fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Mniej firm zamierza budować w Polsce fabryki

Rzeczpospolita
Korupcja, brak niezbędnych reform oraz zatargi energetyczne na linii Warszawa – Moskwa sprawiają, że inwestorzy zagraniczni mogą odwrócić się od Polski – wynika z badania przeprowadzonego przez firmę doradczą AT Kearney. Aby zaradzić zagrożeniu, potrzebne są zdecydowane działania nowego rządu.
Ranking zaufania inwestorów zagranicznych do światowych gospodarek AT Kearney publikuje nieprzerwanie od 1998 roku. W ubiegłorocznej edycji znaleźliśmy się na piątym miejscu, tuż za żelazną czołówką, czyli Chinami, Indiami, Stanami Zjednoczonymi oraz Wielką Brytanią. W tym roku wyprzedziło nas kilka krajów azjatyckich (Hongkong, Singapur, Wietnam czy Japonia), europejskich (Rosja, Niemcy, Francja, Austria) oraz np. Republika Południowej Afryki.
– Polska jest krajem, który najbardziej stracił w tegorocznym zestawieniu. Nie oznacza to jednak, że warunki do inwestowania nagle się pogorszyły. Wystarczyło, że się nie poprawiły – inne kraje są na tym polu dużo bardziej aktywne – skomentował na wczorajszej konferencji prasowej Aleksander Kwiatkowski, prezes AT Kearney Polska.
Profesor Marek Bryx ze Szkoły Głównej Handlowej podkreśla, że każdy tego typu raport jest bardzo ważny dla kraju, któremu do rozwoju potrzebne są inwestycje zagraniczne. Jego zdaniem tak wyraźny spadek wynika z „niezbyt chętnego” stosunku do inwestorów zagranicznych w ciągu ostatnich dwóch lat. – Nowy rząd wysłał już jednak w stronę biznesu kilka pozytywnych sygnałów. Jeśli pójdą za nimi działania, można przypuszczać, że niebawem wrócimy na poprzednią pozycję – mówi prof. Marek Bryx.
W badaniu wzięli udział menedżerowie z tysiąca globalnych koncernów, które generują łącznie ok. 70 proc. światowych inwestycji. W ich ocenie największym zagrożeniem dla przeprowadzenia projektów w Europie Wschodniej jest korupcja (56 proc. odpowiedzi), powolne reformy lub ich brak (37 proc.) i zatargi energetyczne z Rosją (35 proc.). Jedna trzecia wskazała na niedostatecznie rozwiniętą infrastrukturę i rosnące w coraz szybszym tempie koszty pracy.
– W ciągu dwóch lat skutecznie przekonaliśmy wszystkich, że naprawdę mamy problemy z korupcją, a nasze bezpieczeństwo energetyczne jest zagrożone. Musiało to znaleźć wyraz w opiniach inwestorów – uważa Aleksander Kwiatkowski. Na pocieszenie pozostaje fakt, że w najnowszym rankingu cała Europa ustąpiła pola nowym, bardziej dynamicznym krajom Azji i Bliskiego Wschodu.
Według prawie połowy respondentów największym atutem naszego regionu, przyciągającym inwestycje, wciąż pozostają relatywnie niskie koszty pracy. Niewielu mniej podkreśla znaczenie dostępu do rynków zbytu oraz wykwalifikowanych pracowników. – Dlatego Polska musi inwestować w ludzi, poprawiać infrastrukturę i zacząć wreszcie rzeczywiste reformy gospodarcze – dodaje Aleksander Kwiatkowski. Bez nich efekty spadku w rankingu zaufania AT Kearney będą widoczne w zdecydowanie niższym napływie inwestycji zagranicznych za dwa, trzy lata.
– Zestawienie nie jest dla Polski korzystne. Musimy jednak pamiętać, że w tym roku opublikowano również kilka rankingów atrakcyjności inwestycyjnej, m.in. Ernst & Young, w których znaleźliśmy się w ścisłej czołówce – przypomina prezes Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych Paweł Wojciechowski.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA