Ograniczenie inwestycji i cięcie płac, ale też wprowadzanie nowości i cyfryzacja – taki jest biznesowy krajobraz po roku od wybuchu epidemii Covid-19. W tym roku o ponad 4 proc. powinna urosnąć polska gospodarka. Mimo tych optymistycznych prognoz rok 2021 dla wielu przedsiębiorstw będzie trudny, bo nadal zmagają się one z pandemicznymi zawirowaniami, a programy pomocowe już wygasają.

Dodatek „Rok w pandemii oczami przedsiębiorców"

Plusy i minusy

Zapytaliśmy przedsiębiorców, do jakich negatywnych zmian zostali zmuszeni wskutek pandemii. „Nie było żadnych negatywnych zmian" – taką odpowiedź  wybrało prawie 26 proc. badanych. Niemal 44 proc. musiało ograniczyć inwestycje. Prawie 26 proc. tymczasowo obniżyło płace. Co czwarta firma narzeka na przestoje oraz zmiany w organizacji łańcucha dostaw. Ponad 23 proc. przedsiębiorstw zrezygnowało z wypłaty nagród i prowizji, a co piąte musiało ograniczyć produkcję. Kilkanaście procent badanych obniżyło płace zarządom i zredukowało zatrudnienie. Niespełna 9 proc. zostało zmuszonych do zamknięcia swoich oddziałów i filii, a prawie 3 proc. na stałe obniżyło wynagrodzenia.

Zapytaliśmy też przedsiębiorców o pozytywne zmiany. Okazuje się, że niemal połowa ankietowanych wskutek pandemii wprowadziła nowy asortyment. Prawie 42 proc. firm wdrożyło rozwiązania umożliwiające sprzedaż przez internet. Ponad jedna trzecia zainwestowała w nowe maszyny i urządzenia, a 29 proc. podmiotów zwiększyło zatrudnienie.

Oznacza to, że ponad dwa razy więcej firm zatrudniło w trudnym pandemicznym okresie nowych pracowników, niż przeprowadziło zwolnienia. Warto jednak odnotować, że wszystkie powyższe wyniki dotyczą danych zagregowanych. Natomiast statystyki dotyczące wpływu pandemii na biznesy poszczególnych firm mocno się różnią w zależności od rozmiaru ankietowanych przedsiębiorstw oraz reprezentowanych przez nich branż.

I tak np. w grupie dużych firm redukcję zatrudnienia przeprowadziło 10 proc. podmiotów. Wśród średnich – prawie 13 proc., a wśród małych aż 20 proc.

Część zmian zostanie

W jednej kwestii przedsiębiorcy mówią niemal jednym głosem: zmiany strukturalne wywołane pandemią nie mają charakteru tymczasowego.

Przedsiębiorcy spodziewają się dalszego wzrostu znaczenia internetowego kanału sprzedaży, rozpowszechnienia pracy zdalnej i przejścia na elektroniczną formę komunikacji z kontrahentami. W trakcie pandemii okazało się, że spotkania w wersji online też są efektywne.

– Oczywiście nie chcemy takiej formy utrzymać w przyszłości w 100 proc., dużo wartości ma w sobie spotkanie face to face, ale jakieś rozwiązanie hybrydowe będzie dużym ułatwieniem i zoptymalizowaniem czasu w drodze, samochodzie czy samolocie – podkreśla Magdalena Szaroleta, dyrektor ds. sprzedaży Raben Transport.

Wtóruje jej Magda Dąbrowska, wiceprezes Grupy Progres. – W czasie rzeczywistym odpowiedzieliśmy nie tylko na potrzeby klientów, ale też pracowników. Wdrożyliśmy elastyczny czas pracy i sformalizowane procedury jej świadczenia w formie zdalnej. Te zmiany będą obowiązywały w naszej firmie przez wiele najbliższych lat – mówi.

Podobnego zdania jest Magdalena Wyrzykowska-Glezner, dyrektor departamentu zarządzania kapitałem ludzkim w PGE. – Niemożliwy jest powrót do stanu sprzed pandemii. Trwa ona zbyt długo i w zbyt wielkim stopniu zmieniła przyzwyczajenia i sposoby pracy. Czujemy, że doszło do „wydarzenia granicznego", które wpłynie na to, jak pracodawcy i pracownicy postrzegają procesy pracy – ocenia dyr. Wyrzykowska-Glezner. Dodaje, że w jej firmie postawiono na cyfryzację, większą samoorganizację pracowników, efektywność i wzrost zaufania.

– Wdrożono też narzędzia, które uelastyczniły przepływy wiedzy i dokumentów. Nie ma powodu, by z tego rezygnować – podsumowuje.

Firmy zgodnie twierdzą, że będą dalej rozwijać swoją obecność w sieci. Stawiają też na większą dywersyfikację dostawców i odbiorców oraz na zwiększanie efektywności biznesu.

Jak wskazuje Filip Nowakowski, prezes spółki Novol, chodzi m.in. o lepsze wykorzystanie nowych technologii, takich jak narzędzia business intelligence.

– Wymuszona przez pandemię konieczność pracy zdalnej wszystkich zespołów w firmie spowodowała samoistne zbudowanie nowej, skutecznej kultury organizacyjnej – wzrosła innowacyjność, jakość spotkań, merytoryka korespondencji mailowej oraz – co najważniejsze – kapitał wzajemnego zaufania pracowników – wylicza Mariusz Kochański, prezes zarządu Veracomp – Exclusive Networks Poland.

Pomoc rządu pod lupą

W naszej ankiecie zapytaliśmy również przedsiębiorców, czy wsparcie od państwa oceniają jako wystarczające. Ponad 16 proc. największych firm odpowiedziało twierdząco, 29 proc. przecząco, a pozostałe 55 proc. wybrało opcję „nie mam zdania". W firmach średniej wielkości było to odpowiednio: ponad 24 proc., prawie 41 proc. oraz 35 proc.

Zgoła odmiennie kształtuje się rozkład odpowiedzi w firmach mniejszych. Najwięcej, bo aż 55 proc., ankietowanych wybrało odpowiedź „nie mam zdania", a wszystkie pozostałe odpowiedzi były przeczące. Innymi słowy: żadna z mniejszych firm nie uznała wsparcia ze strony państwa za wystarczające.

Zapytaliśmy przedsiębiorców, jakiej pomocy oczekują od rządu. Otrzymaliśmy zestaw kilkudziesięciu postulatów. W dużej mierze ich treść zależy od branży, w jakiej działają poszczególne firmy. I tak np. sektor budowlany chciałby m.in. wsparcia w postaci rekompensat za koszty energii, obniżenia kosztów pracy oraz preferencyjnych instrumentów gwarancyjnych niezbędnych do realizacji projektów infrastrukturalnych.

Branża farmaceutyczna postuluje wsparcie rozwoju produkcji leków w kraju, co zwiększyłoby niezależność Polski od dostaw zewnętrznych, zwłaszcza w sytuacji kryzysu i zaburzeń w globalnych łańcuchach dostaw.

Przedstawiciele sektora nieruchomości liczą na nisko oprocentowane pożyczki, aby móc dalej inwestować i tworzyć miejsca pracy. Z kolei reprezentanci przemysłu postulują, by w zamówieniach postawić mocniej na polskie przedsiębiorstwa.

Gros postulatów ma charakter ogólny, wykraczający poza sektorowe ramy. Firmy chciałyby zwiększenia nakładów na badania i rozwój, uproszczenia systemu podatkowego, zmian w kodeksie pracy, obniżenia ZUS, usprawnienia procesu legalizacji pobytu i pracy obcokrajowców w Polsce, wprowadzania jasnych i niewymagajacych dodatkowej interpretacji rozporządzeń oraz usprawnienia pracy urzędów.

Przedsiębiorcy, w anonimowych komentarzach dołączanych do ankiety, nie szczędzą słów krytyki pod adresem rządu. Wśród postulatów znalazło się m.in. „zaprzestanie populistycznego rozdawnictwa pieniędzy dla wybranych grup społecznych i swojego zaplecza wyborczego".

Przedsiębiorcy apelują też o nienacjonalizowanie gospodarki oraz wcześniejsze uzgadnianie z nimi zmian. Pojawił się też postulat, by podmiotom, które nie spełniły kryterium skorzystania z tarczy pomocowej, przyznano ulgi inwestycyjne na projekty odroczone z powodu pandemii.

Niektóre z postulatów mają bezpośredni związek z Covid-19. Dotyczą m.in. szczepień grupowych w zakładach pracy oraz dostępności bazy diagnostycznej, umożliwiającej pracodawcom szybkie wykonanie testów PCR – szczególnie tam, gdzie konieczne jest zapewnienie załogi do procesów wymagających obsługi w trybie 24/7.

Warto odnotować, że część ankietowanych przedsiębiorców zapytanych, jakiego wsparcia chcieliby od państwa, odpowiedziała: „żadnego". Niektórzy te stwierdzenia obudowali dodatkowymi komentarzami. „Nie oczekujemy pomocy, liczymy na siebie" czy „Najlepiej, aby rząd się nie wtrącał do gospodarki" – oto niektóre z nich.

Ostrożny optymizm

Trwa sukcesywne odmrażanie globalnej gospodarki. Firmy działające w branżach najmocniej dotkniętych pandemią (m.in. gastronomia, turystyka, hotele) walczą o przetrwanie i odrobienie choć części strat. A te, które okazały się beneficjentami pandemii, liczą na kontynuację dobrej passy.

Jak generalnie przyszłość firm widzą ich menedżerowie?

Na to pytanie odpowiada CEO Survey, czyli badanie przeprowadzone przez firmę PwC na początku tego roku w grupie ponad 5000 prezesów. Z uzyskanych odpowiedzi wynika, że zdecydowana większość ankietowanych oczekuje odbicia globalnej gospodarki i powrotu korzystnych perspektyw dla biznesu. Jednak w Polsce ten odsetek jest relatywnie niski.

Warto przypomnieć, że w poprzednim badaniu (było przeprowadzone jesienią 2019 roku) mieliśmy do czynienia z rekordowym pesymizmem, jeśli chodzi o ocenę perspektyw globalnej gospodarki. Wtedy 53 proc. prezesów spodziewało się spowolnienia, natomiast w Polsce i Europie Środkowo-Wschodniej ten odsetek wynosił 43 proc. i był najniższy spośród wszystkich badanych regionów.

Zatem sytuacja się odwróciła: dziś optymizm menedżerów z naszego regionu jest ostrożniejszy niż ich zagranicznych kolegów.

Michał Mastalerz, partner PwC, członek zarządu ds. klientów i rynku

Badanie „Rzeczpospolitej" potwierdza wnioski płynące z naszego badania CEO Survey, przeprowadzonego w styczniu i lutym wśród prezesów firm na świecie. Polskie firmy wyraziły w nim dużą pewność co do wzrostu przychodów w kolejnych latach, co sugeruje, że mimo wielu wyzwań są przygotowane na wychodzenie z sytuacji pandemicznej i dostrzegają perspektywy rozwoju. Oprócz działań mających na celu wzmacnianie efektywności operacyjnej i kosztowej 73 proc. liderów biznesu w Polsce deklaruje zwiększenie wydatków na transformację cyfrową, a ponad połowa na B+R i innowacyjne produkty. Bez wątpienia ostatni rok należał do e-commerce i przyszłość też będzie stała pod tym znakiem. Według naszych szacunków wartość rynku sprzedaży internetowej w Polsce do 2026 r. będzie rosła w tempie ok. 12 proc. rocznie, potencjał jest więc w tym segmencie ogromny. Warto zwrócić też uwagę na pozytywną sytuację na rynku pracy. W CEO Survey aż 78 proc. menedżerów stwierdziło, że w ciągu najbliższych trzech lat zwiększy zatrudnienie. Wśród ryzyk biznesowych w Polsce dominuje niepewność związana z regulacjami podatkowymi, a na świecie główne zagrożenie to cyberataki.

Radosław Tyszko, Sales Department Director w Ceneo

Z perspektywy Ceneo rok 2020 był rekordowy. Liczba nowych sklepów rejestrujących się na Ceneo wzrosła o 9 proc. w stosunku do roku poprzedniego – dynamika przyrostów z miesiąca na miesiąc była rosnąca. O ile wzrost w I kwartale nie był oszałamiający, o tyle już w sierpniu wynosił rok do roku 33 proc., a w listopadzie i grudniu odpowiednio 65 i 67 proc. W 2021 r. Ceneo nie zwalnia tempa. Dynamika wzrostu rejestrujących się w serwisie nowych sklepów nie była niższa niż 50 proc. w żadnym miesiącu, mimo że wartość bazowa, czyli 2020 r., była naprawdę imponująca. Ciekawostką jest fakt, że mówimy tylko o nowych, nigdy wcześniej niewspółpracujących z Ceneo sklepach. W tym samym czasie reaktywowało się wiele sklepów, które przed pandemią zawiesiły współpracę z Ceneo, czy też działalność w ogóle. Ta grupa sklepów to sprzedawcy, którzy poczuli, że nastał okres ogromnych możliwości rozwoju. Cieszy nas to i z przyjemnością wspieramy wszystkie te sklepy wiedzą oraz produktami. Bo to właśnie produkty wspierające sprzedaż na Ceneo oraz ich wykorzystanie rośnie nie mniej imponująco niż przyrosty w liczbie sklepów. Dlaczego to ważne? Dlatego, że właściciele sklepów internetowych zaczynają rozumieć, że aby odnieść sukces, nie wystarczy już sprzedawać w sieci – należy się nieustannie edukować w  wykorzystywaniu narzędzi e-commerce. To one pozwalają na osiąganie przewagi konkurencyjnej powiązanej z większą widocznością na Ceneo i poza tą platformą. Przykład: usługa „Kup teraz" i jej wykorzystanie rosła średnio o 8 proc. w 2020 w stosunku do 2019 r. Ale w 2021 w stosunku do 2020 r. osiągnęliśmy wzrosty odpowiednio od 9 proc. w styczniu do 17 proc. w kwietniu. To cieszy i daje nam i naszym partnerom dużą satysfakcję. 2020 był także rokiem spektakularnego wzrostu obecności starszych użytkowników na Ceneo. Mam na myśli przede wszystkim grupę 55–64 lata, w której odnotowaliśmy rok do roku wzrost 36 proc., oraz grupę 65+, w której odnotowaliśmy wzrost – uwaga! – 109 proc. Aby zrozumieć, jak duże są to zwyżki, powiem, że przyrost wszystkich użytkowników Ceneo rok do roku wyniósł 18 proc. Co możemy wyczytać z tych danych? Pandemia – oprócz negatywnych konsekwencji, zwłaszcza dla osób starszych – przyczyniła się do ich wyedukowania w formie przyspieszonego kursu korzystania z e-commerce. Kolejnym niezwykle ciekawym aspektem, jaki obserwowaliśmy przez cały miniony rok, były mocne skoki popularności określonych kategorii produktowych w poszczególnych miesiącach. I tak w pierwszych miesiącach pandemii – marzec–kwiecień 2020 – największą popularnością cieszyła się kategoria Biuro i firma. Już niemal legendą stały się deficyty drukarek, które to urządzenia w tamtym okresie były nieodzownym elementem jednoosobowych home office. W tym samym okresie zanotowaliśmy ogromne zwyżki w kategoriach masek przeciwpyłowych i ochronnych. Te wzrosty sięgnęły 650 proc. w kwietniu 2020 r.! W lipcu boomu zakupowego zaczęła doświadczać kategoria dom i wnętrze i nie traci popularności aż do dziś. Interpretujemy to jako reakcję na potrzebę wprowadzania zmian w domach i mieszkaniach, w których musieliśmy nagle zacząć spędzać dużo więcej czasu niż wcześniej. W kwietniu i maju wzrosty kategorii dom i wnętrze osiągnęły odpowiednio 35 i 45 proc. Skala wzrostu utrzymuje się nieprzerwanie aż do dzisiaj. Ale nie wszystkie kategorie odnotowały poprawę. Według naszych danych największe spadki zanotowali sprzedawcy operujący w kategoriach biżuteria i zegarki. Zainteresowanie produktami w tej kategorii (bardzo popularnej na Ceneo) spadło w marcu i maju odpowiednio o 8 i 13 proc. Jeszcze większe spadki zaliczyła kategoria telefony – od marca średnio o 16 proc. w kolejnych 12 miesiącach. Co ciekawe, Ceneo okazało się barometrem rynkowym w czasie rzeczywistym, ponieważ opisane trendy dotyczyły całego polskiego rynku, a w przypadku wspomnianych przeze mnie telefonów był to nawet trend globalny.