fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Teatr

Ziemia Obiecana w stylu Hrabala

"Korzeniec"
materiały prasowe
„Korzeniec” Remigiusza Brzyka o historii Sosnowca to świetny kostiumowy teatr o współczesnej Polsce - pisze Jacek Cieślak
Inspiracją do powstania książki Zbigniewa Białasa, na której oparty jest spektakl, stał się stuletni kafelek sygnowany „A. Korzeniec" – jak się okazało wyprodukowany przez sosnowieckiego potentata i producenta glazury. Zobacz galerię zdjęć
Jego cackami wyłożono wiele publicznych obiektów w okolicy znanej jako Trójkąt Cesarzy, gdzie podczas zaborów stykały się granice Rosji, Prus i Austro-Węgier. Również mysłowickiej agencji, która przed I wojną światową pomogła wyjechać do Ameryki 2,5 mln Polaków, Żydów, Ślązaków i Niemców.
Temat emigracji przewija się przez spektakl Brzyka nieustannie, najważniejszy jest jednak motyw tajemniczego morderstwa, jakiego ofiarą pada Korzeniec. Tajemnica rozpala umysły sosnowiczan, zwłaszcza że podgrzewa ją redaktor Monsiorski, naczelny lokalnej gazety „Iskra", który musi dbać o sprzedaż.
Brzyk portretuje aluzyjnie współczesne media. Zaś sprawa niewyjaśnionej śmierci Korzeńca, dzięki kilku zabiegom inscenizacyjnym zyskuje nowy wymiar. Nagle pojawia się na scenie grupa demonstrantów z hasłami „Pamiętamy", przypominająca pikiety po katastrofie smoleńskiej przed Pałacem Prezydenckim. Dla mieszkańców Sosnowca ważniejsza jest pewnie sprawa Madzi zamordowanej przez matkę.
„Korzeniec", podobnie jak legnickie „Zakaczawie" Jacka Głomba, tworzy mitologię lokalnej społeczności. Atutem przedstawienia jest to, że przekracza granice między przeszłością a współczesnością w sposób nienachalny, zawsze pozostając w sferze teatralnej magii, nie wikłając się w publicystykę.
Spektakl zaczyna się od swoistego manifestu artystycznego, który wygłasza Korzeniec rozmyślający nad projektem kafelków. Otóż ich wzór ma być sprawdzony – dla ludzi, a nie awangardowy. Takie jest też widowisko, jakie proponuje reżyser – teatr opowieści, epicki. Łączący sceny zbiorowe z monologami: osobistymi, zabawnymi, ale i pełniącymi funkcje narracyjne.
Lokalny koloryt i ludzkie śmiesznostki zdradzają m.in. żona Korzeńca, która pisze romanse i kryminały, kochanka kafelkarza – piękna Żydówka Ester, a także gazeciarz – 12-letni Jan Kiepura powtarzający, że zrobi światową karierę. Współtworzą bogactwo ludzkich typów z Sosnowca także dwaj przemytnicy i trzej celnicy. Każdy służy innemu mocarstwu, ale jednoczy ich zamiłowanie do ewangelicznych cytatów na temat swej profesji, a także słabość do prostytutek owocująca perturbacjami z syfilisem.
Wspaniała jest rola Ester (Edyta Ostojak), która najpierw skrywa blond włosy pod chłopską chustą, by w finale rozbłysnąć na scenie w pióropuszu z pawich piór brazylijskiej tancerki z Rio de Janeiro. Bo i tam rzucił los sosnowiczan, obywateli miasta, które wzbogaciło się na handlu świniami.
O tym, że może być pięknie, choć początki bywają trudne, o tym, że nie musimy ciągle się kłócić, przekonuje stylizowany, pokazany z przymrużeniem oka finał. Zgrany zespół Teatru Zagłębia tworzy wtedy „żywy obraz" wokół podświetlonego orła w koronie. Jakby chciał przypomnieć, że za rzadko pamiętamy, by cieszyć się i pielęgnować odzyskaną nie tak dawno niepodległość.
Spektakl był prezentowany na  festiwalu Boska Komedia w Krakowie.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA