fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Nadzór nad sądami: Temida w oparach absurdu

Ilona Łepkowska, autorka scenariuszy m.in. do seriali „Klan” i „M jak miłość” – jak donosiły tabloidy – zajmie się wyłącznie poprawianiem gotowych tekstów
Rzeczpospolita
Z nadzorem zwierzchnim nad sądami, choć anachronicznym, za żadną cenę nie chcą się rozstać kolejni ministrowie sprawiedliwości – zwraca uwagę sędzia w Sądzie Okręgowym w Warszawie
Czy jednak ciągle rozbudowywane i przerabiane warianty nadzoru nad sądami w ustawie ustrojowej uleczą niemrawy i nieskuteczny zdaniem przedstawicieli resortu sprawiedliwości polski sąd?
W Anglii podczas próby aresztowania przez policję za handel narkotykami zginął młody mężczyzna. Wywołało to niespotykane zamieszki w wielu miastach, m.in. Londynie, Birmingham i Manchesterze. Młodzież londyńskiej dzielnicy Tottenham podpalała samochody i wybijała szyby w sklepach, plądrując je i magazyny oraz niszcząc mienie. Policji nie udało się szybko przywrócić porządku. Walki z policją przeniosły się do innych dzielnic i miast. Spokój na ulicach udało się zaprowadzić dopiero po kilku dniach. Rząd brytyjski podjął natychmiast energiczne działania wobec uczestników zajść. Premier zapowiedział, że wszyscy winni zamieszek, burd i kradzieży zostaną ustaleni i przykładnie ukarani – co też się stało. Ponad 800 uczestników wydarzeń, jak podały polskie media, zostało surowo ukaranych przez sądy, które w związku z niecodzienną sytuacją pracowały non stop.
Podziw budzi skuteczność angielskiego wymiaru sprawiedliwości. Okazuje się, że jest możliwe szybkie i skuteczne ustalenie sprawców i postawienie ich przed sądem, a sędziowie są w stanie bez zbędnej zwłoki wydać wyroki na osoby dopuszczające się kradzieży czy niszczenia mienia. W 2008 r. w Warszawie zatrzymano ponad 700 pseudokibiców jednej ze stołecznych drużyn, zarzucając im naruszenie porządku prawnego, napaść na funkcjonariuszy policji i niszczenie mienia. Sprawy dotyczące zdecydowanej większości tych osób nie zostały zakończone do dzisiaj. Warszawskie sądy rozpoznały część z nich, ale z powodu braku dowodów w zdecydowanej większości zapadły wyroki uniewinniające lub umarzające postępowanie. Niedawno rzecznik prokuratury poinformował, że do sądu skierowane zostały kolejne akty oskarżenia. Istnieje prawdopodobieństwo, że będą mijały kolejne miesiące, może lata, a sprawa sprzed trzech lat nadal będzie się ciągnęła. Oba zdarzenia dobitnie wskazują na wyższość brytyjskiego wymiaru sprawiedliwości. Sposób walki z tego typu przestępstwami został tam doprowadzony do perfekcji. Szybkość i skuteczność wymierzania sprawiedliwości musi budzić podziw.

Maluch to nie ferrari

U nas od dłuższego czasu toczą się debaty na temat potrzeby poprawy efektywności, szybkości i skuteczności wymiaru sprawiedliwości. W tym celu postanowiono znowelizować ustawę – Prawo o ustroju sądów powszechnych (dalej: ustawa), jako remedium na lepsze sądy. Czy oby na pewno? Czy ciągłe zmiany w ustawie ustrojowej mogą być lekiem na całe zło, który spowoduje, że sprawność naszych sądów dorówna angielskiej? Tak jak polski maluch nie dorównał szybkością wyścigowemu włoskiemu ferrari bez znajomości technologii, tak polskie sądownictwo nie dorówna angielskiemu bez właściwych procedur. Żadna z licznych nowelizacji ustawy nie poprawiła sytuacji w wymiarze sprawiedliwości, bo nie ta ustawa ma zasadniczy wpływ na sprawność postępowania sądów, lecz brak właściwych, skutecznych instrumentów pozwalających sędziom realizować konstytucyjne prawo obywateli do szybkiego i sprawnego sądu (art. 45 konstytucji). Od wielu już lat sędziowie domagają się ich bezskutecznie. To one bowiem pozwalają ich kolegom z Wysp Brytyjskich sądzić sprawców przestępstw tak szybko i sprawnie. Szybkie osądzenie winnych zgodnie z prawem, przy zachowaniu podstawowych zasad procesowych daje społeczeństwu gwarancję, że państwo nie lekceważy bezpieczeństwa obywateli i reaguje natychmiast, bez nieuzasadnionej zwłoki, na wszelkie próby naruszenia porządku i spokoju publicznego, a także dóbr prawnych obywateli.

Historia kołem się toczy

Może więc należy zmienić optykę reform naszego sądownictwa. Od dawna wiadomo, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Z nadzorem zwierzchnim nad sądami, choć anachronicznym, za żadną cenę i od wielu lat nie chcą się rozstać kolejni ministrowie sprawiedliwości niezależnie od tego, z której opcji politycznej się wywodzą. Czy ciągle rozbudowywane warianty nadzoru w ustawie uleczą "niemrawy" i "nieskuteczny" zdaniem resortu sprawiedliwości polski sąd? Może należałoby przypomnieć myśl przewodnią działaczy "Solidarności", o zrealizowanie której zabiegali, a zgodnie z którą niezależność sądów oraz niezawisłość sędziowska mają podstawowe znaczenie dla praworządnego funkcjonowania państwa oraz ochrony praw i interesów obywateli, a także w jakim celu została powołana Krajowa Rada Sądownictwa. Zapomniano po 21 latach, czym grozi podporządkowanie wymiaru sprawiedliwości władzy wykonawczej i politykom oraz jaką cenę przyszło niektórym zapłacić za brak demokratycznych rozwiązań. Historia, jak widać, kołem się toczy.

Ustawa, która zagraża

Niedawno uchwalono kolejną ustawę. Niestety są w niej rozwiązania stwarzające zagrożenia dla wymiaru sprawiedliwości, co sygnalizowały: KRS, Stowarzyszenie Sędziów Polskich Iustitia, a także Zgromadzenia Przedstawicieli Sędziów Okręgowych i Apelacyjnych. Proces legislacyjny, w wyniku którego uchwalono zmiany w ustawie, krytycznie oceniła Helsińska Fundacja Praw Człowieka. Liczne wykazane uchybienia proceduralne mogą, nie po raz pierwszy, przełożyć się na niekonstytucyjność uchwalonych rozwiązań. W przekonaniu środowiska prawniczego ustawę należało uzupełnić o niezbędne przepisy wynikające ze stwierdzonej niekonstytucyjności niektórych rozwiązań oraz o te, które wynikają ze zmienionego stanu prawnego, a uwagę i wysiłek skoncentrować na przygotowaniu nowej ustawy – stworzonej od podstaw, bez pośpiechu, po szerokiej konsultacji ze środowiskami prawniczymi, naukowymi i politycznymi. Ma ona przecież służyć całemu społeczeństwu. Należałoby zadać pytanie, czy rzeczywiście ustawa, budząca tak liczne kontrowersje środowisk prawniczych, uchwalona została w trosce o dobro wymiaru sprawiedliwości? Czy nie korzystniejsze byłoby wypracowanie takich rozwiązań, które spełniałyby oczekiwania i standardy współczesnego państwa prawa? Wielokrotne zmiany procedur uchwalane na Wiejskiej nie przynoszą przemyślanych, spójnych oraz konsekwentnych zmian przepisów, które pozwoliłyby szybko i sprawnie osądzać wszystkich sprawców przestępstw. Dowodem na to jest sprawa 700 pseudokibiców warszawskich sprzed trzech lat, w której akty oskarżenia prokuratura dopiero kieruje do sądu. Nie takiego sądownictwa chcą sędziowie i obywatele. To nie ustawa może je usprawnić, lecz zmiana modelu i zasad procedowania zarówno w sprawach karnych, jak i cywilnych. Im prędzej uwaga legislatorów zostanie skierowana na ten problem, a nie na nadzór nad sądami, tym lepiej będzie dla państwa i obywateli. Zobacz także serwis: Prawnicy, doradcy i biegli » Sędziowie i sądy » Sędziowie
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA