fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biura podróży

Fundusz turystyczny lekiem na całe zło

materiały prasowe
5, 10 lub 15 złotych od każdej wycieczki sprzedanej przez biuro podróży powinno wystarczyć na stworzenie funduszu, dzięki któremu turyści będą spokojni o swoje wakacje - mówi wiceminister sportu i turystyki Katarzyna Sobierajska
Filip Frydrykiewicz, Turystyka.rp.pl: Jakie wnioski wyciąga Ministerstwo Sportu i Turystyki z wydarzeń, które wstrząsały opinią publiczną i środowiskiem touroperatorów, w kończącym się sezonie turystycznym?
Katarzyna Sobierajska, podsekretarz stanu w Ministerstwie Sportu i Turystyki: Rzeczywiście mieliśmy do czynienia z wieloma nieprzyjemnymi zjawiskami. Chociaż gdybyśmy mówili o całym sezonie w szerszym kontekście to znaleźlibyśmy również wiele dobrych informacji dla turystyki. Wnioski natomiast jakie płyną to konieczność uszczelnienia systemu, który w tej chwili obowiązuje, aby klient biura podróży był maksymalnie zabezpieczony.
Na to, z czym mieliśmy do czynienia składało się wiele czynników. Począwszy od ogólnej sytuacji gospodarczej nie tylko w Polsce, ale w Europie i na świecie, poprzez kłopoty firm współpracujących z branżą turystyczną i nieprawidłowości w obszarze prowadzenia działalności turystycznej, a skończywszy na elementach, które mogłyby być poprawione w systemie prawnym.
Czy ministerstwo ma plany poprawienia ustawy o usługach turystycznych?
Ustawa w pełni, podkreślam, implementuje dyrektywę unijną, która mówi o konieczności zapewnienia pełnego zabezpieczenia klientom biur podróży. W tej chwili widzimy potrzebę zmiany jedynie aktów wykonawczych do ustawy, a szczególnie dwóch, których autorem jest Ministerstwo Finansów, bo dotyczą one wysokości i sposobu naliczania sum gwarancyjnych.
Wystąpiliśmy do Ministerstwa Finansów z propozycją, by rozważyło zmiany w obu rozporządzeniach, dając im sugestie, w jakim kierunku te zmiany mogłyby iść.
Czy chodzi o podniesienie gwarancji?
Zmiany, o których mówimy wcale nie muszą oznaczać wzrostu sum gwarancyjnych. W moim przekonaniu one są i tak wysokie, w porównaniu do podobnych gwarancji w innych krajach. Poza tym ich podnoszenie w nieskończoność nie stanowi rozwiązania problemu.
Podniesienie sum gwarancyjnych będziemy rozważać jedynie w wypadku podmiotów, które dopiero otwierają działalność, zwłaszcza w dziedzinie obciążonej największym ryzykiem, czyli w turystyce wyjazdowej bazującej na przewozach czarterowych poza Europę.
Co jeszcze można poprawić w aktach wykonawczych?
Chcielibyśmy jeszcze dać w nich podstawę do innego sposobu naliczania sum gwarancyjnych w przypadku podmiotów, które przekształcają się kapitałowo albo łączą. W takiej sytuacji powinna następować weryfikacja sumy gwarancyjnej, na przykład od łącznych przychodów. Takie przekształcenie nie może następować bez zmiany w wyliczeniu ubezpieczenia.
Kolejna rzecz to możliwość lepszej weryfikacji działalności biur podróży pod kątem finansowym przez urzędy marszałkowskie. Trudno w tej chwili przesądzać na podstawie jakiego dokumentu marszałkowie będą mogli domagać się precyzyjnej informacji o przychodach organizatorów turystyki, to leży w gestii Ministerstwa Finansów. Podmioty na rynku turystycznym mają różną formę prawną – spółki akcyjne, cywilne, z ograniczoną odpowiedzialnością – ale założenie jest takie, żeby była większa możliwość weryfikowania uzyskiwanych przychodów, co jest z kolei podstawą do wyliczenia gwarancji.
Rozumiem, że marszałkowie uzyskaliby jakiś instrument do kontrolowania finansowego biur podróży?
Tak. Żeby była też możliwość weryfikowania w ciągu roku, czy na przykład zakładany plan przychodów nie został przekroczony i nie powinna wzrosnąć gwarancja.
Czy to wystarczy do uzdrowienia systemu zabezpieczenia klientów biur podróży?
Na tym etapie skupiamy się na tych elementach. Jesteśmy też w ścisłym kontakcie z urzędami marszałkowskimi województw, które w ostatnim czasie miały u siebie przypadki upadłości biur podróży. Analizujemy każdą sytuację osobno.Jeśli przedsiębiorca zaniżał przychód albo pobierał za wysokie przedpłaty niż dopuszcza to ustawa, to znaczy, że to on dopuścił się nieprawidłowości, a prawo działa właściwie.
Być może z tych analiz wyjdą nam jeszcze jakieś wnioski, które pozwolą stworzyć dodatkowe zapisy.
Bardziej znane są prace ministerstwa nad nową ustawą, powołującą do życia turystyczny fundusz gwarancyjny.
Wracamy do idei powołania obligatoryjnego funduszu, który stanowiłby – to chcę podkreślić – uzupełnienie istniejącego już systemu. Taki rodzaj drugiego filaru.
Jest to rozwiązanie stosowane w kilku krajach europejskich, ale przeważnie taki fundusz nie jest powoływany ustawowo, lecz jest tworzony przez samą branżę jako fundusz ubezpieczeń wzajemnych. Najlepszy jest tu przykład niemiecki. Przynależność do organizacji branżowej jest obowiązkowa, a ponieważ izba tworzy taki fundusz, przynależność do funduszu też jest obligatoryjna.
I nie potrzeba ustawy.
Samo środowisko mówi: powołaliśmy fundusz, bo dbamy o klientów. Solidarnie ponoszą konsekwencje, jeśli ktoś upadnie, ale też solidarnie mogą tymi pieniędzmi zarządzać. Państwo się do tego nie miesza.
U nas powołanie takiego funduszu przez samych zainteresowanych  jest raczej niemożliwe. To środowisko jest zbyt podzielone. Po konsultacjach z organizacjami branżowymi wychodzimy więc z inicjatywą stworzenia funduszu ustawą.
Ministerstwo i tak konsultuje się z działaczami tych organizacji w kwestii, jak powinien wyglądać taki fundusz.
Przygotowaliśmy bardzo wstępny projekt funkcjonowania funduszu. Odbyliśmy rundę spotkań z wszelkimi izbami, stowarzyszeniami i związkami reprezentującymi środowisko turystyczne i w zasadzie wszyscy są zgodni co do idei takiego funduszu. Inaczej zresztą nie podejmowalibyśmy takiej inicjatywy.
Ale co do szczegółów,panują różne opinie. Dlatego chcemy stworzyć projekt kompromisowy, który będzie zadowalał wszystkie strony. No, przynajmniej większość.
„Różne opinie" to eufemizm. W swoich opiniach dla ministerstwa Polska Izba Turystyki,  Izba Turystyki RP i Ogólnopolskie Stowarzyszenie Agentów Turystycznych nie zostawiło na projekcie suchej nitki.
Liczę, że te organizacje będą miały uwagi konstruktywne. Po naszych rozmowach wnioskuję, że wszyscy chcą, żeby fundusz powstał. A jak tego chcemy, to trzeba to zrobić. Naszym wspólnym interesem jest, by ustawa była jak najbardziej efektywna. Ale musimy mieć świadomość w jakich realiach to prawo tworzymy. Że nie mamy nieograniczonych możliwości finansowych.
Zaproponowany przez ministerstwo model funduszu jest bardzo ascetyczny - sprowadza się właściwie do rachunku bankowego.
Rzeczywiście, zakładamy bardzo oszczędną formułę funduszu, bo przede wszystkim nie ma  powodu, by fundusz był jakąś rozbudowaną strukturą z zarządem i całym zapleczem go obsługującym.
Idziemy w kierunku stworzenia rachunku bankowego, który byłby w nadzorze ministra właściwego do spraw turystyki i to minister do spraw turystyki uruchamiałby brakujące środki na wniosek marszałków. Czyli to nawet nie marszałek byłby dysponentem tych pieniędzy, tylko minister. Marszałek z udokumentowanymi wyliczeniami występowałby o pieniądze w brakującej wysokości, które trzeba by wypłacić poszkodowanym, gdyby nie wystarczyło środków z gwarancji ubezpieczeniowej.
A co ze składkami na fundusz?
