Równe dopłaty do ziemi w całej UE to polski cel, który podchwyciły inne państwa naszego regionu. Na wyższe stawki liczą zwłaszcza kraje nadbałtyckie, których rolnicy dostają trzy razy mniejsze płatności obszarowe, niż wynosi unijna średnia.

– Teraz obowiązują różne systemy dopłat do ziemi w poszczególnych państwach, od 2014 roku system zostanie ujednolicony – zapewnił w piątek w Warszawie José Manuel Silva Rodriguez, dyrektor generalny ds. rolnictwa i rozwoju obszarów wiejskich Komisji Europejskiej.

Nie wykluczył wprowadzenia okresów przejściowych dla nowej polityki. Polska jest im przeciwna.

Rodriguez odwiedził Warszawę przed rozpoczynającym się w niedzielę w Budapeszcie nieformalnym spotkaniem ministrów rolnictwa. Kwestia zrównania dopłat zostanie tam z pewnością poruszona. Nowe państwa członkowskie liczą, że Polska odegra w tej sprawie rolę lidera, ponieważ za miesiąc przejmuje prezydencję UE.

56 mld euro wydaje UE na rolnictwo, co stanowi 40 proc. jej budżetu

Teraz dopłaty bezpośrednie są wypłacane z tzw. I filaru, który stanowi 80 proc. budżetu rolnego. Jeśli udział ten zostanie zmniejszony do 60 proc., to średnia dopłata w UE wyniesie 227 euro na hektar – oblicza Instytut Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej. Jeśli zaś udział spadnie do 50 proc. (co podnosi Polska), to dopłata bezpośrednia byłaby na poziomie 190 euro, zbliżonym do obecnego w Polsce.

Francja i Niemcy nie godzą się na takie zmiany. Kraje te są największymi odbiorcami pomocy rolnej, która w 85 proc. jest im wypłacana przez dopłaty bezpośrednie.