Reklama

Za rok zaczną obowiązywać nowe przepisy

Polskich przewoźników drogowych czekają 4 grudnia 2011 roku rewolucyjne zmiany i nowe, ostrzejsze wymagania. Przewoźnicy do tej pory nie wiedzą, jak będą wyglądać rozporządzenia, i uważają, że mają bardzo mało czasu, żeby się do nich przygotować

Publikacja: 25.11.2010 00:45

Za rok zaczną obowiązywać nowe przepisy

Foto: Rzeczpospolita

Parlament Europejski i Rada WE przyjęły 21 października 2009 roku trzy rozporządzenia nr. 1071, 1072 i 1073, zwane pakietem drogowym, które podniosą wymagania dotyczące prowadzenia firm transportu samochodowego. Nowe wymagania wejdą w życie 4 grudnia 2011 roku. Wśród najważniejszych zmian jest wymiana licencji na zezwolenia na przewozy krajowe. Firm wykonujących tego typu transport jest kilkadziesiąt tysięcy, więc przewoźnicy uważają, że już powinni wiedzieć, kto będzie wydawał nowe dokumenty i jaki będzie tryb postępowania. – Przy tak dużej liczbie podmiotów nawet prosta wymiana dokumentów potrwa kilka miesięcy, więc może się okazać, że po 4 grudnia 2011 roku spora część przewoźników nie będzie mogła legalnie działać z braku nowego dokumentu – niepokoi się dyrektor Biura Prawnego Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Transportu Drogowego Maciej Wroński.

Podkreśla, że choć do wejścia w życie przepisów jest ponad rok, to przygotowanie prawa polskiego zajmie w najlepszym wypadku 11 miesięcy. – Czyli przedsiębiorcy dowiedzą się o wymaganiach na kilka dni przed wejściem prawa w życie. Jak mają przygotować np. bazy eksploatacyjne do spełnienia wymogów, które są jeszcze nieokreślone? – pyta Wroński. Zagadek jest więcej. Unijne prawo zaostrza wymogi w stosunku do osób prowadzących działalność przewozową i zarządzających przedsiębiorstwem. – Do tej pory wystarczał wyciąg z Rejestru Skazanych. Unijne regulacje mówią nawet o wykroczeniach. Czy mandat za przekroczenie prędkości będzie dyskwalifikował taką osobę jako prowadzącą firmę? – zastanawia się dyrektor.

[srodtytul]Stracony rok[/srodtytul]

Ministerstwo Infrastruktury przygotuje projekt ustawy o zmianie ustawy o transporcie drogowym, w którym „zostaną zawarte rozstrzygnięcia dotyczące zasad dostępu do zawodu przewoźnika drogowego oraz rynku przewozów drogowych” zapewnia rzecznik resortu Mikołaj Karpiński. Dodaje, że „przyjęto zasadę, że nowe przepisy powinny być jak najmniej uciążliwe, a jednocześnie przyjazne dla przedsiębiorców”. Branża transportowa traktuje te słowa z rezerwą i wskazuje na nieudane wprowadzenie dyrektywy w sprawie wstępnej kwalifikacji i okresowego szkolenia kierowców niektórych pojazdów drogowych do przewozu rzeczy lub osób w prawie o ruchu drogowym oraz ustawie o transporcie drogowym i odpowiednich rozporządzeniach. Wiceprzewodniczący Sejmowej Komisji Infrastruktury Andrzej Adamczyk (PiS) uważa, że MI straciło rok i nic przez ten czas nie zrobiło. – Zmiany w ustawie o transporcie drogowym muszą być konsultowane, jednak nie będzie na to czasu – ostrzega. – W 2011 roku mamy wybory i realnie na przyjęcie nowych regulacji pozostaną dwa miesiące. Dziwi się bezczynności resortu, podkreślając, że transport to ważna gałąź gospodarki, a na skutek wadliwych przepisów przedsiębiorcy będą mieli kłopoty finansowe i organizacyjne. – Od opieszałych urzędników resortu będą mogli żądać odszkodowań na podstawie kodeksu postępowania administracyjnego – uważa.

[srodtytul]Rejestr przewoźników z poślizgiem[/srodtytul]

Reklama
Reklama

Dane o firmach mają być przechowywane w krajowym rejestrze przewoźników drogowych. Ta duża baza danych musi powstać także do 4 grudnia 2011 roku. Nieoficjalnie „Rz” dowiedziała się, że w budżecie nie ma 80 mln zł potrzebnych do przygotowania rejestru, nie wiadomo także, kto ma go przygotować i prowadzić. Przewoźnicy się obawiają, że zamieszanie z wydawaniem licencji na krajowy transport oraz brak bazy danych spowodują rozkwit nieuczciwej konkurencji, zaniżanie cen i w rezultacie bankructwa dobrze prowadzonych firm transportowych.

Kolejną czekającą na wyjaśnienie wątpliwością jest tryb utraty przez przewoźnika dobrej reputacji i wykreślenie przedsiębiorcy z rejestru. Na jakiej podstawie zagraniczne służby będą mogły złożyć taki wniosek i jaka będzie procedura odwoławcza? Branża obawia się wykorzystania kar administracyjnych, które trzeba zapłacić, a dopiero potem można się odwoływać. Dla małych firm niesłuszne nałożenie kary administracyjnej często oznacza bankructwo. Z kolei zagraniczne inspektoraty chętnie mogą używać tego narzędzia do utrudnienia życia konkurencji.

Biznes
Rada Pracodawców RP powiększona o nowych przedstawicieli biznesu
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Biznes
Lotnisko Chopina czekają zmiany? Wiele zależy od decyzji rządu
Biznes
Jest decyzja prezydenta Nawrockiego w sprawie Lex Huawei
Biznes
UE stawia na europejskie produkty, presja na Iran, słabe dane z Polski
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama