fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kraj

Podwaliny pod potęgę Radziwiłłów

Mikołaj Radziwiłł Stary, syn Radziwiłła Ościka – to on zaczął budować potęgę rodu
Rzeczpospolita
Potęga kresowych rodów możnowładczych (później zwanych magnackimi) zbudowana była na dwóch zasadniczych fundamentach: posiadanej ziemi i piastowanych urzędach. Tę prawidłowość dobrze ilustrują dzieje bodaj najpotężniejszego z tych rodów – Radziwiłłów.
465 lat temu, 14 grudnia 1547 roku, cesarz Karol V nadał Radziwiłłom dziedziczne tytuły książąt cesarstwa rzymskiego. Tekst z archiwum "Rzeczpospolitej", z dodatku Księga Kresów Wschodnich
Historycy nie są zgodni co do pochodzenia protoplastów rodu. Brak źródeł pisanych i bałamutna często tradycja nie pozwalają jednoznacznie stwierdzić, czy byli oni potomkami (z bocznej linii) wielkoksiążęcego rodu Giedyminowiczów, czy raczej ich przodków należy szukać pośród licznych książąt (kniaziów) przedchrześcijańskiej Litwy. Sami zainteresowani widzieli swego antenata w osobie Syrpocia, księcia na Kierniowie, i jego syna Ościka. Ten ostatni przyjął nową wiarę podczas chrystianizacji Litwy za Władysława Jagiełły, a podczas zjazdu w Horodle został „zaadoptowany” do rodu herbu Trąby. Od 1419 r. aż do swojej śmierci był kasztelanem wileńskim. Kontynuatorem dzieła Ościka był jego syn Radziwiłł Ościkowicz (zm. 1474). Był on już marszałkiem nadwornym, później marszałkiem ziemskim oraz wojewodą trockim. Zwieńczeniem jego potęgi było objęcie tuż przez śmiercią kasztelanii wileńskiej.
Mikołaj Radziwiłłowicz (zm. 1509) – syn Radziwiłła Ościka, którego imię dało nazwisko całemu rodowi – został obdarzony przez potomnych przydomkiem Stary. U boku Kazimierza Jagiellończyka i jego synów Mikołaj piął się w hierarchii urzędniczej Wielkiego Księstwa – od urzędu namiestnika smoleńskiego przez kasztelanię trocką aż po kanclerstwo wielkie litewskie. To właśnie Mikołajowi następne pokolenia Radziwiłłów przypisywały położenie podwalin pod przyszłą potęgę rodu. Dzięki królewskim nadaniom i innym nabytkom terytorialnym oraz posażnym mariażom Mikołajowi udało się zgromadzić dobra, które w przyszłości stały się rdzeniem radziwiłłowskiego latyfundium, m.in. Kiejdany i Birże. Nie bez znaczenia dla przetrwania rodu było pozostawienie przez trzykrotnie żonatego Mikołaja pięciorga dzieci, w tym czterech synów.
Jednak największą karierę zrobiła jego córka Anna (1476 – 1522). Miarą potęgi ówczesnego domu Radziwiłłowskiego było jej wydanie za księcia mazowieckiego Konrada III Rudego. Warto zaznaczyć, że o to małżeństwo zabiegał sam książę Konrad, który szukał finansowego i politycznego wsparcia w walce z Jagiellonami o utrzymanie suwerenności Mazowsza. Z kolei dla litewskich możnowładców była to szansa na skoligacenie się z domem panującym. Targi uwieńczył ślub zawarty w 1496 lub 1497 r. W posagu małżonka wniosła księciu olbrzymi majątek – 20 tys. dukatów. Urodziła również dotychczas bezdzietnemu Piastowi tak pożądanych dziedziców – dwie córki i dwóch synów. Po śmierci męża w 1503 r. przez dwie blisko dekady (do swej śmierci w 1522 r.) skutecznie broniła suwerenności Mazowsza przed inkroporacyjnymi zakusami Jagiellonów.

Mikołaj Amor Poloniae

Najstarszy z synów Mikołaja Radziwiłłowicza odziedziczył po ojcu imię oraz pozycję głowy rodziny. Mikołaj Radziwiłł (ok. 1470 – 1521) sięgnął, podobnie jak ojciec, po najważniejsze godności: urząd wojewody wileńskiego oraz kanclerstwo. W czasach jego działalności wśród elit politycznych Litwy zarysował się wyraźny podział na dwa wrogie stronnictwa. Przyczyną był różny stosunek możnych do postanowień unii mielnickiej (1501). Unia ta oddawała w ręce oligarchów koronnych i litewskich decyzję o obiorze wspólnego władcy. Postanowienia z Mielnika forsowała grupa możnych wywodzących się ze starych rodów litewskich. Przeciwko nim wystąpił zdecydowanie król Aleksander. Monarcha obawiał się, zapewne nie bez racji, że realizacja postanowień unii doprowadzi do likwidacji rządów Jagiellonów zarówno w Koronie, jak i w ich dziedzictwie – na Litwie. Mikołaj znalazł się w obozie królewskim. Zapewne od tego konfliktu pochodzi wyjątkowo złośliwy w ustach Litwinów przydomek dygnitarza – Amor Poloniae, czyli Miłośnik Polski.
Przydomki dodawane do imienia to, wydawałoby się, przywilej zarezerwowany dla władców. Jednak ród Radziwiłłów, „litewskich królików”, jak mawiali i pisali o nich złośliwi, i w tym dorównywał domom monarszym. Podobnie jak w owych domach, repertuar imion męskich używanych przez Radziwiłłów był bardzo skąpy: w istocie lista ta ogranicza się do kilku zaledwie patronów. Najpopularniejsze było imię Mikołaj, nadawane na cześć Mikołaja Radziwiłłowicza. Następne w kolejności to Michał, Krzysztof, Stanisław i Jan. Przy tak skromnym wyborze w tej wielce rozrodzonej familii często żyło naraz kilku jej przedstawicieli używających tego samego imienia. Dla uniknięcia pomyłek zaczęto więc nadawać Radziwiłłom przydomki pozwalające ich rozróżnić.
Mikołaj Amor, z racji pełnienia urzędu kanclerza, czyli de facto ministra spraw zagranicznych Wielkiego Księstwa, często podróżował do Korony oraz dalej, do Preszburga (dziś Bratysława) i Wiednia na kolejne zjazdy Jagiellonów i Habsburgów. Działał również aktywnie „na kierunku” wschodnim. Do jego obowiązków należał m.in. nadzór nad działalnością na Litwie żony Aleksandra, pięknej Heleny Iwanowny, córki wielkiego księcia moskiewskiego Iwana III. Ta „opieka” dała później asumpt dyplomacji rosyjskiej do oskarżania Mikołaja o udział w jej rzekomym otruciu.

Herkules Litewski

Barwną postacią był najmłodszy syn Mikołaja Radziwiłłowicza, Jerzy Radziwiłł (ok. 1480 – 1541), któremu już współcześni nadali przydomki godne monarchy: Herkules Litewski i Zwycięzca (łac. Victor). Zasłużył sobie na nie godnymi (według opinii współczesnych) antycznego herosa przewagami nad wrogami Wielkiego Księstwa. A czasy, w których przyszło mu działać, dostarczały aż nadto okazji do zdobycia rycerskiej chwały. Pierwsze laury książę zdobył w 1508 roku podczas wojny moskiewskiej. Dowodząc lekkozbrojną jazdą w bitwie pod Orszą w 1514 roku, walnie przyczynił się do największego zwycięstwa Rzeczypospolitej w tych zmaganiach. Herkules miał też okazję walczyć ze starym wrogiem Korony i Wielkiego Księstwa, zakonem krzyżackim, podczas tzw. wojny pruskiej (1519 – 1521).
Król Zygmunt I Stary, doceniając wierność Radziwiłła, który jako jedyny pan litewski przybył ze swym pocztem na królewskie wezwanie do wojny, mianował go hetmanem polnym litewskim. Jerzy Herkules brał również udział w obronie granic przed najazdami tatarskimi, m.in. odegrał niemałą rolę w pogromie Tatarów pod Olszanicą w 1527 roku. Po śmierci Konstantego Ostrogskiego to właśnie Jerzy, pierwszy ze swego rodu, w 1531 roku objął urząd hetmana wielkiego litewskiego. Od tej pory hetmaństwo litewskie, obok urzędu wojewody wileńskiego, praktycznie aż do upadku Rzeczypospolitej zostało połączone z nazwiskiem Radziwiłłów.
Hetman dbał też o odpowiednią politykę matrymonialną swego rodu. Jego córki poślubiły przedstawicieli najznaczniejszych rodów litewskich: Kiszków, Holszańskich i Gasztołdów. Związki te budowały nie tylko prestiż domu Radziwiłłów, ale również pozwoliły przejmować niemałe majątki wygasających rodów litewskich, których jedynymi krewnymi okazywali się panowie herbu Trąby. Korzystne dziedziczenia, obok dochodów z królewskich nadań i zastawów, były podstawą materialnej potęgi rodu. Mimo dużych talentów w prowadzeniu polityki matrymonialnej rodu Jerzemu nie udało się doczekać jej ukoronowania – skoligacenia z Jagiellonami.

Rudy i Czarny

Doprowadził do tego dopiero jego syn Mikołaj (1512 – 1584) i wujeczny brat, także Mikołaj (1515 – 1565). Już współcześni mieli problem z rozróżnieniem obu książąt, którzy nie dość, że nosili identyczne imiona i działali w tym samym czasie, to jeszcze piastowali (rzecz jasna, w różnych okresach) te same urzędy: wojewody wileńskiego i kanclerza wielkiego litewskiego. Starszego (syna Jerzego Herkulesa) nazywano więc Rudym, młodszego Czarnym. Przydomki te zawdzięczali barwie zarostu. Obaj Radziwiłłowie zgodnie ze sobą współpracowali, przez blisko pół wieku rządząc niepodzielnie Wielkim Księstwem. Na Mikołaju Rudym jako hetmanie wielkim litewskim ciążyła odpowiedzialność za obronę granic Litwy, przede wszystkim jej wschodniej flanki. Tu właśnie odniósł zwycięstwo godne swego ojca. W styczniu 1564 roku nad rzeką Ułą, mając pod komendą niewiele ponad 4 tys. wojska, rozbił 20-tysięczną armię moskiewską.
Z kolei Mikołaj Czarny zapisał się szczególnie mocno w dziejach reformacji na Litwie. Stał się bowiem protektorem uciekających z Polski luteranów, budował zbory i drukował traktaty protestanckie w założonej przez siebie oficynie wydawniczej (notabene pierwszej stałej drukarni na Litwie). Z jego inicjatywy przetłumaczono i wydano w 1563 roku polski przekład Biblii (zwany Biblią brzeską lub Radziwiłłowską). Książę nie ograniczał się do materialnego wspierania protestantów. Korespondował z Kalwinem, a z jego dworem byli związani protestanccy luminarze tej miary co Szymon Budny czy Marcin Czechowic.
Naturalnie obaj Mikołajowie wspólnie dążyli do jak największego powiększenia latyfundium Radziwiłłowskiego. Umocnieniu pozycji rodu służyło nadanie przez cesarza Karola V obu możnowładcom w 1547 roku dziedzicznych tytułów książąt cesarstwa rzymskiego. Od tej pory Mikołaj Rudy był księciem na Birżach i Dubinkach, natomiast Czarny na Nieświeżu, Ołyce i Klecku. Trzy lata później (1550) potęga rodu Radziwiłłów osiągnęła apogeum – książętom udało się doprowadzić do małżeństwa króla Zygmunta Augusta z Barbarą, siostrą Mikołaja Rudego.

Barbara – kochanka i królowa

Jeśli wierzyć pamiętnikarzom, to Barbara Radziwiłłówna, córka kasztelana wileńskiego i hetmana wielkiego litewskiego Jerzego Radziwiłła i Barbary z Kolów, była kobietą niezwykłej urody, której hołd składali nawet jej zdeklarowani wrogowie. Swój urok potrafiła podkreślić właściwie dobranym strojem i biżuterią. Miała szczególnie lubić i cenić kolor czerwony, a nad kamienie szlachetne przedkładała perły.
Jej ręka szybko stała się przedmiotem targów. Ostatecznie 18 maja 1537 r. w Gieranonach poślubiła starszego od siebie o 15 lat Stanisława Gasztołda, wojewodę nowogródzkiego, a potem trockiego. Małżeństwo było zgodne, acz bezdzietne i krótkie – Barbara owdowiała zaledwie cztery lata po ślubie. Na Stanisławie wygasł ród Gasztołdów. Prawo litewskie przewidywało, że w takim przypadku majątek zmarłego przypadał wielkiemu księciu. Oczywiście Radziwiłłowie zaczęli starania o zatrzymanie choć części wielkiego latyfundium Gasztołdów. W tym celu prosili o pomoc królową Bonę i Zygmunta Augusta.
W październiku 1543 r. w Gieranonach stanął sam Zygmunt, by na miejscu rozpatrzyć prośbę Radziwiłłów. Mikołaj Rudy postarał się, by władca poznał księżnę wdowę. Wydaje się, że nie miał zamiaru swatać Zygmunta z Barbarą, liczył raczej, że względy siostry pozwolą mu przejąć Gasztołdowy spadek i na jakiś czas (póki królowi nie znudzi się nowa kochanka) zyskać wpływ na decyzje władcy. Jednak szybko romans przerodził się w głębokie uczucie. Pod pozorem szalejącej zarazy Zygmunt przedłużył pobyt w Gieranonach, a później zabrał Barbarę do Wilna. Sprawę trzymano w tajemnicy, wszak z jednej strony chodziło o reputację księżnej wdowy, a z drugiej na romansującego Zygmunta Augusta w Krakowie czekała żona Elżbieta Habsburżanka. W 1545 roku zmarła, a Zygmunt, będąc wdowcem, dwa lata później (1547) zawarł potajemny ślub z Barbarą.
Opinia publiczna szybko dowiedziała się o nowym małżeństwie króla. Wybuchł potężny skandal. Małżeństwo wywołało burzę wśród szlachty i spotkało się z ostrym sprzeciwem króla Zygmunta Starego i Bony. Szlachta burzyła się, że Zygmunt poślubił… szlachciankę, a więc wyniósł jeden ród ponad inne. Obawiano się też wzrostu potęgi Radziwiłłów. Ogółowi szlacheckiemu nie podobała się również reputacja nowej małżonki. Otóż Barbarę uważano za rozpustną, a w krążących po kraju paszkwilach wyliczano jej kolejnych domniemanych kochanków, wśród których nie brakowało jej bliskiego kuzyna Mikołaja Radziwiłła Czarnego.
Sędziwy Zygmunt Stary wezwał syna do unieważnienia związku. Jednak sytuacja zmieniła się radykalnie, gdy na początku kwietnia 1548 r. w Krakowie król zmarł. Nie było już zatem nikogo, kto mógłby zmusić nowego króla do zmiany decyzji. Na sejmie piotrkowskim w 1548 r. posłowie na kolanach błagali króla, by zerwał ten związek, a biskupi obiecywali uzyskać od papieża stosowną dyspensę. Senatorowie pod wodzą prymasa Mikołaja Dzierzgowskiego żądali unieważnienia małżeństwa. Król był nieugięty. Groźbą, prośbą i przekupstwem zmusił oponentów do milczenia. Barbara Radziwiłłówna została koronowana 7 grudnia 1550 r. w katedrze wawelskiej.
Jednak związek nie trwał długo. Barbara zmarła (zapewne na skutek choroby nowotworowej) w Krakowie 8 maja 1551 r. Zdruzgotany stratą ukochanej żony król sprowadził jej ciało do Wilna, gdzie 24 czerwca złożono je w miejscowej katedrze, zgodnie z ostatnią wolą zmarłej. Rudy i Czarny protestowali przeciwko litewskiemu pochówkowi Barbary. Chcieli, by jej grób w wawelskiej katedrze był na wieczne czasy pomnikiem chwały domu Radziwiłłów i pamiątką jego potęgi w sercu stolicy Korony.

Piorun Wojny

Talenty militarne okazały się dziedziczne tylko w jednej linii rodu Radziwiłłów. W ślady Jerzego Herkulesa poszedł Krzysztof Radziwiłł (1547 – 1603), jego wnuk, a syn Mikołaja Rudego. Doświadczenie wojenne zdobywał u boku ojca na polach nad Ułą. W 1567 roku został rotmistrzem nadwornej roty jazdy i pełnił tę funkcję przez najbliższe pięć lat. W 1572 roku objął urząd hetmana polnego. Księciu przyszło, podobnie jak dziadowi i ojcu, bronić Litwy przed najazdami moskiewskimi. Brał udział w kolejnych kampaniach Stefana Batorego przeciwko Moskwie w latach 1576 – 1581.
W ostatnim roku zmagań na czele sześciotysięcznego oddziału ruszył z wyprawą dywersyjną w głąb państwa moskiewskiego. W ciągu dwumiesięcznej „jezdy do Moskwy” Krzysztof spustoszył znaczne tereny, dochodząc do Wołgi, paląc wsie i miasteczka oraz rozbijając oddziały moskiewskie zaskoczone tak głębokim rajdem jego kawalerii. Po powrocie z zagonu Krzysztof odbył triumfalny wjazd do obozu wojsk litewskich oblegających Psków i złożył tam na ręce króla Stefana relację ze swej wyprawy. Wtedy też przylgnął do księcia przydomek Piorun Wojny (łac. Fulmen Belli). W wierszu „Jezda do Moskwy”, poświęconym i dedykowanym Krzysztofowi, Jan Kochanowski pisał, że Krzysztof w czasie zagonu podobny był do pioruna, który „Wszystkie gmachy obiega i pokryte sklepy, /Po tym nowym wypala szlakiem, niewidomy,/ A ogień już ogarnął i sąsiednie domy”.
Kolejne wielkie zwycięstwo Piorun odniósł (już jako hetman wielki) nad Szwedami pod miejscowością Kokenhausen w Inflantach w czerwcu 1601 roku. Udało mu się wówczas doszczętnie rozbić nadciągającą odsiecz szwedzką i utrzymać pierścień oblężenia wokół twierdzy, co ostatecznie przesądziło o jej rychłej kapitulacji.

Sierotka pielgrzym

Z kolei męscy potomkowie Mikołaja Czarnego dali początek trzem gałęziom domu Radziwiłłów, nazywanym od siedzib ich majątków nieświeską, ołycką i klecką. Jego najstarszy syn, także Mikołaj (1549 – 1616), odziedziczył po ojcu największą część majątku z Nieświeżem, dając początek nieświeskiej gałęzi rodu. Do historii przeszedł z przydomkiem Sierotka. Tradycja rodzinna zwykła wiązać to przezwisko z pewnym wydarzeniem z jego dzieciństwa. Jako kilkuletni chłopiec Mikołaj miał pojechać wraz z rodzicami na Sejm do Warszawy. Jak to było w zwyczaju, obradom towarzyszył niekończący się korowód balów i uczt, w których uczestniczył monarcha z dworem oraz przybyli na obrady magnaci. Zygmunt August, zmęczony kolejnym festynem, wymknął się z niego w środku nocy i szukając miejsca, gdzie spokojnie mógłby doczekać świtu, dotarł do stancji Radziwiłłów. Nie bacząc na brak gospodarzy, zajął jeden z pokoi. Po chwili usłyszał płacz. Zaintrygowany Zygmunt zajrzał do sąsiedniego pokoju, gdzie zastał samotne pacholę zalane łzami. Król wziął chłopca na kolana i począł go uspokajać, mówiąc: „Sierotko mała, samą cię tu zostawili niebożę. Nie płacz, sierotko”. Widok taki ujrzeli królewscy dworzanie, którzy odnaleźli władcę.
Magnackim obyczajem ojciec Mikołaja wysłał go na wojaż po Europie, by tam nabył dworskiej ogłady i poznał inne niż rodzimy systemy polityczne. Skutek tych objazdów nie spełnił jednak nadziei rodziny. W czasie pobytu w Rzymie w 1566 roku Sierotka, syn i kuzyn wielkich propagatorów protestantyzmu, złożył katolickie wyznanie wiary. Ale obawiając się konfliktu z Mikołajem Rudym, ogłosił swą konwersję dopiero po jego śmierci. Wtedy też aktywnie zaangażował się w działalność kontrreformacyjną.
Mikołaja Sierotkę znamy najlepiej jako autora diariusza z podróży do Ziemi Świętej. Jest to relacja z pielgrzymki, jaką książę odbył w latach 1582 – 1584, wypełniając w ten sposób ślub złożony podczas choroby jesienią 1575 roku.
16 września 1582 roku wyruszył z Nieświeża. Przez Austrię i Lombardię dotarł do Wenecji, a stamtąd drogą morską przez Kretę i Cypr przybił do brzegów Palestyny. Do Jerozolimy dotarł 25 czerwca 1583 roku. Po obejrzeniu wszystkich najważniejszych miejsc w Ziemi Świętej nie wrócił na Litwę, lecz popłynął do Egiptu, gdzie bawił dwa miesiące. Dopiero stamtąd ruszył do domu. Nieśwież świętował powrót księcia pana 2 lipca 1584 roku. Relacja spisana przez Sierotkę kilka lat później daje wyborne świadectwo horyzontów umysłowych i światopoglądu magnata końca XVI wieku. Radziwiłł z równą dokładnością opisuje sanktuaria w Ziemi Świętej, jak mityczny Labirynt na Krecie czy wrażenia ze wspinaczki na piramidę Cheopsa. Opisał też obyczaje różnych grup etnicznych, które spotkał. Jako rasowy pielgrzym i turysta zbierał także pamiątki z podróży. Niestety, dwie mumie egipskie, z których był najbardziej dumny, spoczęły na dnie Morza Śródziemnego, gdy przerażony sztormem kazał wyrzucić je za burtę.
Sierotka niespecjalnie interesował się polityką. Nie przyjął proponowanych mu przez króla, a niejako należnych mu z racji przewodzenia rodowi, urzędów wojewody wileńskiego i hetmana wielkiego litewskiego. Tłumaczył się złym zdrowiem i chęcią skupienia na fundacjach religijnych i rozbudowie rezydencji w Nieświeżu. Istotnie, wydał krocie na budowę licznych kościołów i kaplic, w tym wspaniałego kościoła Bożego Ciała w Nieświeżu. Tam też wzniósł zamek broniony systemem bastionów, wyrazisty symbol potęgi rodu. Zadbał też, aby praca nad rozwojem księstwa nieświeskiego nie została zaprzepaszczona po jego śmierci przez kolejne podziały majątku. Dzięki staraniom Krzysztofa w 1589 roku Stefan Batory ustanowił dobra nieświeskie pierwszą w Rzeczypospolitej ordynacją, czyli zespołem dóbr, które od tej pory miały stanowić niepodzielną, dziedziczną całość.

Justynian, Pobożny i Stróż Praw

Brata Mikołaja Sierotki, Albrychta Radziwiłła (1558 – 1592), pierwszego ordynata kleckiego, już współcześni nazywali Justynianem Litewskim. Przydomek przyrównujący go do wielkiego cesarza prawodawcy zawdzięczał działalności na urzędzie marszałka wielkiego litewskiego. Marszałek był pierwszym ministrem „rządu” Wielkiego Księstwa. Jego kompetencje można porównać z nowożytnymi ministrami spraw wewnętrznych – odpowiadał za ład i porządek w stolicy oraz bezpieczeństwo króla na Litwie. Stał również na czele litewskiego kontrwywiadu. W czasie bezkrólewia marszałek pełnił w Wielkim Księstwie funkcje porównywalne z rolą interreksa w Koronie: zwoływał konwokację i zjazdy litewskie. Podczas burzliwego bezkrólewia po śmierci Stefana Batorego walczył o nienaruszalne prawa szlachty litewskiej do uczestnictwa w wyborze nowego monarchy. W czasie elekcji miał powiedzieć: „Wolę w rządzie [w zgodzie, sprawiedliwości – RJ] być bez Pana [króla], niż w nierządzie mieć Pana”.
Najmłodszy z synów Mikołaja Czarnego, Stanisław Radziwiłł (1559 – 1599), pierwszy ordynat ołycki, był zwany Pobożnym. Książę zupełnie nie interesował się sprawami publicznymi, spędzając czas na pielgrzymkach do miejsc świętych w Europie. Gdy Sierotka zachęcał go do przybycia na elekcję po śmierci Batorego, odpowiedział: „I królem mnie nie obiorą i nic mi tam nie dadzą”. Stanisław cieszył się opinią uczonego i poligloty. Znał dziesięć języków: obok polskiego łacinę, grekę, hiszpański, hebrajski, niemiecki, ruski, węgierski, turecki i tatarski. Rodzina miała go za odludka i dziwaka.
Stanisław Pobożny miał syna Albrychta Stanisława (1593 – 1656). Gdy dość szybko utracił oboje rodziców, kuratelę nad nim objął stryj Sierotka. Po powrocie z zagranicznych wojaży (w czasie których miał okazję poznać papieża Urbana VIII i króla Ludwika XIII francuskiego) książę wkroczył w świat polityki. Był zaufanym Zygmunta III i królowej Konstancji, którzy powierzyli mu opiekę nad księciem Władysławem podczas jego podróży po Europie. W 1619 roku Albrycht otrzymał urząd podkanclerzego litewskiego, a cztery lata później pieczęć wielką litewską. Przez 37 lat był pierwszym ministrem Wielkiego Księstwa. W tym czasie dał się poznać jako zdecydowany obrońca praw Litwy, broniąc m.in. wyłączności urzędników litewskich w kierowaniu polityką wschodnią Rzeczypospolitej. Już współcześni nazywali go Stróżem Praw. Jednak dobro Wielkiego Księstwa zaskakująco często pokrywało się z interesem familii Radziwiłłów...
Do naukowych zainteresowań ojca książę kanclerz nawiązał, zajmując się opisywaniem dziejów najnowszych. Dał się przy tym poznać jako utalentowany historyk. Zostawił po sobie dwa znaczące dzieła. W pierwszym („Epitome rerum gestarum in Regno Poloniae regentibus Sigismundo III, Yladislao IV et Joanne Casimiro”) nakreślił pokrótce rządy trzech kolejnych królów z dynastii Wazów panujących w Rzeczypospolitej. W drugim, świetnym „Pamiętniku o dziejach w Polsce”, opisał koleje swego życia. Drobiazgowość opisu, horyzonty autora i z pewnością uczestnictwo w opisywanych zdarzeniach czynią memuary Albrychta najważniejszymi pamiętnikami XVII-wiecznej Rzeczypospolitej.

Epilog: Rybeńka i Panie Kochanku

Praprawnukiem Sierotki był Michał Kazimierz Radziwiłł (1702 – 1762), zwany Rybeńko, jako że zwracał się do wszystkich per „rybeńko”. Przez blisko 20 lat dzierżył „radziwiłłowski” urząd – hetmaństwo wielkie litewskie, ale nie udało mu się pójść w ślady wielkich wojowników z rodu. Rządy Michała Kazimierza obrodziły za to założeniem licznych manufaktur produkujących luksusowe towary: szkło, ceramikę, sukno i płótno. Najsłynniejsza to persjarnia w Słucku, z której pochodziły słynne pasy słuckie. To również Rybeńko założył tapisjernie (manufaktury gobelinów) w Mirze i Albie.
Synem księcia hetmana był Karol Stanisław Radziwiłł (1734 – 1790). Miał przydomek Panie Kochanku, bo zwykł wtrącać do każdego prawie zdania owo wyrażenie. Trwonił olbrzymie sumy z nieświeskiego skarbca na płoche rozrywki. Jeden ze sług wspominał, że młody panicz, jak chciał, to się uczył, jak nie chciał, to się nie uczył. Również sam Karol z rozbrajającą szczerością wspominał po latach swoją edukację: „To ja, panie kochanku, jeszcze syllabizować nie umiałem, kiedy mnie Wojciech Strawiński uczył nożem do celu trafiać. On z czasem został poważnym prawnikiem, a ja sobie, panie kochanku, błazenek”. Od lat młodzieńczych Karola pociągały wielodniowe polowania oraz uczty połączone z pijaństwem. Ten Radziwiłł przeszedł do tradycji jako polski baron Münchausen, też bowiem zwykł opowiadać niesamowite historie – rzekomo z własnego życia. W opowieściach Henryka Rzewuskiego czy Józefa Ignacego Kraszewskiego książę awansował z głupiego pijaka (jak pisał o nim król Stanisław August Poniatowski) do symbolu kresowej magnaterii schyłku Rzeczypospolitej – może i pełnej wad, ale jakże polskiej.
Marzec 2010
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA