fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Wykładowca z ulicy Wiejskiej

Hanna Gronkiewicz-Waltz prowadzi na UW seminaria z prawa bankowego
Fotorzepa, Krzysztof Skłodowski Krzysztof Skłodowski
Posłowie, ministrowie czy samorządowcy poza codzienną pracą nauczają studentów
Światy polityki i wyższych uczelni coraz częściej się przenikają. Wykładowcy chętniej zajmują się polityką na różnych szczeblach, a i same i uczelnie o takich nauczycieli zabiegają. - Warto mieć w swoim gronie wykładowców czynnych polityków zaangażowanych w sprawy gospodarcze. Posiadają oni nie tylko wiedzę z zakresu nauk politycznych, prawnych czy administracyjnych, ale też są praktykami, co jest nie do przecenienia - tłumaczy Katarzyna Pilitowska, rzecznik Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Zajęcia z ministrem

Na tej najstarszej polskiej uczelni wykładowcami są m.in. posłowie PiS prof. Włodzimierz Bernacki czy dr hab. Krzysztof Szczerski. Ten pierwszy zajmuje się historią doktryn politycznych i prawnych, drugi -  współczesnymi systemami politycznymi Unii Europejskiej. Pierwszy miał 120 godzin wykładów i 30 godz. seminarium w semestrze letnim na studiach dziennych. Teraz będzie miał 150 godzin wykładów i 60 godzin seminarium. Do tego dochodzą zajęcia na studiach zaocznych. Z kolei dr hab. Krzysztof Szczerski miał 150 godz. wykładów i 60 godz. seminarium i tyle samo będzie miał w nowym semestrze. Dojdzie mu dodatkowo 30 godzin ćwiczeń. Wykładowcą na UJ jest też prof. Janusz Cisek, wiceminister spraw zagranicznych, który wykładał historię społeczną Europy. W semestrze letnim miał 120 godzin wykładów i 60 godzin seminarium. Od października wziął sobie jednak urlop bezpłatny.
Na tej uczelni od 40 lat zatrudniony jest też prof. Jacek Majchrowski, prezydent Krakowa. Wykłada on historię ustroju Polski XX wieku. W nowym semestrze podobnie jak w letnim będzie miał 60 godzin wykładów i 60 godzin seminarium.

Trudne połączenie

Także prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz jest wykładowcą uniwersyteckim. Na Wydziale Prawa i Administracji prowadzi ona w poniedziałki seminaria magisterskie z zakresu prawa bankowego. Zajęcia zaczynają się o godz. 15 i trwają do 18. Wykładowcą na UW jest także posłanka PiS prof. Józefa Hrynkiewicz, która prowadzi zajęcia na socjologii. Na UW pracuje także jej partyjny kolega prof. Józef Żyżyński. - Łączenie pracy na uczelni z działalnością publiczną i każdą inną formą dodatkowej pracy jest trudne - przyznaje Anna Korzekwa, rzecznik#<\p>UW. Zauważa ona, że praca nauczyciela akademickiego to nie tylko zajęcia ze studentami, ale też prowadzenie badań naukowych. - Dlatego naukowcy na czas pełnienia funkcji publicznej biorą urlop na uczelni bądź ograniczają liczbę prowadzonych zajęć, co wydaje się korzystnym rozwiązaniem - tłumaczy Anna Korzekwa. Tak zrobił m.in. prof. Tomasz Nałęcz, minister w Kancelarii Prezydenta, związany z Instytutem Historii Uniwersytetu Warszawskiego. Z zajęć na uczelni zrezygnował też dr Łukasz Kamiński, szef Instytutu Pamięci Narodowej, który wykładał historię na Uniwersytecie Wrocławskim. Zajęcia na KUL zawiesiła prof. Zyta Gilowska, członek Rady Polityki Pieniężnej. Na taki sam krok zdecydował się też dr Marek Migalski, eurodeputowany, politolog z Uniwersytetu Śląskiego.

Dzielą się doświadczeniem

Na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim wykładowcą nadal jest senator prof. Józef Zając, który na uczelni zajmuje się m.in. matematyką, analizą matematyczną i statystyką. Zajęcia ma zarówno ze studentami dziennymi, jak i zaocznymi. Z wykładów nie zrezygnował też dr hab. Michał Piotrowski, europoseł tej i poprzedniej kadencji. Jest specjalistą od polityki międzynarodowej. W semestrze letnim i teraz w zimowym będzie miał w sumie 90 godzin zajęć. Wykładowcą na Uniwersytecie Łódzkim jest poseł dr Kazimierz Michał Ujazdowski. - Są takie kierunki studiów, jak prawo, socjologia, ekonomia czy zarządzanie, gdzie działalność publiczna może być atutem. Wykładowca, który bierze udział w życiu politycznym, stanowieniu prawa czy zarządzaniu, może swoje doświadczenie przekazywać jako cenną ilustrację nauczanych treści - uważa Radosław Hałas, rzecznik KUL. Doktor Radosław Chwedoruk, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego, mówi, że jeśli czynni politycy mają kwalifikacje i zaczynają wykładać na wyższych uczelniach, to jest to zjawisko korzystne. I to nie tylko ze względów wizerunkowych dla obu stron. - Gorzej wygląda natomiast, gdy nauczyciel akademicki, który do tej pory nie angażował się w życie publiczne, idzie do polityki. Takie gwałtowne przejścia jak śląskiego politologa dziwią. Wyglądało to tak, jakby jego tytuł naukowy został instrumentalnie wykorzystany na potrzeby partii - tłumaczy politolog.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA