fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Metro bez reklam piwa i erotyzmu

W komunikacji miejskiej w Warszawie nie będzie reklam przesyconych erotyzmem
EAST NEWS
Reklamy erotyczne, piwa czy szkodzące komunikacji miejskiej nie znajdą się w stołecznych pojazdach
Zarząd Transportu Miejskiego w Warszawie przygotował „Katalog reklam niepożądanych w komunikacji miejskiej“, czyli wytyczne dla przewoźników, co można reklamować w autobusach, tramwajach czy metrze, a czego nie.
Jak tłumaczą władze tej jednostki, to do obowiązków ZTM należy zapewnienie komfortu wszystkim podróżującym, szanując zasady współżycia społecznego.
Jak stwierdza dyrektor ZTM Leszek Ruta w piśmie do Izby Gospodarczej Reklamy Zewnętrznej, zdarzały się sytuacje, że reklamy, które przychodziły od firm przewozowych do akceptacji ZTM, zawierały sceny drastyczne (przemocy) lub odnośniki w nich eksponowane kierowały do stron internetowych o charakterze pornograficznym.
– Ponadto w naszej ocenie dokument przygotowany przez nas jest w dużej mierze zbieżny z kodeksem etycznym reklamy, wzmacnia więc jego przekaz – zapewnia Ruta.

Zakaz deprecjacji

Jakich reklam nie chce w miejskiej komunikacji ZTM? Przede wszystkim przesyconych erotyzmem oraz zawierających elementy pornograficzne czy nakłaniających do nienawiści lub przemocy w stosunku do jakiejkolwiek organizacji, osoby lub grupy osób. Niedozwolone są też formy zawierające treści dyskryminujące, w szczególności ze względu na rasę, przekonania religijne, płeć, preferencje seksualne czy narodowość.
Reklamy nie powinny też przedstawiać przedmiotowego traktowania człowieka i uwłaczać jego godności (np. reklamy przedstawiające sceny przemocy) ani propagować postaw kwestionujących prawa zwierząt czy sugerować niehumanitarne traktowanie zwierząt (z wyjątkiem potrzeb kampanii społecznych). Zakazane będą reklamy zachęcające do korzystania z rzeczy i przedmiotów mogących stwarzać zagrożenie dla użytkownika oraz jego otoczenia.
Zabronione jest także zachęcanie do negatywnych zachowań i postaw zagrażających szeroko pojętemu bezpieczeństwu oraz naruszanie zasad współżycia społecznego oraz dobrych obyczajów.
Pasażerowie nie powinni też według ZTM być narażeni na oglądanie reklam produktów tytoniowych i alkoholowych, również piwa.
Co ciekawe, ZTM dodał do listy reklam niepożądanych te, które „deprecjonują komunikację miejską”.

Świętsi niż papież

Pomysłami warszawskiej jednostki zaskoczone są firmy reklamowe. – Ten dokument jest zupełnie niepotrzebny – ocenia prezes Izby Gospodarczej Reklamy Zewnętrznej Lech Kaczoń. – Większość zakazów, jakie tam się znajdują, wynika z przepisów ustaw, jak np. zakaz reklamowania alkoholu. Firmy, które współpracują z miejskimi przewoźnikami, są profesjonalne i przecież nie pozwolą sobie na zlecenia niezgodne z prawem.
Jak dodaje Kaczoń, problem polega na tym, że ZTM w niektórych miejscach zaostrza ogólne przepisy. Przykładem może być tu reklama piwa, która prawnie jest dozwolona (przy spełnieniu kilku warunków), a przez ZTM – niepożądana. – 1 stycznia wchodzi w życie podwyżka cen biletów, Rada Warszawy obcięła środki na komunikację miejską, metro w nocy prawdopodobnie przestanie jeździć, a tu miejskie jednostki pozbywają się kolejnych dochodów. Warto wspomnieć, że dochody z reklamy piwa to ok. 10 proc. całej kwoty z reklamy w komunikacji miejskiej.
Kolejną wątpliwość wzbudza „deprecjacja komunikacji miejskiej”. – Kto ma decydować, czy jest ona zgodna z interesami komunikacji miejskiej czy nie? – pyta prezes Kaczoń. – Wydaje mi się, że ZTM został powołany do tego, by przewozić ludzi, a nie po to, by cenzurować reklamy.
Podobny zapis istnieje w Poznaniu, gdzie w regulaminie zamieszczania reklam w środkach komunikacji miejskiej napisano: „Reklamodawca nie może zamieszczać reklam, których treść godzi w interesy MPK, jest demoralizująca lub sprzeczna z dobrymi obyczajami. Za treść reklam odpowiedzialność ponosi reklamodawca”.
Z kolei w Gdańsku zamiast na zakazy postawiono na zdrowy rozsądek. – Reklamy wielkoformatowe zdarzają się u nas tylko incydentalnie i dotyczą ważnych społecznie spraw – mówi rzecznik miasta Antoni Pawlak. – Podobnie wygląda sprawa w przypadku małych form. Za każdym razem podejmowana jest w tej sprawie indywidualna decyzja.
Wielu kontrowersyjnych reklam nie pamięta też rzecznik Metra Warszawskiego Krzysztof Malawko. – W ciągu ostatnich kilku lat zdarzyło się tylko kilka takich przypadków – wspomina. – Sytuacją, gdy dość ostro zaprotestowaliśmy, była kampania karmienia piersią, która prezentowała nie tyle karmienie, ile piersi.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA