fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kultura

Matysiakowie trafili do muzeum

Nagranie kolejnego odcinka. 1974 rok
archiwum prywatne
Jan Bończa-Szabłowski
Warszawska radiowa rodzina z ulicy Dobrej to fenomen na skalę światową
Cotygodniowe słuchowisko nadawane jest od ponad 55 lat. W najbliższą sobotę zostanie nadany 2851 odcinek „Matysiaków". Od dziś losy radiowej rodziny można też poznać na wystawie w Muzeum Woli.
W ciągu pół wieku przez radiowe studio przewinęło się ponad 300 aktorów. Seniorów rodu grali Stanisława Perzanowska i Jan Ciecierski. Słuchacze traktowali ich jak rodzinę. Prosili o radę, wysyłali prezenty z okazji imienin. Audycja powstała na fali październikowej odwilży 1956 roku. Jerzy Janicki, Stanisław Stampf'l i Władysław Żelechowski postanowili pokazać ludzi niewolnych od wad, ale przyzwoitych. Otwartych na innych. W mieszkaniu na Dobrej mówiło się o codziennym życiu, rzadko o polityce. Dżennet Połtorzycka Stampf'l, która do scenarzystów dołączyła w latach 60., często otrzymuje listy o treści: „Słuchała was moja babcia, potem mama, a teraz ja".
Opowieść o przemijaniu i wartościach, takich jak miłość, przyjaźń, dobroć, zdobywa kolejne pokolenia słuchaczy. Janusz Dziewiątkowski, autor wystawy, przyznaje, że do studia radiowego trafił z ciekawości. Jako młody chłopak chciał się przyjrzeć nagrywaniu audycji. W studiu bywał wiele razy; tak zaprzyjaźnił się z realizatorami, że po śmierci Jerzego Janickiego zaprosili go do współpracy. Dziś jest jednym ze scenarzystów. – Wystawa w Muzeum Woli podzielona jest na trzy części – mówi Dziewiątkowski. – W dekoracjach Marka Chowańca chciałem przedstawić etapy życia radiowej rodziny. Widzowie będą mieli okazję obejrzeć trzy mieszkania Matysiaków. Z lat 50., 70. oraz 90. ubiegłego wieku. W tej scenerii znalazły się przedmioty związane z naszymi bohaterami, pamiątki po aktorach, pocztówki, listy, prezenty od słuchaczy adresowane na ulicę Dobrą. Są fragmenty filmów i artykułów towarzyszących audycji. – Ludzie utożsamiają się z bohaterami powieści, a jednocześnie cała ekipa radiowa żyje jak rodzina – mówi Jerzy Bończak. – Przez lata miałem okazję tego doświadczyć jako radiowy Gienek. Wielu aktorów i realizatorów obchodziło w studiu radiowym imieniny swoje i granych postaci. – Popularność tej powieści to dowód na metafizykę radiową. Wydawałoby się, że takie rzeczy nie mają prawa się zdarzyć – mówi Janusz Kukuła, reżyser, szef Teatru Polskiego Radia. – Jedna audycja, jedni bohaterowie i jedno miejsce trwa ponad pół wieku. Media prześcigają się w poszukiwaniu nowości. Tymczasem tu mamy utwór, który przez 55 lat zachowuje grecką zasadę dramaturgii, jedność miejsca, czasu i akcji.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA