fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kultura

Nasze codzienne występki

„Pewien sierpniowy wieczór” Jana Czapliń- skiego
Festiwal Boska Komedia
"Niedowiara”, cykl prapremier Festiwalu Boska Komedia, uświadamia, jaka jest współczesna religijność - pisze Jacek Cieślak
Jeden z bohaterów „Niewiernych", świetnej sztuki Piotra Rowickiego wyreżyserowanej przez Piotra Ratajczaka, pracował dla „największego koncernu na świecie". Wyznaje, że czuł się szczęśliwy do chwili wyjazdu do Watykanu, gdzie zakochał się we włoskim studencie, odkrył swoją homoseksualność. Wtedy zrezygnował z kapłaństwa i zdecydował się na apostazję. Zobacz galerię zdjęć
Na przeprowadzony do końca, formalny proces odejścia z Kościoła zdecydowało się już wielu Polaków. Losy siedmiu z nich aktorzy Łaźni Nowej opowiadają w opustoszałej przestrzeni zdesakralizowanej świątyni.

Holokaust plemników

Najbardziej wstrząsający jest dramat zaangażowanej w życie religijne dziewczyny, która przed maturą dowiaduje się, że przyszła na świat dzięki metodzie in vitro. Słysząc podczas katechezy, że urodzone w ten sposób dzieci są owocem „holokaustu innych plemników" i przedmiotem wojny w parlamencie, ujawnia swoją historię i zrywa z katolicką wspólnotą. Koszmaru śmierci małych pacjentów nie wytrzymała lekarka z dziecięcej onkologii. Straciła wiarę. Ale Ratajczak, portretując również biznesmenkę udającą ofiarę pedofilii, pokazuje, że spektakularne zerwanie z Kościołem bywa też kwestią mody.
Duże wrażenie robi „Pieta" autorstwa i w reżyserii Zenona Fajfera o tym, jak trudno jest mówić z powagą o braku wiary w akt odkupienia Chrystusa. Fajfer podchodzi do tematu w kilku odsłonach. Stanowią rodzaj drogi krzyżowej. Jej celem jest szczerość aż do bólu, artystyczna wiarygodność i katharsis. Znakomity aktorski tandem – Beata i Tomasz Schimscheinerowie – gra pisarza i jego żonę zmagających się z tematem Piety, Poncjusza Piłata oraz jego małżonkę, niedowiarka, który kamienował Jezusa, stojącą pod krzyżem Maryję oraz Jana. Każda scena okazuje się golgotą i kończy piekłem zwątpienia. Nawet Maryja mówi, że urodzenie Boga-człowieka wydaje się jej nieprawdopodobne: to zdarzenie, jakiego nie da się objąć rozumem. Oglądamy rozpacz i samotność ludzkiej egzystencji w bezmiarze kosmosu.

Sekta Mansona

Kameralność prapremier krakowskiego festiwalu wzięła się głównie z cięć budżetowych. W „Pewien sierpniowy wieczór" Jana Czaplińskiego w reżyserii Radosława Rychcika pokazano w formie 50-minutowego trailera. Twórcom nie brakuje wiary, że powstanie całość, gdy znajdą się pieniądze. Warto czekać. Aktorzy grają happeningowo wokół skupionych w kręgu widzów. Próbują wprowadzić ich w seksualno-narkotyczny trans, naruszyć intymność i poczucie bezpieczeństwa, aby pokazać istotę życia w sekcie Charlesa Mansona. Przyglądamy się z bliska Apokalipsie uruchomionej w głowach młodych ludzi. Uwierzyli, że mogą oczyścić świat, mordując Sharon Tate, żonę diabolicznego Romana Polańskiego. Kiedy Manson, niczym adwokat diabła, pyta Johna Lennona o sens przesłania przebojów The Beatles, podważa istotę ruchów kontrkulturowych, systemów i religii, które głosząc miłość, wywoływały agresję oraz śmierć. Szyderczo wypada skąpana we krwi scena, gdy aktorzy śpiewają „Imagine", kompletnie dziś niewiarygodny hymn hipisowskiej utopii. Przedstawienie „Karzeł, down i inne żywioły" Wiktora Rubina (na podstawie tekstu Jolanty Janiczak) z Teatru Nowego w Łodzi opowiada – najprawdopodobniej – o odrzuconych dzieciach zmagających się z piekłem świata wojny. Autorzy tak perwersyjnie skomponowali przedstawienie, że znudzeni widzowie znaleźli się w pułapce: nawet ich demonstracyjne wychodzenie, rejestrowane przez kilku kamerzystów, ma być wręcz atutem widowiska. Nawiązując do tej konwencji, muszę pochwalić reżysera za spektakl perfekcyjnie bełkotliwy, aktorów za podawanie tekstu w sposób absolutnie niezrozumiały, a autorkę sztuki za stworzenie tekstu idealnie złego.

Transowa modlitwa

W nieco za długim „Jezusie Chrystusie Zbawicielu" Michała Zadary Barbara Wysocka z charakterystyczną dla siebie solennością i pasją zagrała monodram napisany 40 lat temu przez Klausa Kinskiego. W przestrzeni squatu wypełnionej projekcjami zdjęć bezdomnych, przy improwizacjach grających na żywo muzyków, wsłuchujemy się w transową modlitwę o zrozumienie istoty nauki Jezusa. Uwspółcześniony Nowy Testament uświadamia, że bogactwo Kościołów, kłamstwo polityków, a także zwykła ludzka pazerność, agresja, brak tolerancji – wszystkie nasze codzienne występki – wykluczają z grona tych, którzy chcieliby się mienić ludźmi wierzącymi. Zbawiciel w tym spektaklu robi wrażenie postaci nie z tego świata. Aktu apostazji powinna dokonać większość Polaków podających się za chrześcijan, bo nikt tak jak oni nie dają swoim życiem świadectwa braku wiary.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA