– Pendolino bez wychylnego pudła zupełnie nie ma sensu. Należy zerwać wieloletnią umowę przewozową z PKP IC i nie podpisywać kontraktu z Alstomem – uważa analityk rynku kolejowego Adrian Furgalski.

Prezes PKP InterCity Grzegorz Mędza zapowiada jednak, że umowa na pendolino zostanie podpisana do marca 2011 r. Koszt 20 pociągów i budowy zaplecza w Warszawie to 430 mln euro. Koszty utrzymania to 2 euro za kilometr, co przez 15 lat daje kwotę aż 240 mln euro.

Producent oficjalnie pokazał pendolino ETR 610 dla Polski. W przeciwieństwie do innych pociągów tego typu będą tam aż trzy klasy: najdroższa to 12 miejsc, które będą odpowiednikiem lotniczej klasy biznes. Podstawowa różnica to brak systemu wychylnego pudła, która pozwala pokonywać łuki na trasie o 35 proc. szybciej niż klasyczne składy.

Pociągi mają jeździć na modernizowanej linii E-65 z Warszawy do Gdyni w 2 godz. 30 min. Z symulacji wynika, że na 323-kilometrowej trasie z Warszawy do Gdyni system dałby wynik o 23 min lepszy.

– W przetargu nie było wymogu wychylnego pudła. System podnosi koszty, a cena stanowiła dla PKP 75 proc. kryteriów – tłumaczy "Rz" prezes Alstom Italia Emilio Gallocchio.

W przetargu Alstom był jedyny. W dniu otwarcia ofert Nicolas Halamek z Alstomu mówił, że pociągi dla PKP będą z wychylnym pudłem. Zostaną wyprodukowane pod Turynem, mimo że Alstom ma zakład w Chorzowie.