A oni czują się jak w rodzinie.

Biznes
Orange Polska pokazał wyniki i podniósł cel na 2028 rok
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Biznes
Szef Sierpnia 80 o przyszłości JSW: „Tym sposobem spółki nie uratujemy”
Biznes
Ekspert: Grupy ransomware działają jak firmy, za przyzwoleniem Rosji czy Białorusi
Biznes
Firmy wracają do rekrutacji, rozmowy w Genewie, niemiecka gospodarka bez paliwa
Materiał Promocyjny
Ikona miejskiego stylu życia w centrum Gdańska
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama