fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kultura

Kto kupi zegarek Stalina

Przykład zegarka z lat 50. XX w.
Rempex
Pokaż mi swój zegarek, powiem ci kim jesteś. Jaką przewagę ma zegarek dobrej marki sprzed 50-60 lat nad dzisiejszym modnym modelem?
Po pierwsze: zwykle jest tańszy. Po drugie: nosząc stary elegancki zegarek możemy sugerować komu trzeba, że odziedziczyliśmy go po naszym dziadku. Skoro dziadek nosił prestiżową markę np. Omegę, Zenitha, Doxę, Roleksa, to znaczy, że był kimś solidnym, dawał sobie radę w życiu, miał dobry gust. To jest największy zysk, bo to oznacza, że nie wypadliśmy sroce spod ogona!
Wyjątkowo elegancko wyglądają niektóre modele w stalowych kopertach. Nie kupujmy złotego zegarka, tylko stalowy! Nasz dziadek cenił przecież wyjątkowy design, sam prestiż szwajcarskiej lub niemieckiej marki, dyskretną elegancję, nie musiał dowartościowywać się demonstrowaniem złota. Wśród młodych mężczyzn rodzi się szlachetny snobizm na zegarek po przodkach.
Stalowego Zenitha kupimy już za ok. 1 tys. zł. Dobra Doxa może kosztować ok. 500 zł, stary zegarek marki IWC zdobędziemy za ok. 5-6 tys. zł, gdy nowy model tej marki u autoryzowanego sprzedawcy kosztuje co najmniej ok. 15 tys. zł. Stalowy Patek jest bezcenny, bo znacznie rzadszy od złotych modeli tej marki.
Stary zegarek ma duszę. Ma historię, ponieważ kilkadziesiąt lat związany był z konkretnym człowiekiem, z jego losami. Godzinami można o tym opowiadać, także o marce, która zdążyła przejść do legendy. Dziś modne marki nie zawsze mają bogatą historię i utrwaloną wysoką pozycję w świadomości społecznej. One są po prostu modne.
W PRL w latach 50. i 60. wysoko ceniono takie marki jak np. Delbana czy Atlantic. Pochodziły z przemytu. Dziś tamte modele upolować można za ok. 200-300 zł. Kolekcjonerskie egzemplarze w idealnym stanie cenione są po ok. 500-600 zł. W warszawskiej pracowni zegarmistrzowskiej Marka Drzażdżyńskiego naprawa kosztuje ok. 150 zł. Marek Drzażdżyński jest Starszym Cechu Złotników, Zegarmistrzów, Optyków, Grawerów i Brązowników. W Cechu podadzą nam adresy zegarmistrzów.
Czy warto kupować w Internecie? To zawsze ryzyko. Marek Biń, który zajmuje się konserwacją zabytkowych zegarów, radzi sprawdzić przede wszystkim czym handluje internetowy sprzedawca, czy specjalizuje się w zegarkach, czy handluje czym się da. Marek Biń pomaga kolekcjonerom w ocenie stanu zachowania zegarów, jakie chcą kupić. W obrębie Warszawy taka usługa, dojazd plus szczegółowy opis, kosztuje 200 zł. Jest w tym również szacunkowa ocena kosztów naprawy.
W stołecznym antykwariacie Tadeusza Niemczyka Gold Trade-tn od lat oferowany jest bogaty wybór starych stalowych zegarków prestiżowych marek, trafiają się wyjątkowo eleganckie modele. Nabywca dostaje półroczną gwarancję na towar.
Na aukcjach Rempeksu oferowane są stare naręczne złote zegarki, równie z pierwszych lat XX wieku. Warto prześledzić wyniki licytacji, aby ocenić kondycję rynku. W grudniu aukcję biżuterii i zegarków zorganizują Sopocki Dom Aukcyjny i Antykwariat Jubilerski Jacka Zięty, gdzie można znaleźć rzadkie i przez to drogie stare  modele. Pamiętajmy, że na zakupy inwestycyjne najlepiej nadają się prestiżowe limitowane serie.
Na jarmarku perskim na Kole można było spotkać wiekowego zegarmistrza efektownie obwieszonego zegarkami. Na jarmarkach warto kupować od osób znanych, do których mamy zaufanie, wtedy jest mniejsze prawdopodobieństwo, że zegarek ma wadę prawną lub wmontowane nieoryginalne części. Zanim zaczniemy kolekcjonować, w antykwariacie kupujemy i czytamy „Ilustrowany słownik zegarmistrzowski" Bernarda Stanisława Bartnika i Wawrzyńca Aleksandra Podwapińskiego. Jak z lektury poznamy podstawowe pojęcia, to łatwiej dogadamy się z zegarmistrzami i antykwariuszami.
Rośnie grupa fanów polskich zegarków z zakładów w Błoniu, które w latach 1958-1968 produkowały różne modele na radzieckiej licencji. W antykwariacie w Krakowie model Atlas w idealnym stanie (bez napraw) wystawiono za 1,2 tys. zł. Władysław Meller, warszawski zegarmistrz, prezes firmy „Od czasu do czasu", napisał i niedługo wyda monografię firmy Błonie. Kolekcjonerzy polskich marek od lat czekają na ten bogato ilustrowany przewodnik. Władysław Meller jest Prezesem Honorowym Klubu Kolekcjonerów Zegarów (www.zegarkiclub.pl). W klubie znaleźć można najlepszych znawców firm lub modeli, wystarczy brać udział w toczących się sieci dyskusjach lub w bezpośrednich spotkaniach. Za komuny krążyło podobno hasło reklamowe: „Rolniku sprzedaj krowy, sprzedaj konie! Kup zegarek marki Błonie!". Modny i prestiżowy nowy model Atlas dzisiejszej polskiej firmy Copernicus, inspirowany projektami z Błonia, kosztuje 4,4 tys. zł.
Osobny rozdział to męskie zegarki kieszonkowe. Kosztują grosze, bo nie mają wartości użytkowej. Mają wartość tylko kolekcjonerską, nierzadko na kopercie mają specjalnie wyryte przez grawerów wizerunki bohaterów narodowych (Kościuszko, Piłsudski) lub Matki Boskiej. Takie zegarki będą na aukcji krakowskiej Desy 20 października. Złoty zegarek kieszonkowy mniej znanej marki ma nierzadko cenę kruszcu. Stalową Omegę kupić można za ok. 300-400 zł, Cyma  kosztuje ok. 200 zł. Srebrną Omegę kupimy za ok. 1 tys. zł, a kieszonkowy zegarek marki IWC do 2 tys. zł. Taniej kupimy piękny bezmarkowy zegarek, który ma 100 lat lub więcej. Emaliowany cyferblat powinien być w doskonałym stanie, ponieważ naprawa jest kosztowna lub najczęściej niemożliwa!
Nie ma u nas rynku na zegarki z proweniencją. Trudno byłoby u nas drogo sprzedać zegarek studenta Roskolnikowa, bohatera „Zbrodni i kary" Fiodora Dostojewskiego. Tak samo trudno byłoby sprzedać legendarny zegarek firmy Moser, który premier Edward Osóbka Morawski dostał od Józefa Stalina w drodze wymiany za swój zegarek. Może dlatego ten zabytek dotychczas nie wyszedł na rynek?
Jeszcze trudniej byłoby sprzedać zegarki naszych niektórych współczesnych polityków, ponieważ nierzadko są to podróby.
Źródło: ekonomia24
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA