fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

SLD i RP ruszają do walki o ustawę o związkach parnterskich

Fotorzepa, Radek Pasterski RP Radek Pasterski
Sojusz i partia Palikota chcą uzgodnić wspólny projekt. PO i PSL uprzedzają, że w nowym Sejmie będą pilniejsze ustawy
Złożenie projektu o związkach partnerskich zaraz po ukonstytuowaniu się nowego Sejmu, czyli po 8 listopada, zapowiedział w sobotę Leszek Miller, nowy szef Klubu SLD.
– Nalegały na to środowiska zainteresowane tymi rozwiązaniami – tłumaczy „Rz". Nie wiadomo jednak, czy projekt, który w mijającej kadencji Sejmu przeszedł pierwsze czytanie, w nowej będzie miał taki sam kształt. Andrzej Rozenek, rzecznik Klubu Ruchu Palikota, ujawnił bowiem, że jego partia przygotowała inne rozwiązania.
– Poprzednie były mocno krytykowane m.in. dlatego, że pary różnopłciowe mają już instytucję małżeństwa, a więc wprowadzanie dla nich związków partnerskich może być niekonstytucyjne – mówi „Rz" Robert Biedroń z Ruchu Palikota. I nie wyklucza, że przepisy zostaną zmienione tak, by dotyczyły wyłącznie par osób tej samej płci.
Biedroń będzie o tym rozmawiał jutro z Ryszardem Kaliszem, który pilotuje SLD-owski projekt ustawy o związkach partnerskich. Spróbują uzgodnić wspólną wersję.
Poza lewicą nie będzie jednak w nowym Sejmie chętnych do szybkiego uchwalenia takich zapisów. Rafał Grupiński z PO powiedział, że dla jego klubu ważniejszy jest pakiet ustaw zdrowotnych. Podobne jest stanowisko ludowców.
– Projekt ustawy o związkach partnerskich znajduje się na odległym miejscu w hierarchii ważności spraw, którymi powinien zająć się nowy Sejm – zaznacza Stanisław Żelichowski, szef Klubu PSL. Na pierwszym miejscu stawia reformę finansów publicznych.
Według Biedronia taka postawa PO i PSL to próba zamiecenia sprawy związków partnerskich pod dywan. – Premier Donald Tusk i marszałek Sejmu Grzegorz Schetyna przed wyborami obiecali, że ten temat wróci w nowej kadencji izby, więc powinni się z tego wywiązać – zaznacza Biedroń. – To nie jest sprawa drugorzędna.
Wawrzyniec Konarski, politolog z Uniwersytetu Jagiellońskiego, również uważa, że problem nie jest błahy.
– Ale zgłaszanie ustawy o związkach partnerskich jeszcze przed ukonstytuowaniem się Sejmu nasuwa podejrzenie, że SLD chodzi jedynie o testowanie Ruchu Palikota i PO – mówi Konarski. Zdaniem politologa Sojusz powinien się skupić na sprawach, które są dolegliwe dla setek tysięcy ludzi. I miałby pole do popisu.
– Źle działająca służba zdrowia, perspektywa bardzo niskich emerytur z nowego systemu, o czym nikt nie mówi, czy fatalne funkcjonowanie kolei – w tych wszystkich sprawach SLD mógłby zabierać głos i zyskać aprobatę opinii publicznej – uważa Konarski.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA