"Wojna handlowa" miedzy Unią a Rosją na razie dotyka niewielka liczbę niemieckich firm - piszą tamtejsze media. Tym nie mniej aż jedna trzecia przedsiębiorców liczy się z tym, że ich firmy zanotują 50-procentowe spadki przychodów - tak wynika z ankiety przeprowadzonej przez Niemiecko-Rosyjska Izbę Handlu Zagranicznego oraz Niemieckie Zrzeszenie Izb Przemysłowo-Handlowych (DIHK) w 300 niemieckich firmach.

Najbardziej zaniepokojeni są biznesmeni z innowacyjnych firm zajmujących się budową maszyn i instalacji. W ich przypadku sankcje dotyczą 38 proc. branży.

Dwie trzecie niemieckich firm liczy się z tym, że rok 2014 zamknie jednak takim samym wynikiem jak rok poprzedni, albo uda im się zwiększyć zyski na rynku rosyjskim. Mniej optymistycznie patrzą jednak na następne lata, licząc się z powolnym zamykaniem tego największego rynku we wschodniej części Europy.

Starta Europy, zyski Chin

Na europejskiej "wojnie handlowej" zyskują Chiny - uważa Rainer Seele, przewodniczący Niemiecko-Rosyjskiej Izby Handlu Zagranicznego. Seele wezwał europejskich i rosyjskich polityków do rozpoczęcia negocjacji, które zakończa konflikt handlowy.

Tym bardziej, że 58 proc. przedsiębiorców biorących udział w ankiecie jest zdania, że prędzej czy później ich firmy będą miały problemy z powodu tego konfliktu politycznego. - Dopiero za jakiś czas odczujemy pełne skutki sankcji - podkreśla Volker Treier, przewodniczący DIHK.

Mimo to 3/4 niemieckich przedsiębiorców nadal uważa, że rynek rosyjski jest "bardzo atrakcyjny". Tylko 8 proc. rozważa opuszczenie Rosji, 20 proc. zamierza zwiększyć swoją efektywność finansową poprzez cięcia kosztów i zwolnienia, a 26 proc. rozważa wstrzymanie już rozpoczętych projektów.