Nie tylko rynek aut osobowych ma kłopoty (produkcja od stycznia do końca lipca była aż o 21,4 proc. mniejsza niż rok temu). Także sprzedaż pojazdów użytkowych powyżej 3,5 tony jest słabsza od ubiegłorocznej. Po siedmiu miesiącach liczba rejestracji takich aut wyniosła 25 175 sztuk, ponad 15 proc. mniej niż rok temu. W samym lipcu rejestracje zmalały o prawie 11 proc.
To efekt coraz większej powściągliwości firm: niepewna sytuacja gospodarcza zniechęca do inwestycji w powiększanie flot, a nawet wymianę aut.
Słabnie w porównaniu z ubiegłym rokiem zainteresowanie zwłaszcza ciężarówkami używanymi. Według Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego (PZPM) w tym segmencie rynek skurczył się o ponad 26 proc. w lipcu i przeszło jedną piątą od początku roku.
Za to w przypadku nowych aut niespodzianka: choć wynik skumulowany liczony od początku roku jest od ubiegłego słabszy o prawie 5 proc. (na drogi wyjechało 10 tys. nowych ciężarówek), w lipcu pierwszych rejestracji nowych aut użytkowych powyżej 3,5 tony przybyło ponad 19 proc.
Dobrą passę miały zwłaszcza potężne ciągniki siodłowe powyżej 16 ton, których lipcowa sprzedaż była o prawie 40 proc. wyższa w ujęciu rok do roku. Dla dilerów nowych ciężarówek był to najlepszy lipiec od czterech lat.
Skąd taki wzrost? Spora część samochodów kupowana jest z zamiarem wywozu za granicę. Wskazuje na to m.in. fakt, że wśród rejestrowanych po raz pierwszy nowych aut ciężarowych jest coraz więcej rejestracji czasowych. – W lipcu z taką rejestracją na koniec miesiąca pozostawało 14,5 proc. pojazdów i ponad połowa z nich miała wskazaną zagraniczną miejscowość rejestracji – podaje PZPM. Miesiąc temu było to 11,8 proc. Przed rokiem 4,4 proc.
Podobnie od początku roku: w rejestracjach na klientów indywidualnych (18,3-proc. udział w całości rejestracji) popyt na nowe ciężarówki wzrósł o 40 proc. Z tego prawdopodobnie większość przeznaczona była do wywozu za granicę, bo rejestrację czasową miało dwie trzecie w tej grupie aut.