fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sport

Grand Prix Indii: przyjemny powiew egzotyki

Hinduscy kibice pierwszy raz mogli podziwiać z bliska bolidy
Associated Press
Wyścig na przedmieściach New Delhi wygrał Sebastian Vettel przed Jensonem Buttonem i Fernando Alonso
Indie są 30. krajem, w którym zagościły rozgrywane od 1950 roku wyścigowe mistrzostwa świata. Miniona dekada upłynęła pod znakiem ucieczki Formuły 1 z Europy do miejsc bardziej egzotycznych.
Dziesięć lat temu w kalendarzu nie było GP Chin, Bahrajnu, Turcji, Singapuru, Korei czy Abu Zabi. Ekspansja na Wschód ma znaczenie głównie marketingowe, bo dla sponsorów ważne jest zaistnienie na rozwijających się rynkach. Niestety, debiutowi F1 w nowych krajach nie zawsze towarzyszy lokalne zainteresowanie wyścigami.
Operatorzy kamer i realizatorzy transmisji telewizyjnych muszą się nieźle gimnastykować, by kibice z całego świata nie zobaczyli na swoich ekranach pustych trybun na torach w Szanghaju czy Stambule. To jeden z powodów, dla których pojawiła się moda instalowania wielobarwnych krzesełek: kolorowe mozaiki nie tworzą tak przygnębiającego obrazu jak rzędy pustych, białych krzeseł.
Wyścig na torze Buddh był miłym wyjątkiem. Niedzielne zawody na dość wymagającym, śliskim i pełnym szybkich łuków torze przyciągnęły lokalnych kibiców, ale spora w tym zasługa istniejących w tym kraju wyścigowych tradycji. W przeciwieństwie do Chin, Turcji czy Korei, Hindusi mają w Formule 1 swoich kierowców (choć ani Narain Karthikeyan, ani Karun Chandhok świata wyścigów nie podbili) i zespół – prowadzona przez biznesmena Vijaya Mallyę ekipa Force India to solidny team środka stawki.

Tor kończono w pośpiechu

Szefowie innych ekip nie kryli zadowolenia z wizyty w drugim co do liczby mieszkańców państwie świata. Potencjału marketingowego nie przesłaniają ani ogromne różnice w poziomie życia pomiędzy biedotą i elitami (choć hinduska „klasa średnia" liczy 50 mln ludzi...), ani kłopoty organizacyjne towarzyszące pierwszej edycji GP Indii.
Tor kończono w pośpiechu i personel Formuły 1 mógł się o tym przekonać na własnej skórze (przerwy w dostawie prądu i zatykająca się kanalizacja). Dziennikarze telewizyjni skarżyli się na pozbawione okien kabiny komentatorskie. –  Cela bez okien, daleko od toru – określił swoje miejsce pracy były kierowca F1 Martin Brundle, komentujący wyścigi w BBC. Kierowcy natomiast chwalili wymagający układ toru i narzekali na hinduską biurokrację. – Wciąż nowe dokumenty do podpisania przed GP Indii, cała procedura to jakiś żart – pisał 10 dni przed wyścigiem na Twitterze Heikki Kovalainen. Urzędnicy początkowo odrzucili wnioski wizowe Nico Rosberga i połowy personelu ekipy HRT.
Szefom zespołów dały się we znaki także instytucje skarbowe – półtora miesiąca przed wyścigiem ekipy groziły bojkotem, bo hinduskie władze zażądały od nich uiszczenia podatku od jednej dziewiętnastej rocznych przychodów (w kalendarzu jest 19 wyścigów), a także opłacenia cła za cały wwożony do Indii sprzęt. W przypadku zawodów krykietowych (narodowy sport Hindusów) czy Igrzysk Wspólnoty Brytyjskiej takich zabiegów się nie stosuje, ale władze w New Delhi doszły do wniosku, że Formuła 1 nie jest sportem tylko rozrywką, więc podatek i cło należy zapłacić. Urząd Celny początkowo utrzymywał też, że Grand Prix nie jest wydarzeniem istotnym dla kraju, więc o żadnych ulgach nie może być mowy. Na szczęście w porę się opamiętano i zrezygnowano z obciążania zespołów horrendalnymi opłatami.
Wbrew stanowisku hinduskich celników organizacja zawodów rangi Formuły 1 z pewnością jest ogromnym wydarzeniem dla Indii. Obecność jednej z najpopularniejszych dyscyplin sportowych świata może być pomocna nie tylko ze względów wizerunkowych, ale także gospodarczych – dzięki wyścigowi kraj zaistnieje w świadomości korporacji, które zaangażowane są w sponsoring Formuły 1. Niebagatelna kwota 450 milionów dolarów, za którą zbudowano tor Buddh, może się w dłuższej perspektywie zwrócić. Zwłaszcza że wiele wskazuje na to, że w odróżnieniu od kilku innych niedawnych debiutantów w kalendarzu F1, problem braku popularności wśród kibiców nie będzie dotyczył Indii. Z przerwami w dostawach prądu, biurokracją i psami biegającymi po torze można sobie przecież poradzić. Zawsze to jakaś odmiana od chłodnego profesjonalizmu, do którego przywykł światek Formuły 1.

Vettel nie zwalnia tempa

Pewny mistrzowskiego tytułu niemiecki kierowca Red Bulla w niedzielę odniósł 11. zwycięstwo w tym roku. Drugi był Jenson Button, powiększając przewagę nad rywalami w walce o wicemistrzostwo. Dwa wyścigi przed końcem sezonu kierowca McLarena wyprzedza Alonso o 13 pkt, a Webbera o 19. Z rywalizacji odpadł już raczej jego kolega z zespołu Lewis Hamilton (38 pkt mniej od Buttona). W Indiach był dopiero siódmy.

WYNIKI:

1. S. Vettel (Niemcy) Red Bull 1:30.35,002;
2. J. Button (Wielka Brytania) McLaren – strata 8,433;
3. F. Alonso (Hiszpania) Ferrari 24,301;
4. M. Webber (Australia) Red Bull 25,529;
5. M. Schumacher (Niemcy) Mercedes 1.05,421;
6. N. Rosberg (Niemcy) Mercedes 1.06,857;
7. L. Hamilton (Wielka Brytania) McLaren 1.24,183;
8. J. Alguersuari (Hiszpania) Toro Rosso  – 1 runda straty

KLASYFIKACJA MŚ KIEROWCÓW:

po 17 z 19 eliminacji):
1. Vettel 374 pkt,
2. Button 240,
3. Alonso 227,
4. Webber 221,
5. Hamilton 202,
6. F. Massa  (Brazylia/Ferrari) 98,
7. Rosberg 75,
8. Schumacher 70.

KONSTRUKTORZY:

1. Red Bull 595 pkt,
2. McLaren Mercedes 442,
3. Ferrari 325,
4. Mercedes 145,
5. Lotus Renault 72,
6. Force India 51,
7. Sauber 41,
8. Toro Rosso 41,
9. Williams 5.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA