fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Dyplomacja

Sikorski przed Trybunał Stanu?

Radosław Sikorski proponuje, by UE była federacją, w której ton będą nadawać Niemcy
materiały MSZ
Opozycja twierdzi, że szef MSZ przemówieniem w Berlinie złamał konstytucję. Ten odpiera zarzuty
Poniedziałkowe wystąpienie Radosława Sikorskiego na Forum Niemieckiego Towarzystwa Polityki Zagranicznej, w którym opowiedział się za przekształceniem UE w federację i zachęcał Niemcy do  nadawania w niej tonu, wywołały burzę w polskiej polityce. PiS uważa, że szef MSZ złamał konstytucję, i chce go postawić przed Trybunałem Stanu. Solidarna Polska już zbiera podpisy pod wnioskiem o jego odwołanie. Eksperci zwracają uwagę, że o ile słowa ministra mogą budzić kontrowersje, to zamiast podjąć poważną dyskusję o przyszłości Unii i roli, jaką ma w niej odegrać Polska, mamy kolejną partyjną awanturę, z której niewiele wynika.
Sikorski zaproponował m.in. zmniejszenie i wzmocnienie Komisji Europejskiej, ogólnoeuropejską listę kandydatów do Parlamentu Europejskiego oraz połączenie stanowisk szefa KE i prezydenta UE. Minister tłumaczył, że bliższa współpraca w ramach UE ma być odpowiedzią na kryzys. Zachęcał też Niemcy do aktywniejszego działania. "Mniej się obawiam niemieckiej siły, zaczynam się bać niemieckiej bezsilności" – mówił. Według lidera PiS Jarosława Kaczyńskiego Sikorski nie miał podstaw konstytucyjnych, ustawowych ani żadnych innych do formułowania tez, które wygłosił. – W istocie stwierdził, że Polska decyduje się na to, by być członem federacji, by przestać być państwem niepodległym – mówił i dodawał, że dodatkowym skandalem jest fakt, że takie słowa zostały wygłoszone w  Berlinie, a nie w polskim Sejmie. Poseł PiS Joachim Brudziński mówił nawet, że Sikorski chce powstania "IV Rzeszy".
Dlatego PiS chce zwołania nadzwyczajnego posiedzenia Sejmu, na którym premier ma odpowiedzieć, czy rząd podziela stanowisko Sikorskiego, oraz postawienia szefa MSZ przed TS. Kaczyński zapowiedział też poparcie wniosku Solidarnej Polski o wotum nieufności dla ministra. Sikorskiego bronią politycy PO, Ruchu Palikota i SLD. – Zgadzam się z większością tez, które wygłosił minister. Szkoda tylko, że padły tak późno, a nie na początku naszej prezydencji – mówił szef Klubu SLD Leszek Miller. Sam minister nie ma sobie nic do zarzucenia. Uważa, że Polsce nie grozi utrata suwerenności, bo w każdej chwili może z Unii wystąpić. – Cieszę się, że wreszcie mamy dyskusję o przyszłości UE, mam nadzieję, że opozycja przedstawi poważne kontrpropozycje. Ja zgłosiłem moje autorskie – mówił i tłumaczył, że wybrał Berlin na wygłoszenie przemówienia – nie tylko dlatego, że tam leży klucz do działań antykryzysowych, ale też w Warszawie na te propozycje nikt nie zwróciłby uwagi. Według dr. Artura Wołka, politologa z PAN, taka forma zgłoszenia postulatów, a także mocno histeryczna reakcja PiS sprawiają, że o poważnej dyskusji trudno mówić. – U nas w ogóle nie ma poważnej dyskusji na temat polityki zagranicznej. Stała się ona zakładnikiem wojny partyjnej – mówi "Rz".
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

REDAKCJA POLECA

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA