fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Londyn rzuca wyzwanie Rosji

AFP
Andrzej Pisalnik
Kolejny kryzys. Instytut British Council wznowił działalność mimo zakazu rosyjskich władz. Na Kremlu zawrzało. Brytyjczycy zapowiadają, że nie ustąpią
Pracownicy brytyjskich ośrodków kulturalnych w Petersburgu i Jekaterynburgu jak gdyby nigdy nic wrócili w poniedziałek do pracy po długiej świąteczno-noworocznej przerwie. – Działamy zgodnie z normami prawa rosyjskiego i międzynarodowego, nie widzimy więc powodów, dla których nie moglibyśmy tej działalności kontynuować – oświadczył dyrektor British Council w Petersburgu Stephen Kinnock.
Rosyjskie władze są innego zdania. W zeszłym roku Moskwa stwierdziła, że status takiej organizacji jak British Council powinno regulować oddzielne porozumienie o centrach kulturalnych w obu krajach. Rosyjscy dyplomaci ostrzegali, że wznowienie działalności British Council po Nowym Roku potraktują jak prowokację.
– Muszę przyznać, że przypadki złamania decyzji o takim statusie wcześniej się nie zdarzały – powiedział dziennikowi „Kommiersant” anonimowy przedstawiciel rosyjskiej dyplomacji. Ambasador Wielkiej Brytanii Tony Brenton został wezwany na dywanik do wiceministra spraw zagranicznych Władimira Titowa. „Ambasador usłyszał, że Rosja traktuje takie postępowanie jako świadomą prowokację, która prowadzi do dalszego napięcia w relacjach brytyjsko-rosyjskich. MSZ nie będzie wydawać wiz pracownikom British Council” – napisało na swojej stronie internetowej rosyjskie ministerstwo.
– Powiedziałem im, że British Council działa legalnie i w związku z tym będzie kontynuować swoją działalność, a każda próba jej ograniczenia będzie złamaniem prawa międzynarodowego – mówił po spotkaniu niewzruszony Brenton.
Komentatorzy podkreślają, że decyzja o ponownym otwarciu filii British Council w rosyjskich miastach była zapewne konsultowana z władzami w Londynie. – Wielka Brytania chce pokazać, że jest krajem, który prowadzi niezależną politykę wobec Rosji. Chociaż niepokoi nas rosyjska dominacja na rynku energetycznym, to Londyn nie daje się tak zahukać jak inne państwa w Europie. Chociaż muszę przyznać, że nie zawsze w przeszłości tak było – przekonuje w rozmowie z „Rz” profesor Greg Kennedy z Departamentu Studiów Obronnych King’s College w Londynie.
Jego zdaniem dla British Council utrzymanie biur w Petersburgu to kwestia symboliczna. – To centrum historyczne, kulturalne i intelektualne Rosji. Brytyjska organizacja, która odpowiada za dyplomację kulturalną, chce pokazać, że oba kraje mimo politycznych kryzysów muszą utrzymywać kontakt przynajmniej w zakresie kultury – przekonuje Kennedy.
Dyplomatyczny kryzys między dwoma krajami wybuchł niedługo po śmierci byłego agenta rosyjskich służb specjalnych Aleksandra Litwinienki, który w 2001 roku uzyskał azyl w Wielkiej Brytanii. Litwinienko, który stał się zaciekłym krytykiem prezydenta Władimira Putina, został otruty radioaktywnym polonem w listopadzie 2006 roku. Brytyjski Scotland Yard na głównego podejrzanego wytypował innego byłego agenta Andrieja Ługowoja. Kiedy Moskwa nie zgodziła się na jego ekstradycję, rząd w Londynie podjął decyzję o wydaleniu czterech rosyjskich dyplomatów. Zawiesił też negocjacje w sprawie złagodzenia reżimu wizowego.
W odpowiedzi Rosja wydaliła czterech pracowników brytyjskiej ambasady w Moskwie. Szef rosyjskiej dyplomacji Siergiej Ławrow nie krył, że krokiem odwetowym jest także decyzja o zerwaniu współpracy z British Council.Obserwatorzy prognozują, że pracowników British Council czekają teraz w Rosji trudne czasy. Przypominają, że przeciwko kierownictwu filii petersburskiej tej organizacji jeszcze w 2005 roku wszczynano sprawę karną za „bezprawną działalność gospodarczą”. Postępowanie umorzono, kiedy filia zarejestrowała się w inspekcji podatkowej.
British Council w Rosji www.britishcouncil.org/russia
Andrzej Pisalnik z Moskwy
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA