Gość przyznał, że jest o wiele lepiej z savoir vivrem w polskim biznesie niż było 20 lat temu, kiedy zaczął się rozwijać kapitalizm. - Na szczęście białe skarpetki i poliestrowe garnitury odeszły w niepamięć – mówił.

Grotowski zaznaczył, że największy skok wykonały firmy z kapitałem zagranicznym, duże korporacje i spółki skarbu państwa.

- Firmy średnie i rodzinne uważają, że skoro mają dobry produkt i on się sprzedaje, to po co mają się zmieniać – stwierdził.

- Jeszcze wiele jest do zrobienia na tym polu. Polscy przedsiębiorcy chcą wychodzić poza granicę kraju, ale muszą konkurować na tych rynkach z innymi firmami zagranicznymi. Niestety na tle tamtych firm nie wyglądają najlepiej – dodał.

Gość podkreślił, że na Dalekim Wschodzie, czy w krajach arabskich trzeba się pokazać nie tylko od strony produktowej, ale także od strony wizerunku własnego i firmy.

- Zaniedbania w etykiecie biznesowej wynikają z ponad 40 lat socjalizmu, kiedy etykieta i protokół dyplomatyczny były przeżytkiem burżuazyjnym. Część osób wychowana w tych realiach uważa, że nie trzeba się zmieniać – tłumaczył.

- Młode pokolenie przywiązuje większą wagę do elementów związanych z etykietą stroju, stołu i ogładą towarzyską – dodał.

Grotowski ocenił, że w etykiecie stołu w Europie przodują Francuzi. - Włosi i Hiszpanie przywiązują wielką wagę do stroju i wizerunku. Niemcy zawsze potrafią się znaleźć w odpowiedniej sytuacji i zawsze są dobrze przygotowani – wyliczał.

Autopromocja
CYFROWA.RP.PL

Jak cyfrowa rewolucja wpływa na biznes i życie codzienne

CZYTAJ WIĘCEJ

Zaznaczył, że najczęstsze uchybienia związane są z niedopasowaniem stroju do okazji. - Przedsiębiorcy w jeansach, swetrach czy luźnych koszulach nie wyglądają profesjonalnie. Gdy zakładają garnitur to nie mają krawata, koszula i marynarka są rozpięte a buty niewypastowane – zobrazował.

Dodał, że to nie dotyczy tylko przedsiębiorców. - Politycy też potrafią takie uchybienia popełniać - stwierdził.

Gość przypomniał, że kiedyś polskie firmy z branży mięsnej pojechały do Arabii Saudyjskiej promować wieprzowinę. - Była to gafa związana z brakiem rozpoznania kultury stołu – ocenił.

Tłumaczył, że podając jedzenie trzeba uważać na uwarunkowania dietetyczne i kulturowe naszych partnerów bo nie wszystkie narody jedzą wszystko. - Jeżeli przyjadą do nas Chińczycy czy Włosi, nie silmy się podawać im chińskich czy włoskich potraw, pokażmy im polską prostą kuchnię – zaznaczył.

Grotowski podkreślił, że mieszkańcy Dalekiego Wschodu przywiązują dużą wagę do upominków. - Nie musi on być bardzo drogi, ale elegancki i ładnie zapakowany – tłumaczył.

Zaznaczył, że w niektórych kulturach podawanie pewnych rzeczy może być źle odebrane. - Na Bliskim Wschodzie bardzo sobie cenią podarunki w postaci białej broni. Z kolei podarowanie białej broni osobie z krajów skandynawskich to symboliczne pójście na noże z tą osobą – wyjaśnił.

Gość stwierdził, że bardzo ważne jest pierwsze wrażenie, które robimy. - Podobno pierwsze 10 sekund jest kluczowe. Albo wzbudzimy zaufanie i pokażemy naszą wiarygodność w ciągu tego czasu, albo nie. Odbudowanie pierwszego wrażenia jest bardzo pracochłonne i czasochłonne – mówił.

Grotowski mówił, że nie zawsze powinniśmy się sztywno trzymać etykiety. - Jeśli jednak spotykamy kogoś po raz pierwszy i nie wiemy jakie jest jego podejście do etykiety biznesowej to powinniśmy być bardziej sztywni. Jak kogoś poznamy i mamy z nim bardzo dobre relacje to spokojnie możemy umawiać się także bez krawata – tłumaczył.

- W biznesie ważne jest żeby relacje opierały się nie tylko na kwestiach przesyłania sobie faktur, ale budowaniu wzajemnego zaufania – dodał.