Wydaje się, że to również powinno być w gestii ministra. Co roku określałby on w rozporządzeniu jej wysokość. Jeśli w funduszu będzie zgromadzona odpowiednia kwota, minister mógłby rozważyć obniżenie składki. Jeśli z kolei byłoby dużo wypłat z funduszu – minister mógłby podnieść opłatę.
Kto płaciłby składki?
Pierwsza propozycja jest taka, by byli to wszyscy zarejestrowani organizatorzy turystyki. Płaciliby określoną sumę od każdej zawartej umowy na usługę turystyczną. Niezależnie od obrotów, wielkości i innych czynników.
Po to robimy konsultacje, żeby ustalić, czy takie zróżnicowanie jest potrzebne. Wydaje się jednak, że powinna to być stała stawka, niezależnie od wysokości umowy, liczby obsłużonych klientów, czy wielkości biura podróży. Chodzi też o to, by nie wpaść w skomplikowany system rozliczeń i kontrolowania, czy jest on przestrzegany.
Ile wynosiłaby ta stawka?
To byłaby niewielka suma – przypuszczam, że w granicach 5 - 15 złotych.
Nie lepiej opłatą tą obciążyć samego klienta, by wiedział, że dopłaca do wyjazdu, żeby zagwarantować sobie spokojne wakacje?
Każdy organizator wkalkuluje to sobie w cenę. Nie będzie to wielka kwota. Turyści tego nie odczują. Pozwoli ona, jeśli wziąć pod uwagę liczbę klientów biur podróży w ciągu roku, w dosyć szybkim czasie uzbierać sporą kwotę.
Czy wiemy jaką? Obracamy się ciągle w sferze luźnych przypuszczeń. Mówi pani 5, 10 czy 15 złotych, a potem okaże się, że 30 złotych i biuro podróży, które ma 100 tysięcy klientów zapłaci 3 miliony złotych. To ogromna suma z punktu widzenia firmy, której marżowość jest kilkuprocentowa, a rentowność znikoma.
Jeśli fundusz się szybko zasili, minister będzie mógł podjąć decyzję o zmniejszeniu składki i będzie to na przykład tylko złotówka. To zależy też od sytuacji gospodarczej, od sytuacji w turystyce, czy ruch będzie rósł.
A co to znaczy, że „fundusz się zasili"? Ile trzeba w nim zgromadzić? Trzy miliony złotych, dziesięć, czy pięćdziesiąt?
Mówimy o kilku sumach opat, by pokazać, że chodzi o małe kwoty. Po to są prowadzone konsultacje, by zrobić tak zwaną ocenę skutków regulacji. Wyliczyć jaka kwota jest kwotą minimalną. Nie zależy nam, by to były duże stawki, bo nie chcemy windować cen wycieczek.
Ten model funduszu zakłada, że marszałkowie pozostaną, jak sami mówią,  biurami turystyki ekstremalnej - nadal będą zajmowali się ratowaniem klientów biur podróży, które ogłoszą niewypłacalność. Czy nie lepiej powołać w ramach funduszu zespół specjalistów, którzy by się tym zajmowali?
To też kosztuje.
Ale nie skarb państwa za to zapłaci.
Zapłacą klienci biur podróży, ale poniekąd i skarb państwa, bo tworzymy instytucję na mocy ustawy. Zresztą trudno mi na tym etapie precyzyjnie odpowiedzieć, czy byłaby możliwa taka formuła prawna i czy to spotkałoby się z akceptacją Ministerstwa Finansów.
Utrzymanie takiej struktury mogłoby być tańsze niż obciążanie marszałków dodatkową pracą w postaci monitorowania biur podróży, kontrolowania ich obrotów, pilnowania ściągania składek, a na koniec sprowadzania turystów z zagranicy i wypłacania pozostałym pieniędzy za niezrealizowane wyjazdy.
To jest zadanie powierzone marszałkom przez administrację rządową. Muszą dostosować strukturę swoich urzędów - zresztą już to zrobili - żeby być przygotowanym na tego rodzaju sytuacje. W skali kilku lat nie są to częste wydarzenia, ten rok był wyjątkowy pod tym względem.
Proponowany model funduszu nie rozwiązuje jeszcze jednego problemu – poszkodowani klienci biur podróży nadal będą musieli bardzo długo czekać na swoje pieniądze. Fundusz będzie bowiem uruchamiany dopiero po rozliczeniu podstawowej gwarancji ubezpieczeniowej, czyli co najmniej po roku.
Fundusz nie jest alternatywnym zabezpieczeniem, ale uzupełniającym. Nie można go uruchomić dopóki nie jest przeprowadzony pierwszy etap, czyli rozliczenie gwarancji, bo wcześniej nie wiadomo, czy pieniądze z funduszu w ogóle są potrzebne na wypłatę roszczeń.
Jeśli prawo zostanie zmienione, "uszczelnione", jak pani mówiła na początku, czyli  touroperatorzy będą mieli wyższe, „uczciwsze" gwarancje, ich obroty będą monitorowane, a nowym podmiotom podniesie się poprzeczkę, może się okazać, że skończą się upadłości, a przynajmniej w obecnej skali.
Dążymy do jak najprostszego modelu funduszu – nie instytucja, ale rachunek. Fundusz jako wyodrębniona masa majątkowa, która jest „na wypadek...".
To może trzeba się skupić w pierwszej kolejności na poprawieniu obecnego prawa?
Pracujemy równolegle nad jednym i nad drugim. Zmiana rozporządzeń jest naturalnie procesem szybszym niż przyjęcie nowej ustawy.
Jaki harmonogram prac pani przewiduje?
Jeśli chcemy, by fundusz zaczął działać na początku przyszłego sezonu, projekt ustawy musi się znaleźć w parlamencie w końcu tego roku, najpóźniej na początku przyszłego.
Po drodze czekają nas jeszcze: konsultacje społeczne, konsultacje międzyresortowe, przygotowanie projektu i przyjęcie go przez rząd. Żeby przyspieszyć prace nad projektem ustawy chcemy wystąpić o pozwolenie napisania go w ministerstwie (reguła jest taka, że ministerstwo pisze założenia do projektu, a sam projekt przygotowuje Centrum Legislacyjne Rządu – przyp.red.).
Kiedy projekt znajdzie się w Sejmie liczymy, że zostanie potraktowany priorytetowo, a wtedy, jeśli nie będzie budził kontrowersji, powinien przejść trzy czytania i głosowania w Sejmie, a potem przez Senat – w sumie dwa, trzy miesiące. Potem jeszcze podpis prezydenta i publikacja w Dzienniku Ustaw.
W kwietniu, najpóźniej w maju, przyszłego roku fundusz powinien zacząć zbierać składki. Trzeba bowiem zgromadzić przed sezonem jakąś pulę środków.
Natomiast nowe rozporządzenia powinny być przygotowane przez ministra finansów do końca roku. Zaczną obowiązywać od razu po opublikowaniu w Dzienniku Ustaw.
Rozumiem, że premier Donald Tusk nie chce widzieć w telewizorach w przyszłym roku kolejnych wściekłych lub rozżalonych obywateli, pozbawionych wakacji  przez  upadające biura podróży.
Liczę, że nasza ustawa będzie miała priorytet, zarówno w pracach rządowych, jak i w parlamencie.
Jakie prawo dla turystyki?
Turystyka.rp.pl śledzi dyskusję na temat rozwiązań prawnych, jakie należałoby przyjąć w związku z serią upadłości biur podróży. W rozmowach z ludźmi z branży i z nią związanych pytamy, co należy zrobić, by system zabezpieczeń klientów działał należycie, ku zadowoleniu również touroperatorów. Zmieniać ustawę o usługach turystycznych? Wprowadzać nową instytucję, jak proponowany przez Ministerstwo Sportu i Turystyki turystyczny fundusz gwarancyjny? A może są jeszcze inne możliwości?
Publikowaliśmy już rozmowy z:
Izabelą Stelmańską, wicedyrektorem Departamentu Kultury, Promocji i Turystyki Urzędu Marszałkowskiego Województwa Mazowieckiego - "Ustawa turystyczna jest dziurawa jak sito".
Beatą Kalitowską, dyrektorem firmy ubezpieczeniowej ERV i członkiem władz Polskiej Izby Ubezpieczeń - "Im mniejsze gwarancje w turystyce, tym lepiej".
Profesor dr hab. Magdaleną Kachniewską z Katedry Turystyki Szkoły Głównej Handlowej - "Fundusz turystyczny to populistyczne hasło".
Źródło: turystyka.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA