W tym roku wojsko wybierze i za 8 mld zł zakontraktuje 70 helikopterów wielozadaniowych m.in. w wersji używanej do zwalczania okrętów podwodnych, poszukiwawczo-ratowniczej i transportowej. Przewiduje to jeden z czternastu kluczowych programów operacyjnych modernizujących polskie siły zbrojne do 2022 r.
Szybciej, niż planowano
Armia przyspieszy wyposażanie mobilnych jednostek lądowych w śmigłowce bojowe, które zastąpią w bliskiej przyszłości rosyjskie konstrukcje, czyli latające czołgi Mi-24. Wcześniejsze zapowiedzi informowały o potrzebie zamówienia 12 szturmowych helikopterów ( takich jak amerykańskie Apache czy europejski Tiger). Ostatnio coraz częściej mówi się o powiększeniu uderzeniowej, śmigłowcowej floty nawet o 30 maszyn, z terminem dostawy do 2022 roku.
Podczas niedawnego posiedzenia sejmowej komisji obrony narodowej polityczni decydenci informowali też o zamiarze podjęcia przygotowań do uzyskania kilkudziesięciu bojowych samolotów najnowszej, piątej generacji, takich jak F-35 firmy Lockheed Martin.
Plan ekstrazakupów, które pozwoliły na skok technologiczny i radykalną poprawę jakości uzbrojenia, jest wynikiem zmian sytuacji geostrategicznej pod wpływem kryzysu ukraińskiego – przyznał we wtorek podczas spotkania z prezesami firm zbrojeniowych w Warszawie Czesław Mroczek, wiceminister obrony ds. modernizacji sił zbrojnych. Podczas Dni Przemysłu wiceszef MON potwierdził, że nadzwyczajnych przetasowań w przyjętych w zeszłym roku 14 programach operacyjnych rząd nie dokona. Najważniejsze cele modernizacji zostaną utrzymane. Chodzi o budowę przeciwlotniczej i przeciwrakietowej tarczy – system ma kosztować 26,4 mld zł, tegorocznym priorytetem jest uruchomienie postępowania przetargowego na pozyskanie zestawów rakietowych średniego zasięgu Wisła. Kolejne cele to zwiększenie mobilności sił zbrojnych m.in. poprzez zakup śmigłowców i rozbudowę systemów rozpoznania i informacji niezbędnych na wszystkich poziomach dowodzenia.
Ostatnia szansa przemysłu
W ciągu dekady państwo przeznaczy na najważniejsze programy technicznej modernizacji armii 91,5 mld zł – planuje rząd. Wśród ministrów panuje zgoda, że należy utrzymać w najbliższych latach nakłady na obronę na poziomie 1,95 proc. PKB rocznie.
Do 2022 r. wydatki wzmacniające wojsko i potencjał obronny kraju mają kosztować ok. 137 mld zł – podkreślał podczas Dni Przemysłu gen. Lech Majewski, najwyższy rangą dowódca Sił Zbrojnych RP.
Wiceminister Mroczek potwierdzał, że modernizacja techniczna ma odbywać się z maksymalnie dużym udziałem krajowego przemysłu obronnego, a pozyskiwaniu uzbrojenia i wyposażenia z importu ma towarzyszyć „polonizacja" produkcji i sprowadzanie do krajowych firm nowoczesnych technologii.
MON zdaje sobie sprawę, że program unowocześnienia armii to – być może ostatnia – szansa na podźwignięcie przemysłu, innowacje i opuszczenie skansenu poradzieckich technologii.
Mroczek zapewniał prezesów firm obronnych, że jednym z kryteriów wyboru zagranicznego dostawcy będzie oferta włączenia krajowych partnerów. Negocjatorzy otrzymali instrukcje, by wykorzystywać prawne możliwości zachęcenia koncernów do polonizacji kontraktowanych technologii. Program minimum: polska zbrojeniówka przejmie od zagranicznych dostawców serwis, naprawy i technologie umożliwiające udział w modernizacji.
Spór o prawa autorskie i dochody z produkcji
MON i firmy zbrojeniowe toczą spór o prawa własności intelektualnej i związane z tym prawa majątkowe. Wojsko chce, by prawa autorskie przechodziły na własność państwa, jeśli badania były finansowane z budżetu. Przemysł nie może się pogodzić z perspektywą utraty dochodów, które mogłaby przejąć konkurencja wyłoniona w konkursie i produkująca sprzęt na podstawie przekazanej jej przez MON licencji. Takie kwestie pojawiły się m.in. przy programie Tytan dotyczącym indywidualnego żołnierskiego wyposażenia.