fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

W sieci opinii

Schetyna, Miller, Hofman i inni politycy o nowym rządzie

W Sieci Opinii
Co o nowym składzie rządu ma do powiedzenia człowiek, którego premier mianował "wielką rezerwą strategiczną"? A inni politycy?
 
To są jego decyzje i odpowiedzialność – podkreślał Grzegorz Schetyna – dużo ciekawych pomysłów personalnych, dużo ciekawych pomysłów politycznych. (…) Zobaczymy, jak to będzie wyglądać w rzeczywistości, bo to zawsze życie weryfikuje.
Schetyna stwierdził, że kluczem, którym posłużył się premier, dobierając sobie ministrów, była "inność". Pytany o to, co taki skład rządu oznacza dla samego rządzenia – wyraził się więcej niż ezopowo:
Na pewno będzie inaczej niż w pierwszej kadencji, tej klasycznej koalicji PO-PSL. To inny rząd. Czy bardziej skuteczny? Zobaczymy.
Fakt, że Schetyna nie znalazł się w rządzie, jest szczególnie wymowny dla Adama Hofmana z PiS:
Po odesłaniu Grzegorza Schetyny do Sejmu, w rządzie nie będzie silnych osobowości politycznych, poza premierem Donaldem Tuskiem i wicepremierem Waldemarem Pawlakiem.
Jego zdaniem obsada personalna nowego rządu, dowodzi, że całą władzę będzie sprawował osobiście Donald Tusk. Przykładem ma być minister sportu in-spe:
Zasiadałem w komisji sportu w poprzedniej kadencji, zajmowałem się tą dziedziną, pani poseł Mucha sportem się nie zajmowała. Więc mam nadzieję, że słów dotyczących starszych ludzi, których nie należy leczyć, nie przeniesie na resort sportu, bo także starsi ludzie mają prawo uprawiać sport.
Małgorzata Kidawa-Błońska rozpływała się w zachwytach:
Joaśka na pewno sobie z tym poradzi. (…) W nowym rządzie są osoby odważne, bardzo pracowite, które dobrze będą współpracowały z komisjami sejmowymi, co jest bardzo ważne.
Opinię Hofmana podziela poseł Arkadiusz Mularczyk, przewodniczący Klubu "Solidarna Polska":
Na stanowiska ministrów powołano osoby, które dobrze się prezentują, dobrze wypadają w mediach, ale można mieć wrażenie, że bardzo wiele z tych osób nie ma kompetencji i kwalifikacji do pełnienia tak zaszczytnych funkcji. Ci ministrowie, którzy obecnie będą pełnić funkcje w rządzie, nie pracowali chociażby w komisjach branżowych, nie znają tych resortów. Wiele z tych osób będzie się uczyło swoich resortów w trakcie urzędowania.
Leszek Miller, występując przed kamerą TVN24, też nie miał żadnych złudzeń:
W konstruowaniu Rady Ministrów widać dążenie premiera, by w rządzie były obecne wszystkie frakcje w Platformie Obywatelskiej, czyli fachowość i kompetencje są na drugim planie. Przede wszystkim jest polityka. Polityka jest tutaj królową roszad i rozwiązań.
Dla byłego premiera największym zaskoczeniem jest Jarosław Gowin. Bo jak tłumaczy:
Do tej pory starano się, by minister sprawiedliwości to była osoba, która nie kojarzy się specjalnie i ideologicznie, i politycznie. Tymczasem nie ulega wątpliwości, że pan Gowin to bardzo to człowiek o bardzo wyraźnych i wyrazistych poglądach politycznych (…) radykalnie prawicowych. Co by oznaczało, że takie inicjatywy, jakie będą podejmowane – jak in vitro, związki partnerskie i rzeczy podobne – będą miały negatywną opinię ministra sprawiedliwości. A to i w radzie ministrów ma spore znaczenie. 
Tą myśl rozwija Joanna Senyszyn, europoseł SLD, która uważa, że "niechby i na całym świecie wojna, byle nasz Biedroń był spokojna":
Najtrudniejszy pierwszy raz. Premier Tusk ma go za sobą. Nieprzyzwoity rechot z sejmowego wystąpienia posła Biedronia uszedł mu na sucho. Zbrojny w to doświadczenie, podobno postanowił zarechotać ze sprawiedliwości i wynieść na stanowisko jej ministra posła Jarosława Gowina, który - jak wynika z dotychczasowych osiągnięć - nadaje się świetnie, ale na ministranta. Niby tylko trzy litery różnicy, a przepaść.
Z kolei dr Tomasz Słupik, politolog z Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach wskazuje, że Tusk wyraźnie preferuje dwóch wybrańców spośród nowych ministrów:
Joanna Mucha ma chyba wygodny resort, rzeczywiście będzie taką twarzą Euro 2012. Pod tym kątem chyba wszystko jest już dopięte na ostatni guzik, więc raczej będzie spijała śmietankę i pomagała w ocieplaniu wizerunku rządu.
Ale dr Słupik zwraca uwagę na uprzywilejowaną pozycję nowego ministra transportu:
W resorcie Sławomira Nowaka również proces inwestycyjny jest mocno zaawansowany. Kwestie proceduralne związane z wieloma budowami załatwił Grabarczyk, więc w pierwszym etapie minister nie będzie miał wielu kłopotów. W perspektywie 2014-2020 może mieć ich więcej, bo będzie mniej pieniędzy. W sensie PR-owym i administracyjnym Nowak jest sprawny i powinien dać radę. Może go z czasem przerosnąć skala problemów, ale może też całkiem nieźle na tym resorcie zbudować swoją pozycję.
Czyżby więc młodsi od premiera byli „skazani na sukces”, by w razie przesiadki Tuska do pałacu "dużego", prezydenckiego, byli sprawnymi wykonawcami jego poleceń w pałacu "małym", czyli Kancelarii Premiera?
Źródło: ROL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA