Reklama
Rozwiń
Reklama

Sanatoria tracą zagranicznych gości

Resort skarbu chce wkrótce wystawić na sprzedaż spółki uzdrowiskowe. Ale nie powinien spodziewać się dużych zysków. Ośrodki mają coraz mniej klientów prywatnych, a ich wyniki słabną

Publikacja: 26.08.2008 06:13

Sanatoria tracą zagranicznych gości

Foto: Rzeczpospolita

Państwowe uzdrowiska mogą się pochwalić sporym obłożeniem, nierzadko przekraczającym 90 proc. Jednak ok. 80 proc. ich klientów stanowią pacjenci kierowani przez Narodowy Fundusz Zdrowia.

– Stawka od NFZ w tym roku po raz pierwszy od trzech lat lekko wzrosła. Ale nadal jest dwukrotnie niższa od tej, jaką dostają od tamtejszych kas chorych uzdrowiska w Czechach czy na Słowacji. Dzięki temu one mają środki na inwestycje, a nam ich ciągle brakuje – mówi Jerzy Szymańczyk, prezes Zespołu Uzdrowisk Kłodzkich oraz Unii Uzdrowisk Polskich zrzeszającej państwowe sanatoria.

W sumie potrzebują one na inwestycje ok. 1,3 mld zł. Dziewięć spośród 24 państwowych spółek uzdrowiskowych generuje straty, zyski pozostałych są na poziomie kilkudziesięciu – kilkuset tysięcy złotych. Wiceminister skarbu Joanna Schmidt zapowiada szybką prywatyzację 16 uzdrowisk. – Pierwszych pięć: Kraków, Kamień Pomorski, Wieniec, Przerzeczyn i Ustka, chcemy sprywatyzować do końca marca przyszłego roku – mówi. Nie chce jednak zdradzić, jakiej sumy spodziewa się za ośrodki.

– Znalezienie inwestorów dla niektórych może okazać się problematyczne. Trudności nie powinno być w przypadku tych, które oprócz lecznictwa zajmują się produkcją wody mineralnej. Ale czas na pewno jest tu przeciwnikiem, gdyż konkurencja na rynku się zaostrza – ocenia Jerzy Szymańczyk.

– Naszą największą konkurencją są uzdrowiska zagraniczne – uważa Janusz Cisek, prezes uzdrowiska Krynica-Żegiestów. Prezes Szymańczyk jako konkurencję wskazuje także prywatne ośrodki spa i wellness, które coraz częściej rozbudowują swoją ofertę o zabiegi medyczne. Niektóre z nich skutecznie walczą nawet o kontrakty z NFZ, np. sprywatyzowany przed kilkoma laty Nałęczów (właścicielem jest Nestlé) czy giełdowa spółka Interferie.

Reklama
Reklama

Najbardziej bolesny dla państwowych spółek jest jednak odpływ tzw. kuracjuszy komercyjnych, którzy finansują pobyt z własnej kieszeni. To głównie na nich zarabiają uzdrowiska. – Dużą grupę takich klientów w regionie kłodzkim stanowili dawniej Niemcy. Ale w 2007 r. ich liczba spadła o 10 proc. W tym roku znowu zmalała o ponad 10 proc. – mówi Szymańczyk.

– Mamy w tym roku więcej klientów z naszego kraju, a także więcej skierowanych przez NFZ. Ale liczba kuracjuszy z zagranicy drastycznie spadła – przyznaje Janusz Cisek. W 2006 r. wykupili oni w krynickim sanatorium prawie 5100 tzw. osobodni, w 2007 roku – ok. 4050, a w minionym półroczu zaledwie 1094.

W ośrodkach spa Dr Irena Eris obcokrajowcy wciąż stanowią niewielki odsetek (ok. 5 proc.), ale ich liczba rośnie. Zagranicznych gości państwowym sanatoriom starają się też podebrać Interferie. – Ofertę kierujemy przede wszystkim na rynek niemiecki, gdzie klientów starają się pozyskać także państwowe uzdrowiska. Chcemy się rozwijać przez oferowanie wypoczynku połączonego z lecznictwem sanatoryjnym – mówi Wojciech Kudera, prezes spółki.

Na tzw. medical spa stawiają też inne ośrodki, np. Malinowy Zdrój w Solcu-Zdroju oraz Jelenia Struga w Kowarach na Dolnym Śląsku. Już teraz oferują wiele zabiegów leczniczych. – W najbliższym czasie uruchomimy kilkanaście specjalistycznych terapii, m.in. przeciwalergiczną czy odwykową dla palaczy. Dysponujemy już sprzętem i profesjonalnym nadzorem medycznym – mówi Wojciech Piotrowski, dyrektor marketingu w Jeleniej Strudze.

Biznes
"Tego przemysłu będzie w Europie coraz mniej". Ważnej branży grozi zapaść
Biznes
Europa stawia na niezależność, Polacy znikają z sieci, podatki dochodowe w UE
Biznes
Od edukacji do transformacji – forum NFOŚiGW
Biznes
Czyste Powietrze martwe? Prefinansowanie, nadużycia i miliardy bez wypłat
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama