fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Konsumenci

Jak podpisać bezpieczną umowę z deweloperem

Wielu kupujących nie ma pewności, że przedsiębiorca się nie wycofa z umowy lub nie podniesie ceny. Warto więc zadbać o korzystną umowę przedwstępną
Nie brakuje chętnych na budowane przez deweloperów mieszkania. Dlatego przedsiębiorcy często narzucają swoje warunki, które nie zawsze są korzystne dla kupującego. Pewnych pułapek można jednak uniknąć.
– Osoba, która kupuje mieszkanie u dewelopera, powinna rozważyć zawarcie wstępnej umowy w formie aktu notarialnego – uważa Rafał Dębowski, partner z kancelarii Leśnodorski Ślusarek i Wspólnicy. – Oznacza to gwarancję, że ani cena lokalu, ani inne warunki umowy się nie zmienią. Obie strony muszą bowiem dotrzymać zawartych w niej postanowień. W razie zaś sporu kupujący ma prawo pójść do sądu i żądać przeniesienia własności mieszkania z dewelopera na kupującego.
Takich uprawnień nie daje, niestety, pisemna umowa przedwstępna. Na jej podstawie można tylko żądać odszkodowania, i to nie zawsze w pełnej wysokości. Ale na to, by przenieść własność mieszkania, nie ma żadnych szans.
Forma notarialna ma jeszcze jedną zaletę. Klient dewelopera może wystąpić do wydziału wieczystoksięgowego sądu rejonowego, który prowadzi księgę wieczystą dla nieruchomości, z wnioskiem o wpisanie przysługującego mu roszczenia. Potem, w razie gdy np. deweloper sprzeda inwestycję innemu przedsiębiorcy, może się domagać od nabywcy respektowania praw z umowy przedwstępnej.
Trzeba jednak pamiętać, że nikogo nie można zmusić do zawarcia umowy w formie aktu notarialnego. Musi się na to zgodzić nie tylko klient dewelopera, ale i on sam.
Akt notarialny to dodatkowy koszt taksy notarialnej. Bardzo często jednak notariusze pobierają niższe wynagrodzenie, jeżeli im się zagwarantuje, że również umowa przenosząca własność zostanie u nich zawarta.
– Niewiele osób zdaje sobie sprawę, że nawet jeżeli deweloper ostatecznie ma już pozwolenie na budowę, to sytuacja i tak nie jest pewna. Jeśli któraś ze stron postępowania o pozwolenie na budowę odwołała się od ostatecznego pozwolenia do sądu administracyjnego, do budowy może nie dojść albo proces się znacznie przeciągnie – mówi adwokat Rafał Dębowski. Dlatego warto zadbać, aby umowa przedwstępna zawierała oświadczenie dewelopera, że nie tylko ma ostateczne pozwolenie na budowę, ale że nie toczą się żadne postępowania odwoławcze w sądzie administracyjnym. Wtedy można uniknąć takiego niebezpieczeństwa.
Często bywa, że deweloperzy starają się wpisać do kosztów budowy wysokie kary umowne za zerwanie umowy lub np. niedotrzymanie terminu wpłaty kolejnej raty na budowę mieszkania. Gdy sami wycofują się z umowy, zwracają tylko niewielką część tego, co w analogicznej sytuacji muszą oddać ich klienci. W skrajnych wypadkach żądają od nich odsetek karnych w wys. 36,5 proc. w skali roku.
Trzeba więc przypilnować, by w umowie kary nie były nadmiernie wygórowane oraz w podobny sposób obciążały obie strony: i dewelopera, i kupującego.
- Po pierwsze – negocjuj: deweloperowi jest zdecydowanie wygodniej nie negocjować z klientami indywidualnych warunków umowy. Nie mówi więc im, że mają do tego prawo. Z kolei zainteresowani nie podejmują prób negocjacji, bo nie wiedzą, że jest taka możliwość.
- Po drugie – pytaj: zawsze można się poradzić rzecznika praw konsumentów. Działa on w każdym powiecie oraz mieście na prawach powiatu. Rzecznik może np. poradzić, a także podjąć interwencję u przedsiębiorcy, może również pomóc napisać pozew, pismo.
- Po trzecie – dochodź swoich praw: postanowienia, które są niedozwolone, z mocy prawa nie wiążą. Można więc, jeżeli w umowie takie się znajdzie, a deweloper uważa inaczej, zwrócić się do sądu powszechnego o uznanie danego postanowienia za niewiążące.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA