- Wszyscy wyglądamy jak kania dżdżu momentu, kiedy będzie można zacząć obniżki – przekonywał w czwartek prezes NBP Adam Glapiński. Tym momentem miałaby być sytuacja, w której inflacja będzie stabilna przez około 2-3 miesiące, a projekcje wskazują jej niezagrożony spadek w kolejnych kwartałach.
Bezpiecznie wskazywał w tym kontekście połowę 2025 r. (przy okazji lipcowej projekcji inflacyjnej NBP). - Ale daj Bóg, żeby to było wcześniej. Optymistycznie: w marcu – dodawał. Szybsze nadejście tegoż „punktu przegięcia” dla inflacji wiązał z przedłużeniem częściowego zamrożenia cen energii, gazu i ciepła.