Umowa, której efektem będzie powstanie firmy zarządzającej łącznymi aktywami o wartości 360 mld euro – jednej z 15 największych w Europie – może zostać podpisana w ciągu dwóch miesięcy.
– Spodziewamy się osiągnąć porozumienie do końca roku – informuje „Rzeczpospolitą" Andrea Morawski, rzecznik UniCredit.
Mowa o połączeniu Pioneer Investments z Santander Asset Management.Właściciele obu instytucji zarządzających aktywami – UniCredit w przypadku Pioneera oraz Banco Santander dla Santander Asset Management – po połączeniu będą mieli po jednej trzeciej udziałów w nowym podmiocie. Resztę obejmą Warburg Pincus i General Atlantic – fundusze private equity, które w 2013 r. odkupiły od Santandera połowę udziałów w jego biznesie zarządzania aktywami.
Nowa instytucja, prawdopodobnie pod nazwą „Pioneer", w najbliższych latach może przeprowadzić ofertę publiczną i zadebiutować na giełdzie.
Globalny średniak, ?nad Wisłą – moloch
W skali globalnej „nowy" Pioneer gigantem nie będzie. Aktywa rzędu 360 mld euro wypadają co najmniej skromnie w porównaniu z 4,3 bln dol., którymi zarządza BlackRock.
Na polskim rynku może się jednak stać dominującym podmiotem, za sprawą połączenia Pioneer Pekao TFI oraz BZ WBK TFI (drugą z instytucji, zarządzającą funduszami „Arka", kontroluje Santander).
Gdyby do połączenia doszło, powstałaby największa firma zarządzająca funduszami w Polsce, z aktywami rzędu 30 mld zł i 15-proc. udziałami w rynku.
Andrea Morawski, pytany o to, czy współpraca UniCredit i Santandera doprowadzi do połączenia pierwszego i czwartego największych TFI w Polsce (pod względem wartości funduszy dla inwestorów detalicznych) nie odpowiada wprost.
– Strategicznym celem współpracy jest połączenie silnych stron obu podmiotów, które pasują do siebie również pod względem geograficznym – mówi „Rzeczpospolitej", zastrzegając, że na razie UniCredit nie ma nic więcej do dodania w sprawie całej operacji.
Skutki połączenia?dla inwestorów
Mimo że największa w historii fuzja na polskim rynku zarządzania aktywami jest całkiem prawdopodobna, inne towarzystwa funduszy inwestycyjnych (TFI) śpią spokojnie.
– Zmiany tego kalibru nie następują w ciągu kilku miesięcy ani nawet w ciągu roku. Dopóki nie wiadomo, jakie będą konsekwencje tego połączenia, a zakładam, że operacyjnie dojdzie do niego najwcześniej za dwa, trzy lata, nie ma się co przejmować – mówi członek zarządu jednego z TFI, pragnący zachować anonimowość.
W zależności od tego, w jakim kierunku pójdzie operacja, klienci obu TFI mają lub nie mają się czym martwić.
– Fuzja dwóch TFI nie musi oznaczać połączenia ich funduszy – wyjaśnia dyrektor sprzedaży w jednej z firm inwestycyjnych. – Choć prawdopodobnie, w długim terminie i tak by do tego doszło – dodaje.
Dopóki fundusze się nie połączą, dopóty z perspektywy klientów Pioneera i BZ WBK TFI zmienia się niewiele.
– W przypadku połączenia sprawa się komplikuje – uważa prezes konkurencyjnego TFI. – Mówimy o największych funduszach w Polsce. Niektóre portfele z oferty Pioneera mają ponad 2 mld aktywów. Ich podwojenie, poprzez połączenie z nieznacznie mniejszymi funduszami BZ WBK TFI, może utrudnić zarządzającym sprawną realizację ich strategii. Takie fundusze staną się zbyt duże, żeby skutecznie inwestować na polskim rynku kapitałowym – dodaje.
To jeszcze nie znaczy, że ich stopy zwrotu się pogorszą. Zarządzający mogą z powodzeniem zacząć inwestować za granicą.
Tak czy inaczej konkurencja nie ostrzy sobie zębów na uczestników funduszy obu TFI. W większości są to klienci banków – Pekao i BZ WBK.
– Nie jest łatwo ich pozyskać. Musieliby samodzielnie zdecydować się na zmianę TFI, np. na skutek pogorszenia wyników inwestycyjnych – ocenia jeden ze sprzedawców TFI.
Przetasowania w domach maklerskich
Wielkie zmiany na rynku maklerskim stają się faktem. Zakończył się już proces wcielania DM BZ WBK w struktury banku. – Dzięki tej integracji dotychczasowa oferta Banku Zachodniego WBK zostanie rozszerzona o produkty i usługi maklerskie, znacząco zwiększy się też potencjał sprzedaży usług maklerskich wśród klientów detalicznych BZ WBK, w szczególności z segmentu VIP i pełnego wykorzystania cross-sellingu – mówi Marcin Groniewski, prezes DM BZ WBK. Spora część rynku jest jednak sceptycznie nastawiona do tego typu zmian. Ich zdaniem w takiej architekturze bank będzie stawiał przede wszystkim na wysokomarżowe produkty bankowe, a nie maklerskie.