Umowy między koncernami to efekt wizyty premiera Władimira Putina na Węgrzech i dowód na silne wpływy Rosji w tym kraju. Jeszcze kilka tygodni temu wydawało się, że słabnie poparcie rządu w Budapeszcie dla projektu budowy kontrowersyjnego rurociągu z Rosji przez Morze Czarne do Europy. Premier Ferenc Gyurcsany wspierał bowiem projekt gazociągu Nabucco, dzięki któremu możliwy byłby eksport gazu z rejonu Morza Kaspijskiego na Stary Kontynent. Wczoraj szef węgierskiego rządu tłumaczył się, że jego kraj „jest zainteresowany posiadaniem tak wielu rurociągów, jak to możliwe”. Jednak porozumienie MOL i Gazpromu w sprawie powołania spółki, która będzie budować węgierski odcinek South Stream oraz podziemne magazyny gazu, to dowód, że władzom w Budapeszcie zależy na współpracy z Moskwą. Gazprom jest praktycznie jedynym eksporterem błękitnego paliwa na Węgrzech.
– Nie jesteśmy szczęśliwi, że mamy jednego dostawcę – mówił premier Gyurcsany. – Oba projekty, Nabucco i South
[wyimek]20 mld euro ma kosztować South Stream promowany przez Rosjan. Nabucco będzie o połowę tańszy[/wyimek]
Stream, mamy w swojej agendzie i szukamy innych źródeł. Ale premier Putin wykorzystał okazję do skrytykowania promowanego przez Unię Europejską planu budowy gazociągu Nabucco. Jego zdaniem kraje nadkaspijskie są szczęśliwe, mogąc sprzedawać swój gaz za pośrednictwem Rosji. – Powstaje pytanie, czy jest konieczność budowy nowego gazociągu, skoro już mamy doskonale funkcjonujący system transportu. Odpowiedź brzmi: nie – stwierdził Putin. South Stream, którego uruchomienie zaplanowano na 2015 r., będzie kosztować ok. 20 mld euro i przesyłać ok. 31 mld m sześc. gazu rocznie. Nabucco ma mieć podobne możliwości, ale będzie o połowę tańszy.
Dobre relacje z Rosją opłaciły się Węgrom. Gazprom przejął obowiązki spółki RosUkrEnergo (RUE) i zaczął dostarczać gaz, gdy ta przestała pompować surowiec z Ukrainy na Węgry. Polska, która także ma umowę z RUE, gazu nie dostaje, a rozmowy z Gazpromem o dostawach ciągle trwają. Informację rosyjskiego „Kommiersanta” o zawarciu umowy między PGNiG i Gazpromem zdementowała polska firma.