fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Euro 2012

Pol­ska si­ła ognia

Na treningu w Lienzu. Od lewej: Boenisch, Wasilewski, Wawrzyniak i Murawski
PAP, Leszek Szymański Leszek Szymański
Dzi­ś na zgrupowanie przy­ja­dą gwiaz­dy, ju­tro mecz z Ło­twą w Kla­gen­furcie
Michał Kołodziejczyk z Lienzu
Jakub Błaszczykowski, Robert Lewandowski, Łukasz Piszczek, Wojciech Szczęsny i Maciej Rybus dostali od selekcjonera tydzień wakacji po męczącym sezonie. Damien Perquis, Ludovic Obraniak, Dariusz Dudka i Kamil Glik dopiero skończyli ligowe rozgrywki. Dzisiaj wszyscy pojawią się w Lienzu – limuzyna z lotniska w Klagenfurcie kursować będzie od samego rana do późnego wieczora.
Wczoraj reprezentacja Polski niemal w samo południe rozegrała sparingowy mecz z lokalną drużyną – grającym w czwartej lidze austriackiej Rapidem Lienz. Spotkanie toczyło się tylko na połowie przeciwników, bo nie starczyło im sił, by chociaż raz zaatakować. Polacy wygrali 8:0, mimo że mecz trwał tylko dwa razy po 30 minut. Po dwa gole strzelili Kamil Grosicki i Michał Kucharczyk, po jednym – Adrian Mierzejewski, Paweł Brożek i Rafał Wolski. Jedna z bramek padła po strzale samobójczym.
Najwięcej uwag odnośnie do swojej gry wysłuchał Kucharczyk, który nietypowo wystąpił na prawej stronie obrony. Wydaje się, że piłkarz ten jest  głównym kandydatem do skreślenia przy wyłanianiu ostatecznej kadry na Euro. Bardzo dobrze za to zaprezentował się jego kolega klubowy z Legii – Rafał Wolski. Gra 19-letniego piłkarza zrobiła wrażenie na Smudzie, a także na kolegach z drużyny.
– Kamil Grosicki, który doskonale współpracował z Wolskim, stwierdził, że szło im dobrze, bo świetny piłkarz zawsze dogada się ze świetnym piłkarzem – mówił trener napastników Tomasz Frankowski.
Grosicki rzeczywiście był najlepszy na boisku. Smuda krzyczał do niego, by nie podawał, tylko rozpędził się i wszystkich wyminął. Euro może być turniejem Grosickiego, którym znowu zainteresowały się wielkie kluby ze Stambułu.
– Polski atak to nie tylko Lewandowski. Ci, którzy tak mówią, krzywdzą pozostałych zawodników. Paweł Brożek i Artur Sobiech rzeczywiście mało grali w klubach i przez pierwsze dwa dni treningów szukali kontaktu z drużyną, ale później udało nam się wyrównać poziom. Atak to także skrzydłowi, a przecież do formy Grosickiego, Kuby Błaszczykowskiego czy Macieja Rybusa trudno mieć zastrzeżenia – tłumaczył Frankowski.
Napastnikiem, który w razie nieszczęścia miałby zastąpić na szpicy Lewandowskiego, wydaje się Brożek. Sam mówi, że jeszcze kilka miesięcy temu byłby tego pewny, jednak po pół roku na ławce rezerwowych w Celtiku Glasgow wie, że musi  rywalizować nawet o miejsce na ławce.
W słabej formie jest Sobiech. W meczu z Rapidem grał 45 minut i nie potrafił strzelić gola, był mało widoczny.
W zakończonym sezonie Lewandowski strzelił w Bundeslidze 22 gole, Sobiech, Brożek i Kucharczyk razem – pięć. O tym, że jednak nie ma życia w napadzie bez napastnika Borussii, przekonał lutowy mecz z Portugalią, kiedy Smuda postawił najpierw na Ireneusza Jelenia, a po przerwie na Grosickiego. Oba eksperymenty nie wypaliły i Jelenia nie ma nawet w kadrze.
Dziś  treningi Polaków będą zamknięte. Jutro o 17. w Klagenfurcie oficjalny mecz z Łotwą. Smuda przyznał, że postawi na tych, którzy od tygodnia trenują w Lienzu. Gwiazdy poczekają do sobotniego spotkania ze Słowacją, też w Klagenfurcie.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA