Parlament Europejski i Rada WE przyjęły 21 października 2009 roku trzy rozporządzenia nr. 1071, 1072 i 1073, zwane pakietem drogowym, które podniosą wymagania dotyczące prowadzenia firm transportu samochodowego. Nowe wymagania wejdą w życie 4 grudnia 2011 roku. Wśród najważniejszych zmian jest wymiana licencji na zezwolenia na przewozy krajowe. Firm wykonujących tego typu transport jest kilkadziesiąt tysięcy, więc przewoźnicy uważają, że już powinni wiedzieć, kto będzie wydawał nowe dokumenty i jaki będzie tryb postępowania. – Przy tak dużej liczbie podmiotów nawet prosta wymiana dokumentów potrwa kilka miesięcy, więc może się okazać, że po 4 grudnia 2011 roku spora część przewoźników nie będzie mogła legalnie działać z braku nowego dokumentu – niepokoi się dyrektor Biura Prawnego Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Transportu Drogowego Maciej Wroński.
Podkreśla, że choć do wejścia w życie przepisów jest ponad rok, to przygotowanie prawa polskiego zajmie w najlepszym wypadku 11 miesięcy. – Czyli przedsiębiorcy dowiedzą się o wymaganiach na kilka dni przed wejściem prawa w życie. Jak mają przygotować np. bazy eksploatacyjne do spełnienia wymogów, które są jeszcze nieokreślone? – pyta Wroński. Zagadek jest więcej. Unijne prawo zaostrza wymogi w stosunku do osób prowadzących działalność przewozową i zarządzających przedsiębiorstwem. – Do tej pory wystarczał wyciąg z Rejestru Skazanych. Unijne regulacje mówią nawet o wykroczeniach. Czy mandat za przekroczenie prędkości będzie dyskwalifikował taką osobę jako prowadzącą firmę? – zastanawia się dyrektor.
[srodtytul]Stracony rok[/srodtytul]
Ministerstwo Infrastruktury przygotuje projekt ustawy o zmianie ustawy o transporcie drogowym, w którym „zostaną zawarte rozstrzygnięcia dotyczące zasad dostępu do zawodu przewoźnika drogowego oraz rynku przewozów drogowych” zapewnia rzecznik resortu Mikołaj Karpiński. Dodaje, że „przyjęto zasadę, że nowe przepisy powinny być jak najmniej uciążliwe, a jednocześnie przyjazne dla przedsiębiorców”. Branża transportowa traktuje te słowa z rezerwą i wskazuje na nieudane wprowadzenie dyrektywy w sprawie wstępnej kwalifikacji i okresowego szkolenia kierowców niektórych pojazdów drogowych do przewozu rzeczy lub osób w prawie o ruchu drogowym oraz ustawie o transporcie drogowym i odpowiednich rozporządzeniach. Wiceprzewodniczący Sejmowej Komisji Infrastruktury Andrzej Adamczyk (PiS) uważa, że MI straciło rok i nic przez ten czas nie zrobiło. – Zmiany w ustawie o transporcie drogowym muszą być konsultowane, jednak nie będzie na to czasu – ostrzega. – W 2011 roku mamy wybory i realnie na przyjęcie nowych regulacji pozostaną dwa miesiące. Dziwi się bezczynności resortu, podkreślając, że transport to ważna gałąź gospodarki, a na skutek wadliwych przepisów przedsiębiorcy będą mieli kłopoty finansowe i organizacyjne. – Od opieszałych urzędników resortu będą mogli żądać odszkodowań na podstawie kodeksu postępowania administracyjnego – uważa.
[srodtytul]Rejestr przewoźników z poślizgiem[/srodtytul]