fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Prawo autorskie: Ludowe nie kradzione, czyli o melodii ludowej i pomyśle na hit

Przy okazji Euro 2012 trwała ożywiona dyskusja na temat piosenki „Koko Euro Spoko".
Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek
Wielu artystom wykorzystującym w swojej twórczości elementy ludowe zarzucono popełnienie plagiatu. Często niesłusznie – pisze prawnik, dyrygent chóralny.
Przy okazji Euro 2012 trwała ożywiona dyskusja na temat piosenki „Koko Euro Spoko". Utwór  wykonywany przez zespół „Jarzębina" wygrał telewizyjny plebiscyt „Hit biało-czerwonych" i został okrzyknięty hymnem polskiej reprezentacji.  Piosenka wzbudziła ogromne kontrowersje. Dotyczyły one też sfery praw autorskich. Utwór był porównywany do kompozycji „Kogut"  Wojciecha Kilara wykonywanej przez zespół „Śląsk". W mediach pojawiły się zarzuty o plagiat. Innym głośnym wątkiem był spór pomiędzy osobami zaangażowanymi w powstanie „Koko Euro Spoko".  Media donosiły, że autor aranżacji spiera się z producentem o prawa autorskie. Osoba określająca się mianem producenta podnosiła, że jest pomysłodawcą piosenki, która powstała na jej zamówienie. Ostatecznie „Hit biało-czerwonych" nie był wykonywany podczas Euro 2012.  Nikt tak naprawdę nie wie dlaczego.  Przytoczona sprawa jest dobrym punktem wyjścia, by pokrótce omówić niektóre kwestie i pojęcia związane z ochroną prawnoautorską utworów muzycznych.

Ludowy styl

Pierwszym ciekawym wątkiem jest prawna ochrona melodii ludowych. Prawo autorskie nie chroni dzieł sztuki ludowej, w szczególności melodii ludowych. Dzieła te charakteryzują się ustnością przekazu, a w związku z tym brakiem jednej ostatecznie wyrażonej postaci. Pochodzą od danej społeczności i nie mają indywidualnego charakteru.
Czym innym jest jednak utwór napisany w stylu ludowym przez konkretnego twórcę. Taki utwór czy oryginalna melodia z niego pochodząca są chronione.  Rozróżnienie melodii ludowej od oryginalnej melodii w stylu ludowym może niekiedy sprawiać kłopoty. Dotknęły one swego czasu Grzegorza Ciechowskiego. Zarzucono mu naruszenie prawa, które dotyczyło piosenki „Piejo kury piejo". Zawierała sampel melodii wykonywanej przez artystkę ludową Annę Malec. W archiwum radiowym, z którego pochodziło nagranie, była informacja, że jest to melodia ludowa. Spadkobiercy Anny Malec twierdzili, że to ona jest autorką melodii. Ta sytuacja pokazuje, jak trudno jest niekiedy rozstrzygnąć tę kwestię.

Jaka to melodia

Utwory „Koko Euro Spoko" oraz „Kogut" oparte zostały na tej samej melodii ludowej. W związku z tym ich linie melodyczne są niemal identyczne. Nie oznacza to jednak, że doszło do plagiatu. Melodia ludowa, nawet jeżeli jest elementem oryginalnego utworu, nie podlega ochronie.
Plagiatem nie  jest  skorzystanie z niechronionego elementu cudzego utworu, nawet jeżeli jest to działanie świadome.
Inaczej byłoby, gdyby melodia ludowa została twórczo zmodyfikowana. Powstałaby wtedy oryginalna melodia, z której korzystanie wymagałoby zgody twórcy. W piosence Jarzębiny modyfikacji uległ tekst, który towarzyszył melodii ludowej. Skorzystanie z melodii wraz z tekstem „Koko Euro Spoko" byłoby już naruszeniem praw autorskich.
Drugim interesującym wątkiem jest zagadnienie, czy osoba, która jest pomysłodawcą i inicjatorem powstania piosenki, może na tej tylko podstawie nabyć prawa autorskie. W muzyce rozrywkowej często mamy do czynienia z rozdzieleniem procesu tworzenia pomiędzy wyspecjalizowane osoby. Inna osoba tworzy melodię i zarys harmonii, a inna określa pozostałe elementy składowe utworu, nadając ostateczne brzmienie. Tę ostatnią część procesu powstawania piosenki nazywa się aranżacją. Aranżer określa styl, fakturę, harmonię, rytmikę i  kolorystykę utworu. Określa to, co melodii towarzyszy.  Jeżeli wykorzystana została  jedynie melodia ludowa, tak jak to było w przypadku piosenki Jarzębiny, to prawa autorskie do utworu powstają pierwotnie na rzecz aranżera i autora tekstu. Są oni współtwórcami takiej piosenki. Każda czynność dotycząca całego utworu powinna być co do zasady oparta na zgodzie wszystkich jego współtwórców.  Prawo autorskie nie chroni natomiast idei i pomysłu, tylko konkretny sposób ich wyrażenia w utworze. Dlatego współautorem nie jest osoba, której wkład polega tylko na dostarczeniu pomysłu i zainicjowaniu powstania piosenki. Taka osoba nie jest uprawniona do decydowania o korzystaniu z utworu, w szczególności do zezwalania na jego publiczne wykonywanie.

Prawa producenta

W doniesieniach medialnych pojawiało się w tym kontekście pojęcie producenta jako osoby uprawnionej do piosenki wykonywanej przez zespół Jarzębina. W tym przypadku o producencie można jednak mówić tylko jako podmiocie uprawnionym z tytułu praw pokrewnych do fonogramu. Fonogram jest to pierwsze utrwalenie warstwy dźwiękowej wykonania utworu.
Producentem fonogramu jest osoba, która organizuje i finansuje jego powstanie pod swoją nazwą. Fonogram zawiera niematerialne dobra chronione w postaci utworu i jego artystycznego wykonania. Producent musi uzyskać prawa autorskie do nagrywanego utworu oraz prawa pokrewne do artystycznego wykonania, aby móc zgodnie z prawem rozpowszechniać fonogram. Jeżeli twórcy piosenki nie określą precyzyjnie zakresu pól eksploatacji, na których następuje dyspozycja prawami autorskimi na rzecz producenta, to należy wziąć pod uwagę zamiar stron umowy, okoliczności jej zawarcia oraz cel umowy. Wynika to z ogólnych zasad prawa cywilnego. Jeżeli w umowie nie określono sposobu korzystania z utworu, powinien on być zgodny z charakterem i przeznaczeniem utworu oraz przyjętymi zwyczajami.
Należy przy tym pamiętać, że zasadą prawa autorskiego jest, że wszelkie wątpliwości są tłumaczone na korzyść twórcy.
Wykładowca na Uniwersytecie Muzycznym im. Fryderyka Chopina w Warszawie ,prawnik w kancelarii Błeszyńscy i Partnerzy Radcowie Prawni, dyrygent chóralny
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA