Zadaniem Rady Konsultacyjnej – tak roboczo brzmi nazwa zespołu – byłoby opiniowanie kandydatów do rad nadzorczych państwowych spółek. Minister mógłby skorzystać z tej opinii lub nie.

Strategiczne pod lupę

Po wczorajszym tekście „Rz" informującym o powrocie Włodzimierza Karpińskiego, ministra skarbu, do pomysłu Rady Gospodarczej przy Premierze dotyczącym powołania komitetu nominacyjnego, resort ujawnia szczegóły. W komunikacie wywieszonym na stronie Ministerstwa Skarbu czytamy, że kompetencje Rady Konsultacyjnej będą dotyczyły wyłącznie firm o kluczowym znaczeniu.

Członków Rady Konsultacyjnej powoływałby minister Skarbu Państwa. Lista podmiotów o kluczowym znaczeniu dla Skarbu Państwa będzie ustalana w rozporządzeniu Rady Ministrów na podstawie kryteriów precyzyjnie określonych w projektowanej ustawie.

Resort podkreśla, że prace dotyczące ustawy o nadzorze i uprawnieniach Skarbu Państwa trwają. Ich celem jest stworzenie jednolitego katalogu przepisów regulujących zasady wykonywania uprawnień przysługujących resortowi. W komunikacie ministerstwo przyznaje, że obowiązywałby on wszystkie organy zarządzające firmami w imieniu państwa.

– Najważniejsze założenia projektowanej regulacji dotyczą organizacji polityki właścicielskiej Skarbu Państwa, ładu korporacyjnego w spółkach z państwowym udziałem i zwiększenia transparentności i przejrzystości w tym zakresie – głosi komunikat.

Emerytowani spece

Minister chce, aby eksperci doradzali przy doborze składu rad nadzorczych najważniejszych państwowych firm, ale przy wyborze zarządów rady miałyby już wolną rękę.

Rafał Antczak, członek zarządu Deloitte, zastanawia się, dlaczego minister zdecydował się na powrót do koncepcji Rady Gospodarczej sprzed czterech lat właśnie teraz – przed wyborami. Czy oznacza, to, że państwowe spółki są źle zarządzane, czy może przyczyna powrotu leży gdzie indziej? Pomysł jednak uważa za dobry, choć pod pewnymi warunkami.

– W tego typu strukturach najważniejsi są ludzie – uważa Antczak. – Jeśli do rady zostaną powołani niezależni eksperci, którzy będą mieli mocny głos przy decydowaniu o doborze kadr, jest to cenna inicjatywa.

Takich ekspertów, w ocenie Antczaka, należałoby szukać wśród emerytowanych fachowców z dużą wiedzą i rynkowym doświadczeniem.

Witold Orłowski, główny ekonomista PwC, przypomina, że cztery lata temu pomysł Rady Gospodarczej krytykowano, twierdząc, że należy zająć się przede wszystkim prywatyzacją państwowych spółek. – Koncepcja powołania komitetu nominacyjnego, jak wówczas nazwaliśmy to ciało, upadła, a w sprawie prywatyzacji też niewiele się działo – przypomina Orłowski.

Jego zdaniem obecna koncepcja jest słabsza od tej sprzed lat. Według tamtej członków komitetu miał powoływać premier, a nie minister. Po drugie rola rady miała być znacznie większa. Miała ona wybierać członków rad, a nie tylko konsultować  kandydatury.

– Teraz prezentowana propozycja to słabsze rozwiązanie. Ale może lepiej takie niż żadne? – zastanawia się Orłowski. Uważa on, że wszystko, co prowadzi do lepszego doboru fachowców, jest cenne, bo skutkuje oderwaniem nominacji od polityków.

– Komitet czy też rada może być takim ciałem jak Rada Polityki Pieniężnej. Jej członków desygnują politycy, ale – jak pokazuje doświadczenie – udało się doprowadzić do odpolitycznienia działalności banku centralnego – uważa Orłowski.

Piramida dla swoich

Przeciwna pomysłowi jest Beata Szydło z PiS.  – Rząd chce odwrócić uwagę od swych działań i wzbudzić poczucie, że w spółkach Skarbu Państwa nie ma rozdziału stanowisk z politycznego nadania. W jej ocenie tak jest i nadal tak będzie, nawet po powołaniu rady konsultacyjnej. – Takie pomysły nie usprawnią zarządzania państwowymi spółkami – uważa Szydło.

A co usprawni? PiS chce likwidacji Ministerstwa Skarbu. Uważa, ze kompetencje resortu powinny zostać przekazane Prokuratorii Generalnej, która nie będzie wspierała partyjnych interesów.