– Z naszych szacunków i analiz wynika, że nie powinno być wielu kolejnych przypadków bankructw spółek giełdowych z powodu zaangażowania się w opcje walutowe – mówi Artur K. Kluczny, wiceprzewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego. – Jednak nie możemy mieć całkowitej pewności, czy zarządy spółek ujawniły wszystkie transakcje.
Do tej pory wniosek o upadłość złożyła giełdowa spółka Odlewnie Polskie i Elwo (zależna od giełdowego Rafako).
Inwestorzy otrzymają dokładne informacje po opublikowaniu zaudytowanych sprawozdań za 2008 r. Według informacji, którą KNF przekazała “Rz”, mimo osłabienia się złotego łączne potencjalne straty wynikające z umów opcyjnych spółek notowanych na GPW nie zwiększyły się znacząco od momentu publikacji pierwszych danych w połowie grudnia.
Nadzór podał wtedy, że w opcje zaangażowane jest 99 spółek giełdowych, a ich rozliczone straty z opcji na koniec listopada wyniosły 155 mln zł. Podczas wczorajszego wystąpienia w Sejmie minister finansów Jacek Rostowski mówił, że polskie firmy, nie tylko te giełdowe, płacą miliardy złotych zagranicznym instytucjom finansowym z tytułu umów walutowych. W opinii nadzoru odpowiedzialność za niekorzystne dla firm umowy opcyjne w większości spoczywa na zarządach spółek.
– Niewystarczająca kontrola właścicielska lub wadliwa strategia zarządzania ryzykiem to główne przyczyny obecnych kłopotów. Zapewne jedynie w odosobnionych przypadkach można będzie dowodzić odpowiedzialności banków za niewłaściwe oferowanie tych produktów – twierdzi Kluczny. Innego zdania są niektóre spółki. – Mamy dowody na to, że w kilku przypadkach zostało złamane prawo przy zawieraniu umów opcyjnych ze spółkami – powiedział w TVN CNBC Zbigniew Przybysz, prezes spółki Kram, który zorganizował w piątek w Toruniu nieformalne spotkanie spółek poszkodowanych przez opcje.